przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 15 lutego 2012

Rozmowa z Tadeuszem Mazowieckim w "Gazecie Wyborczej"

Tadeusz Mazowiecki, Doradca Prezydenta RP

Rozmowa w "Gazecie Wyborczej" z Tadeuszem Mazowieckim, pierwszym premierem III RP i doradcą Prezydenta RP

 

Paweł Wroński: Strategię Polski wobec Unii premier Donald Tusk przedstawił w lipcowym przemówieniu inaugurującym polską prezydencję. Mówił, że na europejski kryzys jedynym lekarstwem jest więcej integracji. Czemu służy debata organizowana pod auspicjami prezydenta?

 

Tadeusz Mazowiecki: To przede wszystkim próba odpowiedzi na pytanie, co się dzieje w Europie. Mamy głęboki kryzys i ludzie chcieliby wiedzieć, po co głębiej idziemy w projekt europejski, jaką on ma wartość. Czy w Europę warto inwestować nie tylko gospodarczo, ale lokować w niej nasze nadzieje na przyszłość.
Dziś zwykły człowiek ma wiele niejasności. W sytuacji kryzysowej zawsze budzą się demony - izolacjonizmu, ksenofobii. Wiadomo też, że gdyby projekt europejski nie zdał egzaminu, to stawienie czoła kryzysowi byłoby trudniejsze. Nikt odpowiedzialny w Europie nie życzy sobie tego, by ten projekt europejski się załamał.


PW: Tyle że nawet w Polsce pojawiają się pesymistyczne głosy, iż koncepcja Europy została wypaczona, strefa euro upada, a wraz z nią Unia.

 

TM: Nawet przeciwnicy projektu europejskiego nie wyobrażają sobie jego upadku. Problem w tym, że cała uwaga skierowana jest na kłopoty ekonomiczne. A Europa to nie tylko projekt ekonomiczny, opiera się na systemie wartości, których kraje europejskie są gotowe przestrzegać. W ten projekt warto inwestować, nie ograniczając się do przezwyciężania problemów gospodarczych. Są problemy demograficzne, jest nieustanny problem demokracji w Unii - wpływu opinii publicznej, roli demokratycznych instytucji UE. Jest problem wspólnoty kulturowej, który ujawnił się podczas dyskusji nad konstytucją europejską. Polska chciała wówczas nawiązać do chrześcijaństwa, dziedzictwa oświecenia i wszystkich korzeni, które ukształtowały cywilizację europejską.
Jest też pytanie, czy przyszłością kultury europejskiej jest jej jakieś „zresetowanie“, czy też powinna być dialogiem wartości. I jest problem „finalite“ tego projektu - czy Europa będzie federacyjna. Jacques Delors mówił, że to projekt sui generis (w nieustannym tworzeniu). a więc jeśli to będzie federacja, to taka, jakiej jeszcze nie było, respektująca tożsamość narodową i państwową.

 

PW: W słynnym przemówieniu w berlińskim Towarzystwie Polityki Zagranicznej minister Radosław Sikorski wskazał, że kierunkiem ewolucji Europy jest federacja Stany Zjednoczone Europy.


TM: Ta wypowiedź ministra była bardzo ważna i odbiła się szerokim echem, ale obrosła nieporozumieniami oraz atakami części opozycji, głównie PiS. Były połajanki, a nawet oskarżenia zamiast dialogu.


PW: A co pan sądzi o niej?

 

TM: Polityka jest dziedziną, w której trzeba pokonywać sprzeczności, w Unii Europejskiej trzeba łączyć elementy wspólnotowe z perspektywami narodowymi. Dlatego Europy nie sposób porównywać ze Stanami Zjednoczonymi. U nas istnieją państwa narodowe i obywatel identyfikuje się z Europą właśnie poprzez te państwa. Proszę nie traktować tej debaty jako alternatywy dla polityki kształtowanej przez MSZ. Minister Sikorski jest na nią zaproszony. Szef MSZ jest otwarty na opinie i ich kształtowanie.
 

PW: Mówi o wspólnocie, a Europą rządzi duet Merkel - Sarkozy.

 

TM: Jest jednak wobec tego opór i podejmowane są działania, by głos innych państw też miał znaczenie. Więcej Europy to znaczy więcej wspólnych decyzji. Musimy być równocześnie realistami i zdawać sobie sprawę, że jedne kraje są bardziej zaawansowane w proces integracji, inne mniej. Z drugiej strony Unia jest całością i podział na dwie Unie byłby przypieczętowaniem jakiegoś niepowodzenia. Lepiej łagodzić te sprzeczności, niż doprowadzić do podziału.

Mamy sukcesy w tej dziedzinie, bo nasz głos przyczynia się do tego, że groźba podziału w przypadku paktu fiskalnego została zażegnana, a przynajmniej nie została zinstytucjonalizowana.
 

PW: Polacy do tej pory traktowali Unię jako punkt odniesienia, jako wzór. Teraz dyskutujemy, co robić w Europie w kryzysie.


TM: To jest trochę co innego. Myśmy do tej pory rozumowali w kategoriach „my i oni“. Dostosowania się do jakichś wymagań, osiągnięcia warunków. Teraz wchodzimy w fazę rozumowania „my“ i poczucia współodpowiedzialności, i to nie tylko deklarowanej, ale realizowanej. Pan prezydent zawsze angażował się w projekt europejski - był przecież ostrym przeciwnikiem absurdalnego hasła „Nicea albo śmierć“ - i pragnie, aby w tych debatach dochodziły różne punkty widzenia i wzmacniały nie zwątpienie, lecz polską odpowiedzialność i polską perspektywę na rozwój europejskiego projektu.
 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.