przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 8 kwietnia 2010

"Prezydent chciałby pojechać do Moskwy, rozmawiamy o warunkach"

Konrad Piasecki: Szef Kancelarii Prezydenta, Władysław Stasiak. Dzień dobry.

 

Władysław Stasiak: Kłaniam się, dzień dobry.

 

Rozczarowany?

 

 Czym?

 

Tonem, nastrojem, stopniem emocjonalnego zaangażowania Putina?

 

Nie, chyba nie tak. Ja, prawdę mówiąc, nie spodziewałem się jakichś nadzwyczajnych rzeczy, jakichś nadzwyczajnych przełomów. Powiedziałbym tak: dobrze, że pan premier Putin był w Katyniu, bo każdy hołd oddany ofiarom Katynia się liczy. Natomiast przełom? Na pewno nie przełom.


Nie ma w panu takiego poczucia, że za mało w Putinie było człowieka przejętego tragedią, a za dużo takiego chłodnego polityka, żeby nie powiedzieć dawnego KGB-isty?

 

Ja nie spodziewałem się jakichś przełomów w tej sprawie. Jak powiadam, dobrze że pan premier Putin się zjawił w Katyniu, natomiast widzimy też, że jest wielka droga przed nami. To się nazywa drogą pojednania, tylko że na drodze pojednania muszą być czytelne, bardzo mocno widoczne znaki - znaki, czyli np. otwarcie archiwów, czyli np. odtajnienie materiałów z umorzonego śledztwa…

 

No właśnie, tych znaków tutaj zabrakło.

 

Myślę sobie tak, że jeśli mamy postępować na tej drodze, to one muszą się pojawić. Nic innego jak tylko rzeczywistość weryfikuje to, czy idziemy w dobrą stronę, czy nie. To się okaże bardzo wkrótce.

 

A z takim Putinem i z taką Rosją warto świętować w Moskwie 9 maja?

 

Myślę, że warto. Skoro będą przedstawiciele całej koalicji antyhitlerowskiej, skoro będzie można - i to jest właściwie clou sprawy - zaznaczyć olbrzymi wkład Polski w zwycięstwo, w wojnę… wielkość polskiej ofiary; i chociażby to, że będą jednostki, będzie odział Polskich Sił Zbrojnych, których nie było w 2005 roku… Jeżeli nasz udział będzie adekwatny do innych członków koalicji antyhitlerowskiej - myślę, że warto.

 

Prezydent podjął decyzję czy ta decyzja wciąż przed nami?

 

Prezydent chciałby pojechać - ale dokładnie w tym duchu, o którym mówię teraz - chciałby pojechać do Moskwy, natomiast jeśli będzie to zorganizowane odpowiednio, zorganizowane należycie i Polska - nie prezydent czy taka czy inna osoba, ale Polska - będzie należycie reprezentowana w taki sposób, żeby nasz wkład w drugą wojnę światową był należycie, czyli godnie wyrażony.


Panie ministrze, ja nie rozumiem jednego: co tutaj ma być papierkiem lakmusowym, co ma być takim argumentem przesądzającym "za" albo "przeciw". Czy to ma być miejsce prezydenta na trybunie honorowej?

 

Wszystko jest ważne. Jak powiadam, dobrym krokiem już jest to, że jedzie pododdział polskiego wojska, dlatego że będą jednostki z Francji, Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Będzie jednostka polska - to jest krok w dobrą stronę. Nie było tego w 2005 roku. Myślę, że każdy element tak naprawdę - wszyscy o tym wiemy - ma swoje znaczenie… Tak żeby to było godnie i żeby Polska była godnie reprezentowana i nasz wkład…

 

Czyli będziecie przypatrywać się rosyjskim propozycjom i w zależności od nich podejmiecie decyzję, tak?

 

Nie, pracujemy już teraz. Rozmawiamy, przygotowujemy, pośpiechu jakiegoś gwałtownego nie ma. Ostateczne ustalenia w ogóle odnośnie tej uroczystości - z tego, co wiem - mają zapadać gdzieś dopiero koło 20 kwietnia. Tak że nie ma tutaj polki-galopki. Natomiast robimy wszystko - mówię "robimy", bo to nie tylko jeden czy drugi urząd, ale cała polska administracja i z tego też mamy jakąś satysfakcję, że udało się zaprosić do współpracy wiele instytucji i działamy razem… Będziemy podejmowali taką decyzję, która będzie najlepsza z punktu widzenia polskiego.


Ale będziecie po 20 kwietnia, tak?

 

Nie. Myślę, że wcześniej, ale wykorzystamy dobrze ten czas.

 

To kiedy ta decyzja? W tym tygodniu, w przyszłym?

 

W takim momencie, który będzie dobry i stosowny. Tak robią wszyscy na świecie i tak powinny robić… Nie ma w nas wahania, natomiast jest dobre przygotowanie. Myślę, że w końcu powinniśmy tak w Polsce działać - sprawnie, odpowiedzialnie, grać zespołowo, oceniać należycie sytuację, podejmować decyzje w stosownym momencie.


A zaproszenie dla generała Jaruzelskiego do samolotu wciąż aktualne?

 

No, tak.

 

A przybierze jakąś formę oficjalną, bo generał po tym jak pan powiedział, że znajdzie się dla niego miejsce się wzburzył i powiedział, że miejsce to dla walizki może pan sobie znaleźć.

