przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Poniedziałek, 12 maja 2008

Uroczystość 73. rocznicy śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego

  |  

12 maja 2008 r. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński uczestniczył w uroczystościach 73. rocznicy śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego w Katedrze na Wawelu. Po złożeniu wieńców Prezydent RP udał się na prywatną rozmowę z Ks. Kardynałem Stanisławem Dziwiszem w budynku „prałatówki”.

Podczas uroczystości Prezydent RP powiedział:

„Eminencjo, Panie Marszałku, Panie Wojewodo, Panowie Posłowie, Szanowni Państwo,

Dzisiaj przypada 73. rocznica śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego. Zmarł w Warszawie, w Belwederze. Zmarł dziewięć lat po tym, jak w maju 1926 roku przejął władzę przy użyciu siły. Przy użyciu siły - choć nie stworzył systemu dyktatorskiego. Był postacią w ciągu ostatnich dziewięciu lat swojego życia całkowicie dominującą. Był postacią, której legitymacja wtedy nie łączyła się z wyborem, ale formy zewnętrzne demokracji zostały zachowane. Dochodziło do ekscesów jak procesy brzeskie, jak aresztowania posłów w 1930 roku, ale nie miało to nic wspólnego - chociaż powinno być potępione i to mówię zupełnie jasno, tu przy grobie Wielkiego Marszałka - z tym, co działo się, czy zaczynało się dziać wtedy w Niemczech, co działo się, choć było nieporównanie łagodniejsze we Włoszech. Nie miało to nic wspólnego z tymi prądami, które płynęły wtedy przez Europę, negując same podstawy demokratycznego ustroju, wprowadzając rządy oparte wyłącznie na sile. Trzeba też pamiętać, że ten okres lat dziewięciu niezależnie od wszystkich wad, o których my ludzie XXI już wieku musimy pamiętać, bo te rzeczy są dzisiaj nie do powtórzenia, że ten świat odszedł. Musimy też pamiętać, że lata 1926-1935, to okres konsolidacji państwa. Okres konsolidacji państwa, które przecież niepodległość odzyskało dopiero w listopadzie 1918 roku. Zamach majowy nastąpił tak jakby tu w Polsce był początek roku 1997, czyli to były pierwsze lata wolności. Najpierw była wojna, powstania śląskie, powstanie poznańskie - zwycięskie zresztą - później była długa walka o wschodnie granice państwa, dopiero od 1921 roku można mówić o pokoju, ale w ramach tego pokoju płonęła w szczególności wschodnia granica. Stan dezorganizacji na przynajmniej części terytorium Rzeczpospolitej po I wojnie światowej osiągał rozmiary groźne z punktu widzenia interesów obywateli Polski i Polski jako państwa. I w tych warunkach do władzy doszła grupa z Marszałkiem Józefem Piłsudskim na czele, która powtarzam na pewno nie biła rekordów, jeżeli chodzi o demokrację, ale rządziła nieporównanie sprawniej niż rządzono wcześniej. Uporządkowała państwo.

Marszałek Piłsudski to jednak nie tylko lata 1926-1935. To nie tylko okres, gdy był Generalnym Inspektorem Sił Zbrojnych, Ministrem Spraw Wojskowych i co mniej się pamięta, dwukrotnie także premierem - urzędu Prezydenta Rzeczpospolitej nigdy nie przyjął. To także niezwykle ważny okres, o którym mówił Pan Wojewoda okres pierwszych lat drugiej Rzeczpospolitej. Przypomnijmy, że Marszałek był wtedy Naczelnikiem Państwa, czyli głową państwa, rodzajem prezydenta. W sensie władzy cywilnej nie była ona być może poza okresem rządów Jędrzeja Moraczewskiego bardzo wielka. Natomiast Marszałek Piłsudski był niewątpliwie naczelnym wodzem w trakcie tej nie wojny, ale wielu wojen, które prowadziła Polska przez około dwa lata, nawet ponad dwa lata biorąc pod uwagę powstania śląskie, które również były ograniczoną formą wojny. I tutaj jego rola była absolutnie kluczowa. Dziś mamy na szczęście inny świat. Ale w tamtym okresie gdyby nie zorganizowanie armii blisko milionowej, gdyby nie olbrzymi wysiłek wyniszczonego czteroletnią wojną narodu - chodzi o pierwszą wojnę światową - nie mielibyśmy państwa, które miało wtedy w rezultacie trzysta osiemdziesiąt osiem tysięcy kilometrów kwadratowych. Mielibyśmy państwo o powierzchni może dwustu może dwustu dwudziestu tysięcy kilometrów kwadratowych. Znacznie mniejsze niż dzisiejsza Polska. Nie mielibyśmy państwa 24-25 milionowego, które w ciągu lat dwudziestu doszło do 35 milionów. Mielibyśmy państwo może 16, może 18 milionowe. I to proszę pamiętać jest w największym stopniu dzieło Marszałka Piłsudskiego i jego obozu politycznego. Nie tylko ich, zaangażowani byli i inni, ale w pierwszym rzędzie jest to dzieło tego właśnie obozu. To olbrzymia wręcz historyczna zasługa Marszałka, który w tym sensie jest istotnie ojcem naszego państwa.

