przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Niedziela, 3 maja 2015

Anna Komorowska dla PAP o polityce rodzinnej, in vitro i pięciu latach w Belwederze

  |   Anna Komorowska dla PAP Anna Komorowska dla PAP Anna Komorowska dla PAP Anna Komorowska dla PAP

PAP: Pani mąż jednym z filarów swojej prezydentury uczynił rodzinę. Jak Pani ocenia rozwój polityki rodzinnej w Polsce, w kontekście tworzenia kart dużej rodziny i rocznego urlopu rodzicielskiego? Czy polityka ta idzie w dobrym kierunku?

Anna Komorowska: Rolą państwa jest wspieranie rodzin, które chcą mieć dzieci i zapewnienie im poczucia bezpieczeństwa. W ostatnich latach polityka rodzinna jest coraz szerzej realizowana, co odzwierciedlają choćby wspomniane rozwiązania prawne oraz rozmaite działania samorządów.

Niezwykle ważne jest, aby rodzice decydujący się na dzieci, nie czuli obaw związanych z nową sytuacją w rodzinie, jaką są narodziny dziecka. Aby nie zastanawiali się, czy będą mogli wrócić do pracy i realizować swoje plany zawodowe czy stać ich będzie na zapewnienie opieki, czy znajdą dla swojego dziecka miejsce w żłobku lub przedszkolu. Rolą państwa i samorządów jest inicjowanie i wspieranie przyjaznych, wielowymiarowych rozwiązań na rzecz rodziny, aby Polacy mogli realizować swoje rodzicielskie aspiracje. I nie chodzi tu tylko o wsparcie finansowe, ale także stworzenie dobrego klimatu dla rodzin w najbliższym otoczeniu, w sąsiedztwie, ale również w pracy i w sytuacjach, gdy rodzina spędza wolny czas.

W Kancelarii Prezydenta przygotowany został prezydencki program polityki rodzinnej "Dobry Klimat dla Rodziny". Tytuł ten towarzyszy różnym rozwiązaniom wspierającym rodzinę. W ramach programu organizowane są dwa konkursy – dla samorządów oraz dla pracodawców. Niebawem przedstawimy samorządowych laureatów 3. edycji konkursu. Samorządy wszystkich szczebli – od gmin poczynając, na województwach kończąc mają okazję zaprezentować swoje rozwiązania wspierające rodzinę. To naprawdę bardzo ciekawe i różnorodne inicjatywy, kierowane zarówno do maluchów i ich rodziców, jak również do najstarszych mieszkańców. Wiele działań umożliwia integrację pokoleniową, co niezwykle wzmacnia więzi i buduje lokalną wspólnotę. Cieszę się, że wraz z mężem mieliśmy okazję odwiedzić laureatów poprzednich edycji konkursu. Niezwykle budują nas te spotkania, bo potwierdzają, że w wielu miejscach w Polsce poprawia się klimat dla rodziny.

Jaki stosunek do rozwiązań prorodzinnych mają pracodawcy?

Wspomniany wcześniej konkurs dla pracodawców zorganizowany w ramach programu "Dobry Klimat dla Rodziny" pokazał, że pracownicy coraz częściej mogą liczyć na rozmaite udogodnienia, które ułatwiają im spełnianie się w roli rodzica przy jednoczesnej aktywności zawodowej. Trzeba pamiętać, że szczęśliwe życie rodzinne ułatwia pracownikowi sumienie wykonywanie obowiązków służbowych, gdyż równowaga pomiędzy pracą i domem tworzy harmonię, której tak potrzebujemy w codziennym zabieganiu.

W ramach konkursu pracodawcy zaproponowali wiele ciekawych rozwiązań na rzecz godzenia ról rodzicielskich i zawodowych: począwszy od elastycznego czasu pracy rodziców i podtrzymywania kontaktów z kobietami na urlopach macierzyńskich, po zapewnienie im bezpiecznego powrotu do pracy. Pracodawcy pokazali też, jak zachęcają panów do korzystania z urlopów ojcowskich i oferują pracownikom różne warsztaty oraz wsparcie w okresie oczekiwania na dziecko. Warto w tym miejscu podkreślić, że wzrasta liczba ojców korzystających z różnorodnych rozwiązań, co potwierdza, że panowie coraz liczniej angażują się w opiekę i wychowanie swoich pociech.

W Polsce istnieją już rozwiązania prawne ułatwiające godzenie życia zawodowego z rodzinnym, jak chociażby wprowadzone w 2013 roku roczne urlopy rodzicielskie. Warto jednak implementować kolejne uregulowania, a dotychczasowe ulepszać. I temu służy m.in. podpisany przez prezydenta w marcu tego roku i skierowany do Sejmu projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks pracy oraz niektórych innych ustaw. Projekt wprowadza szereg rozwiązań ułatwiających wykonywanie obowiązków rodzicielskich bez konieczności ograniczania aktywności zawodowej. Projekt w szczególności ułatwia możliwość korzystania z elastycznych form czasu pracy czy też upraszcza i uelastycznienia system urlopów związanych z opieką nad dziećmi. Istotnym elementem efektywnej polityki wspierania rodziny są też ulgi podatkowe dla rodzin wychowujących dzieci. Obejmują one milion rodzin w Polsce.

Czy i jaka jest, Pani zdaniem, przewaga rodziny wielodzietnej nad taką, w której jest jedno dziecko?