 

Ja powiedziałem, że nie zabraknie miejsca. To jest jednak istotna różnica, więc warto dobrze tego wysłuchać. Po drugie, ocena działalności pana generała Wojciecha Jaruzelskiego w PRL-u nie ulega zmianie ani o jotę, bo jest jednoznacznie negatywna i inna być, po prostu, nie może. Natomiast, to jest raczej ludzki, normalny gest, który, myślę, też o to wielu ludzi walczyło, żeby stać nas dzisiaj było na ludzki, normalny gest.


A prezydent cały czas chciałby zdegradować Wojciecha Jaruzelskiego?

 

Wie pan co, to zupełnie inna debata, decyzje w innym czasie. Ocena działalności generała Jaruzelskiego to jest inna historia i ona się ani o jotę nie zmienia.


Tylko ja się zastanawiam jak można jednym tonem, jednym tchem - jeden człowiek może mówić, że należy zdegradować Jaruzelskiego, że należy pozbawić go zaszczytów i tytułów, a z drugiej strony chętnie go widzieć na pokładzie własnego samolotu?

 

To są bardzo proste rzeczy. Kiedy Polska powinna być krajem, który ma spójny pogląd, spójne oblicze, jak powiadam - w takim momencie powinno nas stać być na normalne humanitarne gesty.

 

Oblicze Polski to Lech Kaczyński i Wojciech Jaruzelski?

 

Nie, oblicze Polski to Lech Kaczyński - to jest prezydent Rzeczpospolitej Polskiej i nikt nie ma co do tego wątpliwości.

 

To Wojciech Jaruzelski jest kim?

 

No to nie wiem, przepraszam bardzo…

 

Pan mówił: "wspólne oblicze Polski" - więc pytam, czy to wspólne oblicze Kaczyński - Jaruzelski?

 

Nie. Prezydent reprezentuje wspólne oblicze Polski. Prawdę mówiąc, w ogóle się nie będę bawił w takie wycieczki. Prezydent w Polsce jest jeden.

 

A kiedy zwolennicy prezydenta mówią, że zaproszenie Jaruzelskiego jest niepotrzebne i żenujące?

 

Mają prawo wyrażać swoje opinie - prezydent ma prawo do ludzkich gestów.

 

A prezydent odznaczy Ryszarda Kuklińskiego przed tym wyjazdem, bo też takie oczekiwania są?

 

Tego nie wiem. To decyzja prezydenta - zobaczymy.

 

Ale to jest rozpatrywany pomysł?

 

Myślę, że warty zastanowienia.

 

Jest jakiś wymarzony przez prezydenta termin wyborów prezydenckich?

 

Nie. Każdy termin, oczywiście zgodny z prawem, będzie dobry.
 

Bo lada dzień Bronisław Komorowski przyjdzie i zaproponuje jakiś.

 

Dobrze. Konsultować trzeba. Myślę, że każdy dobry termin jest, po prostu, dobry. Trzeba wygrać.

 

A pan zdecydował się już na walkę?

 

Na walkę? Ale jaką?

 

O Warszawę?

 

 O Warszawę? Walkę o Warszawę? Mam co robić teraz w kancelarii, naprawdę - sporo.


Politycy PiS-u mówią, że na 90% będzie pan kandydatem PiS-u na prezydenta.

 

Na razie przygotowujemy główne obchody w Katyniu - to już za chwilę, w sobotę.

 

Ja wiem, że ma pan co robić. Szef kancelarii zawsze ma co robić.

 

Później Moskwa, wie pan, swoją drogą to jest zastanawiające - mało kto chciałby, żeby polskie inicjatywy, polskie przedsięwzięcia - jeszcze raz przypomnę - jednego mamy prezydenta w Polsce, bardzo stanowczo to przypominam i to jest trochę o naszej podmiotowości też uwaga i naszym poczuciu tego kim jesteśmy - ale mało komu w tych wszystkich głosach zależy, żeby coś było przygotowane dobrze, porządnie, sensownie, godnie z punktu widzenia polskiego - to jest takie "szybko, szybko".

 

Nie, nie - panie ministrze, chyba się pan zapędza.

 

 A, chyba się nie zapędzam.

 

Chyba niepotrzebnie pan to mówi.

 

A, chyba potrzebnie.

 

Po prostu jest oczekiwanie na decyzję prezydenta i jest to normalne, że wszyscy zadają pytanie: "jaka będzie ta decyzja"?

 

 To ja rozumiem, ale dlaczego "szybko, szybko"?


A kto chce "szybko, szybko"?

 

A, wielu!


No, na przykład kto?

 

 No, a pan przed chwilą nie chciał?


Nie. Ja pytałem: "kiedy będzie decyzja"?

 

No, to właśnie mówię.

 

Nie. Pan mówi, że ja chcę szybko. Nie - ja pytam: kiedy?

 

No, to ja mówię - w stosownym czasie. Tak jak we wszystkich krajach, które się do tego starannie przygotowują. Wszystkie kraje prowadzą w tej chwili uzgodnienia, negocjacje - stawiają pytania a nawet warunki dotyczące tego i to jest normalna powszechnie przyjęta procedura.

 

A wy postawiliście warunki?

 

Tak, oczywiście.

 

Czyli Rosja wie, jakie są warunki udziału prezydenta w tych uroczystościach?

 

Jasne.

 

Władysław Stasiak, dziękuję bardzo.

 

Dziękuję bardzo.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.