przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 7 grudnia 2011

Wywiad Prezydenta RP dla TVP 1

Piotr Kraśko: Dobry wieczór, Panie Prezydencie. Bardzo dziękujemy za gościnę w Belwederze.

 

Bronisław Komorowski: Dobry wieczór. Witam serdecznie i cieszę się, że wszyscy Państwo jesteście gośćmi Belwederu.

 

Panie Prezydencie, dokładnie tydzień temu w naszym programie Jarosław Kaczyński zapowiedział organizację marszu 13 grudnia. Tłumaczył to protestem wobec wystąpienia Radosława Sikorskiego w Berlinie. Jak Pan przyjął ten pomysł marszu, który przecież miałby dotrzeć dokładnie w okolice Belwederu?

 

Prawo do demonstracji jest prawem wynikającym z ustroju demokratycznego. Prawo do pamięci historycznej, także o bolesnych fragmentach naszej historii, jakim jest 13 grudnia i wprowadzenie stanu wojennego, jest prawem, ale też i obowiązkiem nas wszystkich, a szczególnie ludzi z pokolenia Solidarności. Problem natomiast polega na tym, żeby nie łączyć, w moim przekonaniu bez większego uzasadnienia, problemu walki o wolność i dramatu stanu wojennego – bo przecież wtedy walczyliśmy między innymi o szansę dla Polski na reorientację z uzależnień wschodnich w stronę związania się ze światem wolnym, światem zachodnim, w tym właśnie z Unią Europejską, z NATO – nie łączyć z bieżącą polityką, bo z tego nic dobrego nie wyniknie. Ale powiedziałem, każdy ma prawo demonstrować, jeśli robi to w pełni w zgodzie z polskim prawem. Wydaje mi się jednak, że ogromna większość Polaków będzie chciała 13 grudnia obchodzić raczej w klimacie wspomnień z bardzo trudnego, bolesnego okresu, ale z okresu, który przyniósł wolność dzisiaj. I w tej chwili ja bym raczej sugerował myślenie o problemie wolności innych ludzi, spoza Polski, którzy marzą – tak jak my wtedy, w 1981 roku, do 13 grudnia i potem – marzą o wolności w wydaniu ze świata zachodniego. Tak jest na Białorusi, tak jest w wielu krajach, w których ludzie marzą o tym, żeby znaleźć się w ramach integrującej się Europy.

 

Leszek Miller powiedział bardzo ostro: Jarosław Kaczyński znosi chrust na stos, na którym spłonie polska racja stanu. Czy Pan też tak ostro to widzi?

 

Panie Redaktorze, jesteśmy w przededniu różnych decyzji. To pewnie nie będą jakieś niesłychanie daleko idące decyzje dotyczące pogłębienia procesu integracji europejskiej, ale przede wszystkim dotyczące ratowania strefy euro przed kryzysem zadłużeniowym. Warto o tym pamiętać, że minął ten czas, kiedy mogliśmy mówić, że Unia Europejska to oni, a my to tu w Polsce Jest odwrotnie: my, Polacy, jesteśmy cząstką Unii Europejskiej i nie możemy mówić, że to jest ktoś inny. To my jesteśmy Unią Europejską – obok innych narodów. Trzeba więc myśleć raczej o uzdrawianiu tej strefy, a nie o blokowaniu mechanizmów, które tę strefę mogłyby uratować czy uzdrowić, z korzyścią także dla Polski. Bo my, nie będąc jeszcze członkami strefy euro, jesteśmy członkiem Unii Europejskiej i negatywne skutki kryzysu w strefie euro będą i nas dotykały. To jest wiec nasz narodowy interes.

 

To wyjaśnijmy to, Panie Prezydencie. Mikołaj Dowgielewicz dzisiaj mówił: problemy euro to są nasze problemy; posłowie PiS-u mówią: to nie jest nasza sprawa. A więc jest czy nie jest?

 

Jeśli ktoś myśli, że problemy innych krajów Unii Europejskiej nie są problemami wszystkich członków Unii Europejskiej, to nie rozumie mechanizmu integracji europejskiej oraz mechanizmów zapadania decyzji. Jeszcze raz powtórzę: my jesteśmy Unią Europejską i to, co się dzieje w innych krajach Unii Europejskiej, nas także dotyka albo dotyczy. Nie jesteśmy członkiem strefy euro, ale to, co się dzieje w innych krajach z tej strefy, bezpośrednio wpływa na polską politykę, polską gospodarkę, na stan polskich finansów, na kurs polskiej złotówki. Nie ma więc sensu nawet udawać, że to nie są nasze problemy. Każdy przeciętny Polak wie, że jak się załamie rynek w Niemczech czy we Francji, czy w innym kraju, to polskie towary będą się gorzej sprzedawały.

 

A jeśli ktoś mówi: czemu my mamy płacić za błędy innych, to co Pan odpowie?

 

Tu bym już zachował pewną ostrożność. Przynależność do strefy euro to są zobowiązania także natury formalnej. Nie będąc w strefie euro, nie mamy obliga ponoszenia ciężarów razem ze wszystkimi, którzy narozrabiali, mamy natomiast nie tylko obowiązek, ale i polski interes i ogólnoeuropejski interes w szukaniu mechanizmów, które by tę strefę i całą Unię Europejską uczyniły bezpieczniejszymi w przyszłości. Bezpieczniejszymi, lepiej zorganizowanymi – po to, aby uniknąć ewentualnych ponownych zjawisk kryzysowych. Nie musimy więc i nie powinniśmy śpieszyć się jak stachanowcy, żeby płacić za błędy innych, ale powinniśmy pomagać w uzdrowieniu strefy euro, bo im szybciej ta strefa będzie uzdrowiona, tym lepiej dla całej Unii Europejskiej, w tym także dla Polski.

 

Dużo miejsca w swoim tekście do „Gazety Wyborczej” poświęcił Pan niepokojom tych, którzy zmiany w Unii Europejskiej rozumieją jako utratę części suwerenności. Jarosław Kaczyński mówi nawet o utracie niepodległości. Czy to jest tak, że musimy się zgodzić na część utraty suwerenności – na przykład jeżeli budżety miałyby być w jakiś sposób, za zgodą Parlamentu, nadzorowane przez Komisję Europejską – czy też w ogóle nie ma o tym mowy?

 

To są dwie różne kwestie. Po pierwsze, zawsze należy szanować wrażliwość, a nawet nadwrażliwość Polaków w kwestiach suwerenności, bo taka była nasza trudna historia, że problem suwerenności był problemem poruszającym największe, najżywsze emocje. I te emocje narodowe należy szanować – co nie oznacza, że należy być niewolnikiem dotychczasowego języka i sposobu pojmowania suwerenności na modłę XIX wieku. Trzeba również dostrzec jeden prosty problem, mianowicie to, że daleko idące zmiany w funkcjonowaniu Unii Europejskiej, szczególnie jeśli dotkną w najmniejszym nawet stopniu problemu ograniczenia suwerenności państw członkowskich w imię ich wspólnego interesu… musi być do tego przekonane społeczeństwo. I to nie 5 procent, nie 25 procent, nawet nie 50 procent. Do tego musi być przekonana ogromna większość społeczeństwa – jeżeli nie chcemy mieć kłopotów.

 

1, 2, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.