przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 13 grudnia 2010

"Amerykańska dyplomacja zauważyła zmianę"

Artykuł prof. Romana Kuźniara, Doradcy Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego, ukazał się w dzienniku "Rzeczpospolita" 13 grudnia 2010 roku.

 

Wizyta prezydenta Komorowskiego w Stanach Zjednoczonych wypadła lepiej, niż można było oczekiwać. Gospodarze stworzyli dobry klimat, a prezydent Obama był świetnie przygotowany i poświęcił na rozmowę z polską delegacją ponad dwukrotnie więcej czasu, niż było przewidziane. Była to z pewnością najbardziej udana wizyta polskiego prezydenta w USA w ostatniej dekadzie.


Lepsza współpraca


Tym razem polski prezydent nie domagał się od Amerykanów kolejnych prezentów. To Bronisław Komorowski przywiózł do USA dobre wiadomości. Amerykanie mogli się przekonać, że ich bliski sojusznik jest jednocześnie mocnym ogniwem wspólnoty atlantyckiej. Prezydent Obama, który ma na głowie mnóstwo poważnych problemów w kraju i za granicą, odetchnął z ulgą, że Polska tym razem o nic nie prosi.


Jednocześnie staliśmy na stanowisku, że za zapisami doktrynalnymi NATO powinny iść konkretne gwarancje materialne. Jest też o nich mowa w polsko-amerykańskiej deklaracji z 2008 roku przyjętej przy okazji umowy o tzw. tarczy. Ponieważ uzgodnione tam stacjonowanie rakiet Patriot w naszym kraju okazało się poniżej naszych oczekiwań, obecnie pojawiła się nowa, lepsza forma współpracy wojskowej.


Prezydent Obama zadeklarował, że Ameryka będzie rotacyjnie dyslokować na terytorium Polski kilka wojskowych samolotów transportowych typu Hercules i kilkanaście myśliwców. Nie chodzi o wzmocnienie przez te paręnaście samolotów obrony przestrzeni powietrznej nad Polską, lecz o współpracę w zakresie zdolności szkoleniowych i operacyjnych polskich Sił Powietrznych i doprowadzenie do sytuacji, w której polski system obrony przeciwlotniczej będzie mógł bez problemów współpracować z amerykańskim. Prezydent Komorowski uzyskał też zapewnienie, że Stany Zjednoczone będą rozwijać te elementy nowej wersji systemu antyrakietowego, na których Polsce najbardziej zależy, czyli osłonę przed rakietami krótkiego i średniego zasięgu. Staną się one częścią systemu natowskiego.

 

Zakłopotany Obama

 

Prezydenci Kwaśniewski i Kaczyński podczas swoich podróży do Stanów Zjednoczonych zajmowali się głównie nakłanianiem Amerykanów do zniesienia obowiązku wizowego. Robili to w sposób, który nie tylko nie przynosił efektów, ale budził niekiedy zażenowanie.


W sprawie dość kuriozalnego i anachronicznego reżimu wizowego, któremu podlegają Polacy, prezydent Komorowski przyjął inną postawę. Posługując się głównie ironią, przekonywał, że sprawa wiz bardziej niż Polsce szkodzi USA, ogranicza bowiem nasze stosunki i podkopuje proamerykanizm Polaków, na którym Ameryce powinno zależeć.

 

Prezydent Obama czuł się wyraźnie zakłopotany i podjął zobowiązanie, że za jego prezydentury ten reżim zniknie. Po raz pierwszy prezydent nie kluczył w tej sprawie, nie zasłaniał się Kongresem, tylko złożył jednoznaczną deklarację.


W ostatnich latach rozmowy polsko-amerykańskie koncentrowały się na wizach i współpracy wojskowej, zwłaszcza udziale naszych żołnierzy w operacjach USA. To się teraz zmienia. Polska pracuje nad rozwijaniem współpracy gospodarczej i międzyludzkiej. Otwierają się perspektywy amerykańskich inwestycji w polski sektor energetyczny. Chodzi tu zarówno o wydobycie gazu łupkowego, energię atomową, jak i o technologie związane z czystą energią.


Szacunek Amerykanów

 

Bronisław Komorowski zachęcał stronę amerykańską do udziału w przetargach, podkreślając jednocześnie, że będą się one odbywać na warunkach wolnorynkowych, gdzie nie będą się liczyć polityczne przywileje, lecz zdolność konkurencyjna. Pojawiła się także szansa na skuteczniejsze oddziaływanie Polski na amerykańską opinię publiczną. Craig Kennedy, prezes zajmującej się promowaniem współpracy transatlantyckiej German Marshall Fund, ogłosił przed wykładem prezydenta Komorowskiego w GMF, że fundacja otworzy w Warszawie biuro. Jest to ważna inicjatywa, ponieważ do tej pory nie istniał żaden polsko-amerykański ośrodek wymiany myśli.


Prezydent Komorowski mógł osiągnąć w Waszyngtonie lepsze rezultaty, niż bywało to w przeszłości, ponieważ kierował się realizmem, a nie chciejstwem, oraz stawiał na pierwszym miejscu polskie interesy. Wbrew krytykującym taką postawę naszym przedstawicielom nurtu serwilistycznego wobec USA Amerykanie ją rozumieją i szanują.


Misji prezydenta Komorowskiego sprzyjały też wyważona, proeuropejska i jednocześnie proatlantycka polityka zagraniczna prowadzona obecnie przez Warszawę oraz wyraźne wzmocnienie pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Amerykańska dyplomacja zauważyła tę zmianę. Podczas wizyty dawano nam odczuć, że Polska jest naprawdę ważnym krajem.
 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.