przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 20 stycznia 2011

Prof. Roman Kuźniar o raporcie MAK oraz posiedzeniu RBN


Nie wiem, czy to przypadkowo, czy nieprzypadkowo, w każdym razie na pewno pan profesor zna tę depeszę za sprawą WikiLeaks ujawnionej o wstrzymaniu dostaw ropy naftowej z Rosji do rafinerii w Możejkach na Litwie. To 2006 rok, za tym miał stać rosyjski wicepremier Igor Sieczin. To tak do tych relacji polsko-rosyjskich dodatkowa informacja.


Znaczy ja nie byłem zaskoczony. Ja oczywiście podchodzę z dużym dystansem do rewelacji z WikiLeaks, dlatego że to są strzępy. Na podstawie strzępów ja bym nie ryzykował tworzenia jakichś takich wielkich, dokończonych konstrukcji odnoszących się do jakichś tam stosunków, wydarzeń, sytuacji. Natomiast dla mnie to nie jest zaskoczenie w najmniejszym stopniu, ja uważam podobnie prawdę powiedziawszy, mimo że miałem mniejsze podstawy, żeby tak uważać, dlatego że byliśmy wtedy właściwie w szczycie takiej politycznej wojny polsko-rosyjskiej, tam cały szereg nieprzyjaznych rzeczy się zdarzało. Z obu stron zresztą, trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć. I to, że to miało polityczny podtekst, to nie ja nie miałem najmniejszych wątpliwości od samego początku.


Jarosław Kaczyński mówił wczoraj w sejmie, że Rosjanie są dzisiaj słabnącym państwem, które musi się liczyć także z opinią międzynarodową. Oczywiście mówił to w kontekście wczorajszej debaty dotyczącej katastrofy smoleńskiej. Ile w tym zdaniu jest prawdy o tym słabnącym państwie, jakim jest Rosja?


To nie było poważne. Wiele rzeczy, które wczoraj, że tak powiem, było wypowiadanych to nie były poważne rzeczy. Rosja z całą pewnością nie jest państwem potężniejącym, ale jednak jest mocarstwem reprezentującym nie tylko gigantycznym potencjałem materialnym w dalszym ciągu, ale także bardzo sprawną dyplomacją, sprawnymi instytucjami państwowymi tam, gdzie chodzi o obronę jej interesów i jej stosunki zewnętrzne. Rosja w dłuższej perspektywie, ale takiej perspektywie dziesięcioleci rzeczywiście może stać się państwem znacząco słabszym w stosunku do tego, czym była kiedyś i czym jest dzisiaj, natomiast w takiej średniookresowej perspektywie z całą pewnością to jest duże mocarstwo i mówienie tego typu rzeczy po prostu to nie jest poważne, zwłaszcza w ustach kogoś, kto się „odbijał” od Rosji, mówiąc tak żargonowo, wtedy, kiedy sprawował władzę w Polsce.


Kolejny temat, panie profesorze. Tak się składa, dziś mamy dwudziesty dzień stycznia 2011 roku. Równiutko dwa lata temu na prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki został zaprzysiężony Barack Obama. Teraz pan ma okazję oglądać go w towarzystwie prezydenta Chin Hu Jintao, wielka wizyta, spektakularna, czerwone dywany, uroczyste obiady, co się podobno bardzo rzadko zdarza przy okazji wizyt głów innych państw w Stanach Zjednoczonych, no ale z drugiej strony znamy poważne problemy amerykańskiego prezydenta na poziomie Kongresu, wszelkie jego inicjatywy są odrzucane, ot, choćby ta ostatnia o odwołaniu reformy opieki zdrowotnej, w Izbie Reprezentantów została przyjęta stosowna ustawa właśnie o odwołaniu tej reformy. Stany Zjednoczone dwa lata pod rządami Baracka Obamy – sukces, porażka?