Marszałek Piłsudski w roku 1918, gdy Rada Regencyjna powierzała mu 11 listopada władzę wojskową tylko, trzy dni później także cywilną, miał lat niespełna pięćdziesiąt jeden. Powstaje pytanie dlaczego właśnie on? Skąd wzięło się to, że to on? W tej sytuacji, gdy w Lublinie powstał już lewicowy rząd premiera Daszyńskiego, kiedy Rada Regencyjna próbowała tworzyć rząd już Polski niepodległej, - bo rządy Rady Regencyjnej, gabinety istniały przecież już od grudnia 1917 roku - gdy powstawała tu w Krakowie, a właściwie powstała już Komisja Likwidacyjna pod przewodnictwem polityka wybitnego Wincentego Witosa? Dlaczego to Marszałek Piłsudski miał być człowiekiem, którego zadaniem było wszelkie nurty zjednoczyć? Otóż wynikało to z 25 co najmniej lat jego poprzedniej działalności. Z konsekwentnie niepodległościowej działalności Polskiej Partii Socjalistycznej, chociaż walka o niepodległość nie była jedynym celem tej robotniczej przecież partii. Także po rozłamie w roku 1906 w PPS-ie Marszałek Piłsudski stanął na czele tych, którzy nie przekładali celów internacjonalnych nad cele narodowe - to był właściwie powód rozejścia się dwóch grup działaczy i powstania PPS Lewicy i PPS Frakcji Rewolucyjnej. Udział w rewolucji 1905 roku, stworzenie i przywództwo wydziału bojowego, a następnie organizacji bojowej PPSu. Dwukrotne ujęcie przez carskich oprawców. Następnie po przeniesieniu się do Galicji konsekwentna organizacja naszej siły zbrojnej i konsolidacja wokół tej siły, sił politycznych Polski, które gotowe były otwarcie stawiać kwestie niepodległości. To jest przecież Związek Walki Czynnej to jest przecież Strzelec, to jest Tymczasowa Konfederacja Stronnictw Niepodległościowych - może tutaj troszkę mylę się w nazwach. Te wszystkie formy organizacyjne to Józef Piłsudski. Wydawałoby się, że mało realne, panował przecież jeszcze wtedy pokój. Austro-Węgrom powodziło się dobrze, Galicji powodziło się dobrze. Administracja była już kompletnie spolszczona, pułki armii austro-węgierskiej stacjonujące w Galicji stawały się coraz bardziej polskie. A jednak Marszałek liczył na wojnę i liczył słusznie. Liczył, że w tej wojnie trzeba dysponować jakąś siłą. Długo by opowiadać jak ta siła począwszy od wschodniego i zachodniego regionu powstawała w roku 1914. Rezultatem były jednak brygady. Brygady wchodzące w skład Legionów. A dowódcą pierwszej brygady był brygadier Piłsudski. Czy żołnierzy tych brygad było dużo? Nie. To były formacje, których pełny skład odpowiadał może dwóm dywizjom. Ale brygady te biły się tak, że uzyskały sławę zarówno w armii austriackiej, pruskiej jak i zresztą rosyjskiej. To klasa polskich żołnierzy w tych jednostkach była przesłanką do ogłoszenia aktu z 1916 roku, aktu kiedyś niedocenionego z 5 listopada 1916, który jednak stanowił krok niezmiernie istotny. Oto po stu latach od Kongresu Wiedeńskiego powiedziano, że będzie jakieś państwo polskie. Jakie? Nieduże, zależne, ale jakieś państwo polskie. Zaczęły powstawać zaczątki administracji i Marszałek Piłsudski włączył się w te działania. Był szefem wydziału wojskowego wydawałoby się w operetkowej Tymczasowej Radzie Stanu. Ale uznał, że działalność należy prowadzić i prowadził ją dotąd dopóki sądził, że jest ona dobra dla Polski. Kiedy zorientował się, jakie będą dalsze losy I wojny światowej, a po przystąpieniu Stanów Zjednoczonych do wojny wydawało się to przesądzone, poszedł na starcie z niemieckim okupantem został internowany i to też była decyzja słuszna. Nie wszyscy ją podjęli, bo przecież tak zwani aktywiści organizowali - to, zresztą też wyszło na dobre - polską administrację a w końcu nawet i polskie gabinety, polskie rządy od końca 1917 roku, o których wspominałem. Piłsudski jednak tych spraw na rękach można powiedzieć nie miał, a więc był człowiekiem z czystą kartą. Miał już poważny autorytet, był wojskowym i to właśnie pozwalało mu w latach 1918-1919 stworzyć coś co można określić najkrócej - państwo polskie, państwo z silną armią, państwo może jeszcze nie odpowiednio sprawne, ale jednak państwo. W co wtedy wierzył Marszałek Piłsudski - bo to też warto wiedzieć? Marszałek Piłsudski był głęboko przekonany w tym okresie, że demokracja jest najlepszym i najskuteczniejszym sposobem rządzenia. Bardzo szybko zarządził wybory. Z tego co pisał, z tego co mówił w tym czasie wydawało się jasne, że wierzy w to, że odpowiednie problemy rozwiąże on, odpowiednie Sejm, odpowiednie rząd. Rzeczywistość okazała się bardziej skomplikowana. W szczególności zamach na Prezydenta Narutowicza zrobił na Marszałku bardzo duże wrażenie. Stracił wiarę w to, że Polską da się naraz rządzić w pełni demokratycznie i w pełni skutecznie. Stąd wydarzenia roku 1926, które z dzisiejszego punktu widzenia kraju będącego w Europie, kraju przywiązanego do demokracji, w Europie przywiązanej do demokracji, w świecie, gdzie armia stoi rzeczywiście poza polityką, bo wtedy tak nie było, tego oczywiście akceptować się nie da. Ale należy zapytać czy z tych dróg, które były możliwe tamta droga nie była jednak względnie najlepsza, powtarzam względnie najlepsza. Stąd też i ostatnią część życia Wielkiego Marszałka należy traktować jako pozytywną, choć z pewnymi plamami.

