przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 15 maja 2015

"Wieloletnie doświadczenie w polityce jest ogromnym atutem"

  |   Wywiad Anny Komorowskiej dla wp.pl Wywiad Anny Komorowskiej dla wp.pl Wywiad Anny Komorowskiej dla wp.pl

Magda Kazikiewicz, Wirtualna Polska: Jak pani i mąż zareagowaliście na wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich?

 

Anna Komorowska: W pierwszej chwili smutkiem. Później pomyślałam, że to dla nas lekcja pokory. A teraz czas na mobilizację i ciężką pracę.

 

Szef sztabu wyborczego powiedział, że prezydent się wściekł, gdy zobaczył wyniki wyborów.

 

- Stałam obok męża, to nieprawda.

 

Dlaczego Bronisław Komorowski przegrał z Andrzejem Dudą?

 

- Część wyborców wysłała w ten sposób sygnał, że zmiany w Polsce przebiegają zbyt wolno i czują się tym zniecierpliwieni.

 

Może za mało włączała się pani do tej pory w kampanię?

 

- Wystarczy prześledzić mój kalendarz, żeby zdać sobie sprawę, że nie jest to prawdziwa ocena.

 

Jak przekonać wyborców do tego, by w drugiej turze zagłosowali na pani męża?

 

Mąż ma ogromne doświadczenie. Przez ostatnie pięć lat zbudował sobie silną pozycję międzynarodową. Polacy mogli się przekonać, że mój mąż był dobrym prezydentem. Cieszyło nas szczególnie, że ci którzy głosowali na niego w 2010 roku uważają, że to dobra decyzja. Patrząc na męża wiem na pewno, jakie trzeba mieć cechy, żeby dobrze pełnić rolę prezydenta, to na pewno niezależność, doświadczenie i silny charakter. Wieloletnie doświadczenie w polityce, a przede wszystkim przewidywalność są jego ogromnym atutem.

 

Cofnijmy się o pięć lat. Mąż musiał panią przekonywać do pomysłu kandydowania na prezydenta.

 

- Wtedy rzeczywiście tak było. Ale teraz nie miałam żadnych wątpliwości. Wręcz przeciwnie. Uważałam, że powinien wystartować w wyborach prezydenckich, bo Polsce potrzebna jest polityka zgody, a zgoda, o której tak często mówimy i którą uważam za bardzo silną stronę prezydentury męża, to nie hasło, ale warunek konieczny do tego żebyśmy jako kraj szli dalej. Razem osiąga się więcej.

 

Wyobraża sobie pani męża na politycznej emeryturze?

 

- Nie, zupełnie nie.

 

A rozmawiali państwo o takiej ewentualności, gdyby nie udało się wygrać?

 

- Jesteśmy zdeterminowani, by wygrać i pracować dla kraju przez kolejne pięć lat.

 

Ale musiała pojawić się myśl, że być może za dwa tygodnie będzie trzeba się spakować i wyprowadzić z miejsca, w którym rozmawiamy, czyli z Belwederu?

 

- W życiu wszystko może się zdarzyć. Będziemy bardzo ciężko pracować do końca kampanii i wierzę, że mąż zostanie wybrany na kolejną kadencję.

 

Mieszka pani w Belwederze, ogrodzonym wysokim murem. Czy to nie oddziela od problemów, z jakimi zmagają się Polacy?

 

- Przez te 5 lat nie byliśmy zamknięci w Belwederze. Razem z mężem bardzo dużo jeździliśmy po Polsce, spotykaliśmy się z ludźmi, słuchaliśmy ich problemów. Nasza rodzina, jak każda inna, także boryka się z problemami. W tym względzie jesteśmy tacy, jak inni. Odróżnia nas tylko miejsce zamieszkania z racji pełnionego przez mojego męża urzędu.

 

Przed urodzeniem dzieci pracowała pani zawodowo, później zajmowała się domem. Która praca jest cięższa: zawodowa czy domowa?

 

- To kompletnie inny zakres odpowiedzialności. Bardzo ciężko to porównać.

 

Czy kobiety powinny otrzymywać wynagrodzenie za pracę domową, opiekowanie się domem i dziećmi?