Ja uważam, że ta wizytacja i sam prezydent zupełnie nie najgorzej radzą sobie, biorąc pod uwagę okoliczności, sytuację, w jakiej przyszło Ameryce działać, zwłaszcza spuściznę po podwójnej kadencji republikańskiej. Ona była katastrofą dla Stanów Zjednoczonych i niestety administracja demokratyczna i sam prezydent Obama musi niejako zbierać mleko czy nawet jeszcze... Znaczy sytuacja jest znacznie poważniejsza niż tylko rozlane mleko właściwie. Natomiast niewątpliwie zwolennicy prezydenta Obamy, do których, ja nie ukrywam, się zaliczam, ale mam na myśli przede wszystkim amerykańskich zwolenników, to oni go wybierali, nie my, mają prawo czuć się zawiedzeni, dlatego że zapowiedzi były znacznie bardziej ambitne. Jednak Barack Obama napotkał cały szereg poważnych ograniczeń i pewnie nie do końca także miał świadomość jeszcze głębokości kryzysu, w jakiej znajduje się Ameryka. Nie tylko kryzysu gospodarczego, ale kryzysu moralnego i politycznego. I jest w bardzo trudnej sytuacji.
Ale przed nim jeszcze dwa lata, przed administracją. I jeżeli uda się zwłaszcza poprawić sytuację gospodarczą, na co jednak się zanosi, w tej chwili mamy sygnały od paru tygodni, że ta gospodarka zaczyna się poprawiać, to wtedy, że tak powiem, on ma szansę przełamać ten nie najlepszy bilans, bo to trzeba powiedzieć otwarcie, on jest tego zresztą świadomy, i pewną, powiedziałbym, jakby utratę pewnego nimbu, utratę poparcia, jakim się cieszył, w momencie, kiedy był wybierany na prezydenta, ale (...) czasu. Natomiast rzeczywiście gdyby wyliczać te po kolei sprawy bardzo trudne, z którymi on się zmaga, to należy mu właściwie współczuć i kibicować, żeby jednak jemu i Ameryce się udało, bo nam powinno zależeć na tym, żeby Ameryka była krajem zdrowym, dobrze sobie radzącym. On zachowuje się bardzo przytomnie w wielu dziedzinach, zwłaszcza jeśli chodzi o politykę bezpieczeństwa, chociaż na przykład operacja afgańska w dalszym ciągu uważam biegnie źle, natomiast odmienił oblicze Ameryki z całą pewnością, poprawił stosunki jednak w wielu kierunkach. Rzeczywiście z Chinami on ma pewien problem, dlatego że Chiny (...) sobie siedziały cicho, jak to się mówi, jak mysz pod miotłą w czasach administracji republikańskiej czy wcześniejszej, dlatego że wtedy jeszcze nie dysponowały takim potencjałem i jeszcze nie miały do czynienia ze skutkami kryzysu 2008, na który Ameryka ciężko zapracowała. Chiny są wielką wygraną kryzysu 2008 i w tej chwili zachowują się bardziej asertywnie, pewnie, w sposób pewny siebie niż było to jeszcze nawet rok czy dwa temu i one rzeczywiście są dla Ameryki wielki problem.


Na Bliskim Wschodzie Obama ma trudności w postaci takiej nieprzejednanej postawie jednak rządu Izraela, który nie daje, że tak powiem, żadnego pola manewru dla negocjacji i także dla jakichś inicjatyw dyplomatycznych ze strony administracji demokratycznej samego Obamy, który rysował pewne ambicje na tym kierunku, ale to okazało się jednak niemożliwe. Jednak w wielu innych miejscach, zwłaszcza jeżeli chodzi o sprawy wielostronne, jeżeli chodzi o kwestie nuklearne, to trzeba powiedzieć, że to jest administracja, która odnosi sukcesy i trzeba trzymać kciuki.


Tak to przeważnie bywa, że pierwsza kadencja prezydenta Stanów Zjednoczonych służy temu, by wygrać w drugiej kadencji.


To może być tym razem trudniejsze.


No więc właśnie chciałem o to spytać. Czy po dwóch latach rządów Baracka Obamy można powiedzieć, że będzie prezydentem Stanów Zjednoczonych przez kolejne cztery lata? Czy to za wcześnie?


Ja jeszcze, powiedziałbym, parę miesięcy temu byłem bardziej sceptyczny, nawet napisałem, prawdę powiedziawszy, gdzieś, że on właściwie przegrał, biorąc pod uwagę cenę, jaką będzie musiał zapłacić czy już płaci za zmaganie się i nie do końca skuteczne zmaganie się ze spuścizną epoki George’a W. Busha, ale mam wrażenie, że on w tej chwili zaczyna wychodzić z tego dołka, jakim była rzeczywiście porażka demokratów w wyborach do Kongresu, jednak jest sukces w postaci... Ja nie sądzę, żeby republikanie byli w stanie zablokować skutecznie tę ustawę o ochronie zdrowia, którą pan cytował, bo oni oczywiście w tej fazie mogą taką ustawę przyjąć, ale to nie jest ostatnia faza powiedziałbym tej procedury i tutaj oni jednak poniosą fiasko. Natomiast i na polu międzynarodowym, i na polu wewnętrznym myślę, że on zacznie powoli odnosić sukcesy i w związku z tym on ma w dalszym ciągu szanse reelekcji. Zresztą żeby Amerykanie wtedy, gdy zostaną postawieni przed rzeczywiście wyborem, twardym wyborem, czy powrót republikanów, powiedziałbym jeszcze w bardziej skrajnej postaci niż to, z czym mieli do czynienia w ciągu poprzednich ośmiu lat, przed administracją prezydenta Obamy, tu jest ryzyko nawet przecież przejęcia właściwie partii republikańskiej przez Tea Party, która jest jakąś taką skrajną odmianą tej formacji republikańsko-konserwatywnej, to jednak Amerykanie przy wszystkich swoich zawodach czy problemach postawią jednak powiedziałbym na kandydata centrowego, jakim jest Obama, i przedłużą kadencję jemu i partii demokratycznej.


Panie profesorze, dziękujemy za wizytę, dziękujemy za rozmowę. Prof. Roman Kuźniar...

 

Dziękuję również.


...doradca prezydenta Rzeczpospolitej ds. międzynarodowych był naszym gościem.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.