przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 7 października 2011

Wywiad Prezydenta RP dla "Wirtualnej Polski"

Prezydent Bronisław Komorowski

Prezydent Bronisław Komorowski

Kazimierz Marcinkiewicz stwierdził, że "PO przegrała PR-owo" i że już dawno PiS wszedł jej na głowę przekonując Polaków, że szefem rządu jest Donald "Nic-Nie-Mogę" Tusk. Chciałby Pan coś doradzić premierowi w tej sprawie?

 

Nie będę udzielał rad w okresie kampanii wyborczej. Mogę zwrócić uwagę jedynie na fakt, że niepokoi mnie taka łatwość formułowania zarzutów. Raz krytykuje się kogoś za nadmierny PR, a teraz - za jego brak. Jakaś elementarna logika w kampanii wyborczej powinna obowiązywać.

 
W książce "Daleko od miłości" jest fragment poświęcony Panu. Autorzy, dziennikarze "Rzeczpospolitej", powołując się na anonimowego współpracownika premiera, przywołują opinię, że pańska niezależność "wkurza Donalda Tuska". Jak to jest z Pana niezależnością?
 

Uważam, że powoływanie się na anonimową osobę, a więc osobę nie do zweryfikowania jest czymś bardzo szkodliwym dla polskiego życia publicznego i medialnego. Jest to metoda niesłużąca sztuce dziennikarskiej. Nie będę też odnosił się do publikacji, które są wydawane z zamysłem czysto wyborczym, a do takiej kategorii zaliczam książki Jarosława Kaczyńskiego czy Janusza Palikota. Pozwoliłem sobie nawet ostatnio na żart, że te książki powinny być sprzedawane w pakiecie. Księgarnie powinny oferować promocję - do książki Kaczyńskiego książka Palikota gratis, bądź odwrotnie.

 

Ale na książkę Janusza Palikota nie powinien Pan narzekać. Jawi się Pan w niej jako prawdziwy przyjaciel twórcy Ruchu Palikota.

 

Staram się nie wyrzekać ani znajomości, ani przyjaźni zawieranych dawniej. To raczej przyjaźni ze mną niektórzy się wyrzekają ze względu na polityczne podziały. Nie wypieram się ani znajomości z Antonim Macierewiczem, z którym wiążą mnie ważne wspomnienia z czasów młodości, ani znajomości z Januszem Palikotem, którego znam z czasów zanim zaangażował się w politykę i ujawnił poglądy oraz zachowania jak najbardziej mi odległe. Zawsze uważałem, że deklaracje o miłości w polityce mogą być nieautentyczne, twierdzę jednak, że warto ratować prywatne znajomości i przyjaźnie pomimo różnic politycznych.

Antoni Macierewicz raczej nie mówi publicznie o dawnej przyjaźni z Panem. Palikot tak, więc może chce Pana, podobnie jak PO, wykorzystać w kampanii?

Ale ja panu Macierewiczowi nie odmawiam tego prawa. Z drugiej strony, czasami trzeba mieć odwagę, by przyznawać się do znajomości, które po latach uwierają. Ja nie zamierzam odcinać się od przeszłości, w której jest wiele pięknych i ciekawych chwil z dzielnymi ludźmi.

 

Nie obawia się Pan o to, co stanie się jeśli Janusz Palikot wejdzie do sejmu? Już zapowiedział, nawiązując do słynnego powiedzenia, że "Wersalu na Wiejskiej już nie będzie".

 

Mam potworne złośliwości na końcu języka, kogo się powinno spytać, czy warto wprowadzać na salony ludzi, którzy mówią, że Wersalu nie będzie, bo to cytat z Andrzeja Leppera. Nie chciałbym jednak wypowiadać się o jakiejkolwiek perspektywie i efekcie wyborów, bo każda moja opinia negatywna albo pozytywna może być odbierana jako moje angażowanie się w wybory. Okażmy szacunek wyborcom. Nie można przekreślać nikogo, ale trzeba twardo oceniać jego zachowanie po wyborach. I to dotyczy wszystkich: Jarosława Kaczyńskiego, Donalda Tuska, Grzegorza Napieralskiego i Janusza Palikota również.

 
Skoro mówimy o szacunku dla wyborców, Janusz Palikot w wywiadzie dla Wirtualnej Polski cynicznie przyznał, że świadomie wystawił na swoich listach kandydata niepełnosprawnego umysłowo, bo wie, że ten człowiek i tak nie wygra.
 

Odmawiam jakichkolwiek ocen, jakiegokolwiek ugrupowania i taktyki wyborczej, bo byłoby to, zapewne słusznie, odbierane jako zwiększanie lub zmniejszanie szansy jakiegokolwiek ugrupowania. Nie podoba mi się bardzo wiele rzeczy w czasie kampanii, ale staram się powściągnąć emocje.

 

Kpiny z niepełnosprawnych wydają się jednak nie na miejscu.

 

Jak powiedziałem, wiele rzeczy w kampanii nie podoba mi się, ale jestem poza nią. Ja już swoje wybory wygrałem i mam świadomość, że nie muszę się zmieniać, nic udawać. Swoją kampanię prowadziłem bez żadnych ekscesów i bez ekscesów sprawuję urząd prezydenta. Można wygrywać i cieszyć się dużym poziomem zaufania społecznego bez uciekania się do różnych tricków. Mam nadzieję, że będzie to inspirujący przykład dla wszystkich polityków.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.