 

- Jeżeli budżet państwa by na to pozwolił, to warto się nad tym zastanowić. Ale widzę szereg trudności, np. wynagrodzenie jest uzależnione m. in. od jakości wykonywanej pracy, a w jaki sposób ocenić macierzyństwo?

 

To może chociaż należy rozważyć zabezpieczenie emerytalne kobiet, które wychowują dzieci i nie pracują.

 

- Kierunek myślenia jest dobry, uważam, że warto o tym rozmawiać.

 

Premierem jest kobieta, na stanowisku ministra są kobiety, ale ich pozycja w Polsce nadal jest gorsza niż mężczyzn. Panie zarabiają mniej.

 

- Przy przyjmowaniu do pracy płeć nie powinna mieć znaczenia. Jeżeli dwie osoby wykonują tak samo dobrze tę samą pracę, to bez względu na płeć, powinny zarabiać tyle samo.

 

Czy pani jako Pierwsza Dama może pomóc w zmianie sytuacji kobiet na rynku pracy?

 

- To jakość pracy, a nie płeć osoby, która ją wykonuje, powinna decydować o pensji. Takie postawy trzeba promować, ale też aktywizować kobiety, wspierać we własnym rozwoju - chętnie angażuję się w takie inicjatywy i nadal będę się angażować. Sama często pracuję z kobietami, mam w zespole młode mamy, znam także rozterki swoich córek - wiem doskonale jak trudno jest pogodzić wiele ról, a jednocześnie wciąż się rozwijać. Z tym większą dumą i radością patrzę, jak wielu kobietom się to dziś udaje - jest ich coraz więcej także na wysokich stanowiskach, w biznesie, w administracji.

 

Czy pani zdaniem w Polsce rodziny mają wystarczające warunki do wychowywania dzieci? Młodzi ludzie często pracują na umowach śmieciowych i nie stać ich choćby na własne mieszkanie.

 

- Oczywiście jest jeszcze wiele do zrobienia, ale na pewno sporo się w Polsce zmieniło od czasów kiedy ja wychowywałam dzieci. I nie chodzi tylko o ułatwienia, takie jak jednorazowe pieluszki, czy chociażby posiadanie pralki. Trzeba zauważyć szereg zmian w prawie, które dały np. możliwość elastycznego czasu pracy, wydłużyły do roku urlopy rodzicielskie. Tworzenie rozwiązań przyjaznym rodzinom i wspierających rodziców to jeden z priorytetów tej prezydentury – przez ostatnie kilka lat także udało się wiele zmienić – od wprowadzenia wspomnianych wyżej urlopów czy elastycznego czasu pracy po np. wprowadzenie Kart Dużej Rodziny.

 

Dziećmi mogłyby się zająć babcie, ale podpis pani męża pod ustawą sprawił, że będą musiały pracować do emerytury siedem lat dłużej.

 

- Nie siedem, bo teraz trzeba pracować dłużej o 10 miesięcy. Wiek emerytalny jest podnoszony stopniowo i siedem lat dłużej będą pracować dopiero kobiety przechodzące na emeryturę w 2040 roku. Babcie, jeśli zechcą się zając wnukami będą mogły wziąć emeryturę częściową. Mój mąż podpisał tę ustawę po to, aby przyszli emeryci mieli emerytury, z których można wyżyć i żeby ludzie nie musieli teraz płacić wyższych składek na ZUS.

 

Ma pani pięcioro wnuków. Wkrótce zaczną naukę. Czy sześciolatki powinny iść do szkoły?

 

- To powinno być uzgodnione między rodzicami, a psychologiem i szkołą. Są takie sześciolatki, które bez problemu poradzą sobie w szkole, ale i te, które wymagają większego wsparcia.

 

Czyli rodzice powinni mieć prawo wyboru?

 

- Jedna z moich córek poszła rok wcześniej do szkoły, oczywiście po konsultacji z psychologiem, i świetnie sobie poradziła. Zdecydowaliśmy, że to będzie dla niej dobre rozwiązanie.

 

Rodzic ma prawo dać dziecku klapsa?