Podsumowując jego dorobek trzeba powiedzieć, że był to człowiek ze szlacheckiego dworku, który poszedł najpierw drogą częstą dla ówczesnej polskiej inteligencji, a był szlacheckim inteligentem w klasycznym tego słowa znaczeniu, z pierwszego pokolenia. Poszedł drogą lewicową, poszedł drogą PPS-owską i z czasem zrozumiał, że jest to droga, która nie pozbawiona wprawdzie zalet, nie wyczerpuje wszystkiego tego, co wiąże się ze sprawą niepodległości, demokracji, sprawnego funkcjonowania państwa. Wysiadł z czerwonego tramwaju na przystanku niepodległość. I jak myślę wysiadł w sposób świadomy, wysiadł żeby móc stworzyć państwo nie jednej grupy społecznej tylko państwo całego narodu, a w istocie państwo wtedy wielu narodów. W tradycji, która funkcjonuje jakoś do dnia dzisiejszego istnieje obóz państwowy i obóz narodowy. Obóz, który Rzeczpospolitą utożsamia przede wszystkim z etnicznymi Polakami - oczywiście stanowią i stanowili w nim większość – i obóz, który Rzeczpospolitą utożsamia z obywatelami, z których oczywiście większość to Polacy, wśród nich zdecydowana większość to katolicy, ale wchodzą w skład tego narodu przedstawiciele innych narodowości, w naszej historii Ukraińcy, Żydzi, Białorusini i Litwini, także inni. Marszałek Piłsudski był zdecydowanym zwolennikiem konsolidowania takiej właśnie formy narodu politycznego. A konsolidacja ta miała być oparta o państwo. Nie kryję, że uwzględniając różnicę czasu, uwzględniając różnicę wymiaru postaci, bo nigdy bym nie śmiał porównywać się tutaj, jestem kontynuatorem tej myśli. W innych warunkach dzisiaj problem narodowy istnieje na minimalną skalę, ale mimo wszystko należy pamiętać, że Polska jest jak wszystkie narody europejskie narodem politycznym narodem, w którym dominują ludzie o całkowicie polskich korzeniach, ale narodem, do którego należą również osoby, które mają korzenie inne, o ile z interesem naszego państwa, z interesem owego politycznie rozumianego narodu się utożsamiają.

