przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 15 sierpnia 2014

W sobotę obchody rocznicy porozumienia "Solidarność"-ZSL-SD

Prezydent Bronisław Komorowski weźmie w sobotę udział w uroczystości z okazji 25. rocznicy podpisania porozumienia "Solidarności", Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Stronnictwa Demokratycznego, które doprowadziło do powstania rządu Tadeusza Mazowieckiego.

 

Uroczystość odbędzie się w Pałacu Prezydenckim. Uczestniczyć w niej mają m.in. sygnatariusze porozumienia o zawarciu koalicji sprzed 25 lat: były przewodniczący NSZZ "Solidarność" i były prezydent Lech Wałęsa, były przewodniczący Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego Roman Malinowski oraz były przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego Jerzy Jóźwiak.

 

17 sierpnia 1989 r. w Pałacu Myślewickim w warszawskich Łazienkach odbyło się spotkanie Wałęsy, Malinowskiego i Jóźwiaka. Uczestnicy spotkania zawarli porozumienie o powołaniu koalicji Solidarność-ZSL-SD. Koalicja ta doprowadziła do powołania 12 września 1989 r. rządu kierowanego przez pierwszego niekomunistycznego premiera od czasu zakończenia II wojny światowej - Tadeusza Mazowieckiego.

 

Prezydencki doradca, historyk prof. Tomasz Nałęcz podkreślił w rozmowie z PAP, że 17 sierpnia 1989 r. doszło "do bardzo istotnego zwrotu politycznego, praktycznie wywrócenia znacznej części umowy Okrągłego Stołu". - Przewodniczący Solidarności Lech Wałęsa porozumiał się wtedy z prezesem ZSL i przewodniczącym SD, dwóch ugrupowań (...) do tej pory satelickich PZPR i zawarli trzej panowie, w imieniu swoich oczywiście środowisk, porozumienie o koalicji parlamentarnej, koalicji, która miała większość w parlamencie – powiedział prof. Nałęcz.

Podkreślił, że porozumienie było niesłychanie ważnym wydarzeniem, bo przekreślało "i tak już słabnące, ale ciągle jeszcze żywe, podtrzymywane plany PZPR utrzymywania się przy władzy". - To był znakomity ruch Lecha Wałęsy, wtedy bardzo lojalnie wspieranego przez braci Kaczyńskich - stwierdził Tomasz Nałęcz. Jak mówił, nowo powstała koalicja uświadomiła kierownictwu PZPR, że plany utrzymania władzy rozsypują się jak domek z kart. - Pozostawiona „na spalonym” PZPR nie miała innego wyjścia, tylko przyłączyć się do tej koalicji, już na zasadzie nie dyktującego warunki, ale uboższego krewnego - powiedział prezydencki doradca.

 

Tomasz Nałęcz podkreślił, że porozumienie otworzyło drogę do powstania rządu pierwszego niekomunistycznego premiera po II wojnie światowej - Tadeusza Mazowieckiego. - Dzięki temu porozumieniu, otwierającemu drogę do rządu właśnie Solidarności - choć stojącej na czele szerokiej koalicji - do rządu kierowanego przez pierwszego niekomunistycznego premiera (...), Polska nie traciła czasu, a czas był wtedy na wagę złota - zaznaczył.

 

W jego opinii, gdyby do porozumienia nie doszło, to "Polska by trwała, kto wie jak długo, na jałowym biegu". Prof. Nałęcz podkreślił, że wybory z 4 czerwca 1989 r. były nokautem dla rządzących PRL-em, "ale oni po tym nokaucie się otrząsnęli i gotowi byli dalej realizować kontrakt Okrągłego Stołu, dający im możliwość rządzenia krajem przez najbliższe cztery lata".

 

Podkreślił, że ogromne poparcie dla Solidarności, które miało swój wyraz w wynikach wyborów parlamentarnych 4 czerwca 1989 r., "nie mogło się zamienić na większość w parlamencie, bo przecież na mocy kontraktu Solidarność mogła zdobyć tylko 35 proc. miejsc i wszystkie zdobyła zresztą".

 

- Widać było - dodał - że naród odrzucił w głosowaniu komunizm, ale "ci odrzuceni gotowi byli ciągle trwać przy władzy" i gdyby nie porozumienie "S"-ZSL-SD, to w momencie, gdy "bardzo ważny był każdy dzień, tydzień, miesiąc, bylibyśmy skazani na dryfowanie i marnowano by czas".(PAP)

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.