 

- Jestem za miłością. Klaps jest dowodem słabości i bezradności rodzicielskiej. Rodzice powinni mieć dużo cierpliwości i nie nadużywać klapsów. Ale sama święta w tej kwestii niestety nie jestem. Zdarzyło się.

 

Czy pary homoseksualne powinny mieć możliwość zawarcia związku małżeńskiego?

 

- Nie jesteśmy jeszcze chyba społecznie na etapie pełnej akceptacji takich związków, w sensie formalnym, na równi z małżeństwami. Ale powinny być takie regulacje prawne, które ułatwiłyby im wspólne życie.

 

Rodzina Komorowskich może się jawić jako bardzo patriarchalna. Mąż pracuje, pani wychowywała dzieci i zajmowała się domem. Podkreślił to spot sprzed pięciu lat, gdy pani mąż z dziećmi siedzą przy stoli, a pani podaje im zupę.

 

- Słucham? (śmiech) W naszym domu czasami ja nalewam zupę, czasami mąż, a czasami któreś z dzieci. Bez względu na płeć. W spocie uchwycono moment, kiedy akurat ja to robiłam. U nas każdy ma silny charakter, każdy jest szefem.

 

Państwa dzieci bardzo chronią swoją prywatność. Ale opinia publiczna powinna mieć dostęp do informacji choćby na temat tego, czym się zajmują z racji tego, że ich ojciec pełni najwyższy urząd w państwie. (Wywiad został przeprowadzony przed tym, jak w internecie pojawiło się nagranie dzieci Anny i Bronisława Komorowskich - przyp. red.)

 

- To decyzja naszych dzieci. Do tej pory konsekwentnie odmawiały. Może zmienią zdanie, może uznają, że nadszedł czas, by coś o sobie powiedzieć, ale ja nie będę wywierała żadnej presji. To dorośli, samodzielni ludzie.

 

Danuta Wałęsa niedawno napisała swoją autobiografię. Czy za kilka lat przeczytamy pani książkę?

 

- Na razie nie, ale kto wie.

 

Jak państwa dzieci zareagowały, gdy wyszło na jaw, że prezydent wrócił do polowań? Pani mąż tłumaczył w poprzedniej kadencji, że uległ dzieciom i zamienił strzelbę na aparat fotograficzny.

 

- Jak to wrócił do polowań?

 

Media niedawno podały taką informację.

 

- Nic na ten temat nie wiem. Trudno, żebym reagowała na coś, co nie miało miejsca.

 

Jako osoba wierząca popiera pani in vitro?

 

- Jestem matką pięciorga dzieci i wiem, jaką radość dają w życiu. Wiem też doskonale, że nie wszystkie pary mogą je mieć bez pomocy lekarskiej. Metoda in vitro jest w Polsce stosowana od lat. To czy ktoś z niej skorzysta, czy nie, to już kwestia jego sumienia. Nie wszyscy w Polsce są katolikami, a państwo powinno uwzględniać potrzeby wszystkich.

 

Czy sama zdecydowałaby się pani na taki zabieg?

 

- Jestem szczęśliwa, że nie stałam przed takim dylematem.

 

Jakie priorytety postawiłaby sobie pani w drugiej kadencji jako Pierwsza Dama?

 

- Bardzo ważne są dla mnie sprawy społeczne i te dotyczące seniorów. W ramach dalszego zaangażowania w szeroko rozumianą politykę rodzinną, na której koncentruję się od początku, chciałabym kontynuować kwestie rodzicielstwa zastępczego. Wiele dzieci wychowuje się niestety w rodzinach dysfunkcyjnych. Trzeba im pomóc by żyły w jak najlepszych warunkach także emocjonalnych. Dla dziecka poczucie, że jest kochane, jest szalenie ważne. To dla mnie wielkie wyzwanie. Nadal do szczególnie ważnych dla mnie obszarów należą także: edukacja kulturalna oraz promowanie polskiej kultury zagranicą, a także wspieranie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego - a więc wszelkie działania promujące wolontariat i aktywność społeczną, współpraca z organizacjami samorządowymi, budowanie dumy z Polski i energii, by razem ją zmieniać i budować. Mam nadzieję, że wyborcy dadzą nam szansę kontynuować to, co zaczęliśmy.

 

Rozmawiała Magda Kazikiewicz

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.