Szanowni Państwo,

Trzydzieści kilka lat temu mój bliski przyjaciel, mój i mojego brata, był na krótkiej praktyce w Republice Federalnej Niemiec i tam słyszał informację o śmierci założyciela Państwa Izrael Ben Guriona. Użyto wtedy w niemieckiej telewizji - RFN-oskiej - takiego porównania: Ben Guriona da się porównać w historii Europy XIX i XX wieku tylko z dwoma osobami: Otto Bismarckiem i Józefem Piłsudskim. Powtarzam te słowa, bo padły nie z polskich ust, nie w ramach polsko niemieckiego sojuszu, padły daleko od Polski w okresie, gdy nasza ojczyzna owszem istniała, ale nie była w pełni niepodległa. Niech to będzie podsumowaniem. Niech to będzie dowodem na to jak ci, którzy znają nieco historię Polski oceniają postać, której 73. rocznicę śmierci dziś obchodzimy.”

Podczas spotkania z mediami Prezydent RP powiedział:

„Szanowni Państwo,

Dziś mija 73. rocznica śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego. Mówiłem o Nim dłuższy czas w Krypcie „Srebrnych Dzwonów”, gdzie Marszałek Piłsudski spoczywa. Mówiłem o różnych okresach jego życia, o władzy którą sprawował w latach dwadzieścia sześć – trzydzieści pięć, o okresie kiedy był Naczelnikiem Państwa tworząc jego podstawę i dowodząc armią w licznych wojnach, mówiłem o okresie Legionów, które przez swą sławę – sławę znakomitych oddziałów wojskowych – stworzyły podstawę do różnych decyzji o charakterze politycznym, a w szczególności Niemiec i Austrii. Mówiłem o działalności w Związku Walki Czynnej, Konfederacji Stronnictw Niepodległościowych, ale także wcześniej w organizacji bojowej PPS-u i jeszcze wcześniej w Polskiej Partii Socjalistycznej.

Na koniec powiedziałem o tym co usłyszałem w bardzo już odległych latach - wtedy nie było jeszcze nawet czterdziestej rocznicy śmierci Marszałka Józefa Piłsudskiego – była mniej więcej trzydziesta ósma, czy dziewiąta. Zmarł twórca państwa Izrael – Ben Gurion i niemiecka telewizja powiedziała, że Ben Guriona można porównać tylko z dwoma ludźmi - z Otto Bismarkiem, niezależnie jakbyśmy go lubili, czy nie lubili i z Marszałkiem Piłsudskim. Ta wypowiedź niemieckiego dziennikarza z odległych lat – powtarzam, bardzo już odległych lat – jest o tyle istotna – że ona mówi, jak był oceniany Marszałek Piłsudski przez innych. I zostańmy przy tym.

Był jednym z najwybitniejszych polityków europejskich pierwszych dziesięcioleci dwudziestego wieku. Stworzył duże państwo i potrafił to państwo uporządkować. Ma także swoje winy. Polska po roku dwudziestym szóstym nie była wzorem demokracji. Ale jednocześnie to w Polsce postawiono tamę faszyzmowi, państwowemu antysemityzmowi, próbom organizowania pogromów i to wszystko też było za czasów Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Mogę powiedzieć, że przyjechałem tutaj także dlatego, że jestem gorącym wyznawcą tych przekonań – oczywiście z uwzględnieniem różnicy czasu – które określamy jako przekonania państwowe, jako dawny obóz państwowy w przeciwieństwie do dawnego obozu narodowego. Czyli obóz, który traktował naród jako twór polityczny – oczywiście w którym dominują etnicznie Polacy, ale w którym są także ludzie innych narodowości - to było szczególnie istotne w Polsce międzywojennej – a ośrodkiem konsolidacji jest państwo polskie, któremu wszyscy powinni służyć. Inaczej mówiąc, nie będąc nawet Polakiem, można być polskim patriotą – w sensie patriotą polskiego państwa.

To jest podejście europejskie – dzisiaj nowoczesne – a i nam w dalszym ciągu potrzebne, mimo iż Polska dzisiaj, w sensie etnicznym, jest bardzo jednorodna.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.