Dziecko w większej rodzinie automatycznie musi zawierać kompromisy, podejmować negocjacje, wie, że czasem trzeba ustąpić, albo zawalczyć o swoje. I co ważne, przyzwyczaja się do działania w grupie. Opanowanie takich umiejętności w rodzinach jedynaków, wymaga od rodziców dużo większej świadomości, uwagi i pracy rodziców. Polacy chcą mieć więcej dzieci, bo chyba intuicyjnie czują, że większa rodzina to naturalne środowisko, w którym człowiek uczy się wrażliwości na drugą osobę. Większe grono rodzinne może dawać większe poczucie bezpieczeństwa.

Sejm zajmuje się obecnie projektami w sprawie in vitro, czy i jak należy Pani zdaniem tę metodę w Polsce uregulować?

Stworzenie ram prawnych dla tej delikatnej kwestii jest lepsze niż obecny całkiem pozbawiony regulacji stan rzeczy. Trzeba uwzględnić fakt, że coraz więcej osób, które nie mogą mieć dzieci szukają szans na rodzicielstwo właśnie w tej metodzie. Nie wolno im tej nadziei odbierać, a ewentualne wątpliwości natury etyczno-moralnej każdy powinien rozstrzygać we własnym sumieniu.

Czy procedura in vitro powinna być Pani zdaniem refundowana przez państwo?


Taki mechanizm już funkcjonuje. To jest ważne o tyle, że do niedawna metoda in vitro była dostępna jedynie dla zamożniejszych osób.

Powracającym tematem jest również kwestia przepisów dotyczących aborcji. Przeciwnicy aborcji zapowiadają zbieranie podpisów pod projektem zaostrzającym te przepisy, zwolennicy - chcieliby ich liberalizacji. Czy opowiada się Pani za obecnie obowiązującym kompromisem, czy też prawo w tej materii powinno zostać zmienione?

Pamiętajmy, że ustawa, która obowiązuje, rodziła się w dużych bólach, jest trudno osiągniętym politycznym kompromisem i nie należy go naruszać, bo lepsze może stać się wrogiem dobrego.

W przyszłym miesiącu wybory prezydenckie. Jeśli okazałoby się, że będzie Pani pierwszą damą przez kolejne 5 lat - jest Pani na to gotowa?

Tak, jak najbardziej. Na pewno bardziej gotowa niż 5 lat temu, bo już wiem, jak to wszystko wygląda i nie muszę odwoływać się do wyobraźni.

A minusy?

Najbardziej przykra jest nie krytyka, bo ona jest wpisana w to zajęcie - ale wysłuchiwanie wielokrotnie powtarzanych kłamstw na temat moich najbliższych. To duży dyskomfort, zwłaszcza, że jest to niezasłużone. Nikomu nie odbieram prawa do krytycznej oceny, natomiast chciałabym, by to się odbywało w prawdzie.

Wcześniej nie pojawiała się Pani zbyt często publicznie. Odnalezienie się w świetle reflektorów było trudne?

Nigdy nie spieszyłam się do publicznych występów, ale podejmowałam to wyzwanie, gdy pojawiała się taka konieczność. Tak było w czasach, gdy mąż był ministrem, marszałkiem, w sposób naturalny zintensyfikowało się to, gdy został prezydentem.

Brakuje Państwu czasem prywatności, "świętego spokoju"?


Konsekwentnie staramy się chronić naszą prywatność. I choć nie zawsze jest to łatwe, to mam poczucie, że nam się to w znacznej mierze udaje.

Jak Państwo najbardziej lubicie spędzać wolny czas?


Najbardziej lubimy spotkania rodzinne - z najbliższymi, dziećmi, z wnukami. W ten sposób odpoczywamy i możemy obserwować, jak rosną nasze wnuki. Zresztą odwiedzają nas w Belwederze dosyć często. Cieszymy się mogąc spotykać przyjaciół, spacerować.

Czy tu, w Belwederze czuje się Pani jak w domu? To przecież także miejsce wycieczek.

To da się pogodzić. Belweder pełni różne funkcje: reprezentacyjne, muzealne, jego górna część na czas kadencji prezydenckiej stała się dla nas domem.

Ma Pani tu swój ulubiony zakątek, w którym lubi Pani sobie przysiąść?

Lubię tę naszą część mieszkalną. Urządziłam ją tak, by jak najbardziej przypominała nasze mieszkanie na Powiślu, łącznie z przeniesieniem dużej części naszych mebli. Wychodzę z założenia, że dom jest tam, gdzie są ludzie, ale oczywiście - sprzęty i jakieś drobiazgi także pomagają w oswojeniu przestrzeni. To się udało.

Jak Pani wspomina moment wyborów, kiedy sondaże pokazały, że to Pani mąż zostanie prezydentem?

Spływające informacje o cząstkowych wynikach głosowania brzmiały optymistycznie, więc poszłam spać. Gdy wcześnie rano wstałam, wygrana nie budziła już wątpliwości.

Jak wygląda typowy dzień z życia pierwszej damy?

Nie ma typowego dnia, właśnie cały urok pełnienia tej funkcji polega też na tym, że każdy dzień jest inny. Nawet jak w planie są spotkania, to przecież za każdym razem z kimś innym, dotyczą różnych tematów i spraw.

A spotkania z innymi pierwszymi damami - czy można mówić o tym, że się panie przyjaźnią?


Ja żartując mówię, że to moje koleżanki z pracy. W czasie kolejnych spotkań poznajemy się wzajemnie, wymieniamy doświadczenia. Naturalnie z niektórymi z pań relacje są bliższe i cieplejsze. Bez względu na to, czy jestem gospodynią, czy jestem gościem, zależy nam na tym, by to był czas spędzony pożytecznie, atrakcyjnie i przyjemnie. To się przeważnie udaje.

Dziękujemy za rozmowę.


Rozmawiały Agnieszka Szymańska i Sylwia Dąbkowska-Pożyczka (PAP)

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.