przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 7 października 2011

Wywiad Prezydenta RP dla "Wirtualnej Polski"

Prezydent Bronisław Komorowski

Prezydent Bronisław Komorowski

Skoro wspomina Pan o wyborach prezydenckich. Julia Pitera, powiedziała w wywiadzie dla Wirtualnej Polski, że Pan Prezydent prędzej czy później przyjdzie do PO, bo będzie musiał mieć jakieś wsparcie polityczne przy kolejnych wyborach.

 

Kolejne wybory będą za cztery lata, każdy będzie musiał się zastanowić, czy chce w nich kandydować, i jak je wygrać. Ja także, ale żebym musiał dzisiaj się zdeklarować, gdzie przyjdę i co zrobię, jest jeszcze za wcześnie. Mam jeszcze 4 lata, więc się nie denerwuję. Staram się być niezależny w sposób zdecydowany, aczkolwiek spokojny i wydaje się, że to widać po prezydenturze tego pierwszego roku. Są w niej weta i ustawy przesyłane do Trybunału Konstytucyjnego. Są decyzje, które się nie wszystkim podobają, a które ja uważam za konieczne z punktu widzenia interesu Polski. I nie zamierzam nikomu schlebiać licząc na wdzięczność.

 

Episkopat ze zdziwieniem i smutkiem przyjął Pana decyzję o podpisaniu noweli umożliwiającej handel piwem na stadionach. Zarzucano Panu, że nie chciał Pan wysłuchać argumentów Kościoła, stowarzyszeń kibiców i autorytetów potępiających ustawę. Krytykowano również pośpiech, jaki towarzyszył pracom nad tym dokumentem.

 

Niektórzy piją piwo w zaciszu domowym i przypuszczam, że dotyczy to różnych szacownych osób, z różnych środowisk, i nie widzę w tym większego problemu. To nie jest ustawa z inicjatywy prezydenta, ale rządu, która znalazła większość w polskim parlamencie. Oczywiście mógłbym ją wyrzucić do kosza w całości, tyle że wtedy wyrzuciłbym do kosza również cały szereg rozwiązań ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa na stadionach i walki z chuligaństwem. Nie ma takich ustaw, które byłyby samą beczką miodu, bywają także ustawy, w których w beczce miodu jest łyżka dziegciu. Przypomnę, że ustawa nie zezwala na handel piwem na stadionach, tylko na podjęcie w tej sprawie decyzji przez samorząd. To on wie najlepiej, czy mieszkańcom danej miejscowości sprzyjają kibice czy grożą kibole.

 

Czyli Pana zdziwiło takie stanowisko Episkopatu?

 

Ja się niczemu nie dziwię, a przynajmniej nie uzewnętrzniam swoich emocji w tym zakresie. Gdybym kierował się oczekiwaniami wszystkich, musiałbym wetować każdą ustawę.

 

Kardynał Stanisław Dziwisz stwierdził, że Kościół ma prawo do własnego zdania, również na temat polityki. Jak Pan, jako prezydent, który często odwołuje się do swoich chrześcijańskich korzeni, widzi rolę Kościoła w polityce?

 

Bezpośrednie angażowanie Kościoła w politykę albo wnikanie do niego polityki, jest jednym z największych stojących przed nim zagrożeń. Niewątpliwie i wewnątrz samego Kościoła są pokusy demonstrowania swoich sympatii partyjnych. Ale są i cyniczne zabiegi poszczególnych środowisk politycznych dążące do instrumentalnego traktowania Kościoła. Niedawno mieliśmy tego przykład we Wrocławiu, gdzie kampanię wyborczą zorganizowano wprost przy ołtarzu, z udziałem już nie księdza, ale kandydata na posła. Tego rodzaju sytuacja stanowi niesłychanie atrakcyjną pożywkę dla wszystkich postaw antyklerykalnych. Uważam, że to są zjawiska, które powinny być bardzo głęboko analizowane przez hierarchów kościelnych, ale także przez każdego, kto czuje się cząstką Kościoła. Nie prezydent należy do Kościoła, tylko Bronisław Komorowski, prywatna osoba. I ja, jako członek Kościoła, boję się o skutki takiego łatwego wnikania doń polityki. Wydaje mi się, że nadchodzi taki czas, w którym sami wierni zaczną walczyć o wyrugowanie polityki ze swego Kościoła w imię utrzymania jego wspólnotowego charakteru. Czym innym jest jednak ocena różnych zjawisk i problemów dotyczących nas wszystkich. Tu Kościół jest i będzie ważnym uczestnikiem publicznej debaty.

 

Panie Prezydencie, czy podjął Pan już jakąś decyzję ws. prof. Gilowskiej?

 

Nie, takiej decyzji nie ma, bo pani profesor wycofała się z bardzo złego pomysłu bezpośredniego angażowania się w kampanię wyborczą PiS-u, jako członek RPP. Myślę że perspektywa kryzysu w tej kwestii, którą można było odczytać z zapowiedzi, że prawnicy Kancelarii Prezydenta analizują ten przypadek, poskutkowała. Mimo to wydaje się, że szukano jeszcze jakichś rozwiązań, które pozwoliłyby być owcy całej i wilkowi sytym.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.