Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Środa, 19 września 2018

Doradca Kochalski: Prezydent stara się wspierać innowacyjność

Rozmowa z Cezarym Kochalskim, profesorem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, Doradcą Prezydenta RP ukazała się 19 września 2018 r. w Naszym Dzienniku.

 

Rada Ministrów przyjęta wstępny projekt budżetu na 2019 r. Jakie wnioski możemy wyciągnąć z tego dolojmentu?

 

- Pytanie o wnioski rozumiem jako pytanie o sytuację finansową państwa w przyszłym roku w świetle założeń rządowych. Należy oczywiście analizować i oceniać zakładaną sytuację finansową państwa, ale jednocześnie trzeba unikać formułowania zbyt katego-rycznych ocen. Po pierwsze, mówimy o wstępnym projekcie, po drugie, mówimy o przyszłym roku, po trzecie - sytuację finansową państwa trzeba rozpatrywać w szerszym kontekście, chociażby w kontekście rozwoju i przyszłych uwarunkowań rozwojowych danej gospodarki, po czwarte - w zależności od reprezentowanej szkoły ekonomicznej oraz metody oceny sytuacji finansowej można wyciągnąć odmienne wnioski.

 

Jaka przy tych założeniach powinna być ocena wstępnego projektu budżetu?

 

- Generalnie wyciągam pozytywny wniosek. Zwracam w pierwszej kolejności uwagę na zakładany deficyt budżetowy, który ma wynieść 28,5 mld zł, czyli ma być niższy o 13 mld zł w porównaniu z przyjętym budżetem na 2018 rok. O 31,2 mld zł mają wzrosnąć dochody państwa, zaś wydatki o 18,2 mld zł w porównaniu z obecnie realizowanym budżetem państwa. Deficyt sektora finansów publicznych liczony według metodologii unijnej ma wynosić 1,8% PKB. Przy konstruowaniu budżetu założono, że realny wzrost gospodarki mierzony dynamiką PKB wyniesie 3,8%, średnioroczna inflacja dla cen towarów i usług konsumpcyjnych - 2,3%, a przeciętny wzrost wynagrodzeń - 6%. Wstępny projekt budżetu na 2019 rok wydaje się realistyczny, dobrze odwołujący się do sytuacji ekonomicznej w naszym kraju oraz zakładający skuteczną kontynuację działań na rzecz odbudowy dochodów podatkowych oraz uszczelnienia systemu podatkowego.

 

Jak wygląda porównanie prognoz z rzeczywistymi danymi?

 

-W II kwartale wzrost naszej gospodarki wyniósł ok. 5,1% rok do roku, czyli był wyższy aniżeli zakładany wzrost w budżecie na 2018 rok (3,8%), a także od zakładanego wzrostu we wstępnym projekcie na 2019 rok (także 3,8%). Mamy aktualnie szybki wzrost, który trochę osłabnie w II połowie 2018 roku i w roku przyszłym. Ale będzie to ciągle wzrost wynoszący prawie 4%. Wiele czynników może mieć na to wpływ, w tym te związane z cyklami koniunkturalnymi. Ważne jest, aby w większym stopniu motorem wzrostu gospodarczego stawały się inwestycje, w tym zwłaszcza inwestycje prywatne.

 

Czy kondycja polskich przedsiębiorstw jest równie dobra jak sytuacja budżetu państwa?

 

- Pytanie o kondycję polskich przedsiębiorstw to szerokie zagadnienie. To tak jakby zapytać kogoś o zdrowie. Trzeba byłoby odnieść się do wielu parametrów, przeanalizować przedsiębiorstwa z różnych perspektyw. Przyjmijmy, że chcemy ocenić kondycję polskich przedsiębiorstw z perspektywy finansowej i do tego na dużym poziomie ogólności. Nadto ograniczmy się do oceny kondycji przedsiębiorstw niefi-nansowych. Przychody ogółem w I półroczu br. były o 6,5% wyższe w porównaniu z rokiem ubiegłym. Jednocześnie koszty uzyskania przychodów wzrosły o 7,2%. Co to oznacza? Tyle że przeciętnie dla wygenerowania 1 złotówki przychodów przedsiębiorstwa muszą ponosić więcej kosztów, w I półroczu 2017 roku ok. 94,3 groszy, a w I półroczu 2018 roku ok. 94,9 groszy.

 

Czyli pod tym względem sytuacja przedsiębiorstw lekko się pogorszyła?

 

- Pamiętajmy jednak, że pogłębiona, szczegółowa analiza kondycji finansowej wykazałaby zapewne, że tendencje w zakresie kształtowania się przychodów, kosztów i zysków nie są jednakowe we wszystkich branżach. W niektórych kondycja finansowa uległa poprawie, w innych pogorszeniu. Trzeba także pamiętać, że odmiennie sytuacja może przedstawiać się na poziomie wyniku ze sprzedaży, a inaczej na poziomie zysku netto. I tak właśnie jest teraz, wyniki sprzedaży polepszają się, natomiast wyniki z pozostałej działalności operacyjnej oraz w operacjach finansowych pogarszają. W rezultacie wskaźniki rentowności netto i brutto obniżają się, natomiast rentowności sprzedaży wzrastają. Taka sytuacja raczej skłania do umiarkowanego optymizmu. W podstawowej działalności, średnio rzecz ujmując, przedsiębiorstwa niefinansowe w Polsce poprawiają swoją rentowność, a to, że ostateczne wyniki w ujęciu bezwzględnym i względnym się pogarszają, jest związane chociażby z płaconymi podatkami, strukturą finansowania majątku, inwestycjami. W kontekście pytania o kondycję polskich przedsiębiorstw zwróciłbym uwagę jeszcze na dwie kwestie. Otóż przedsiębiorstwa działają przy bardzo wysokim stopniu wykorzystania zdolności produkcyjnych oraz coraz częściej w warunkach niedoboru siły roboczej, a jednocześnie przy ciągle niskim poziomie inwestycji. W dłuższej perspektywie może się to odbić negatywnie na kondycji zarówno samych przedsiębiorstw, jak i całej gospodarki.

 

Jedna z firm ubezpieczeniowych zbadała sytuację firm w Polsce pod względem niewypłacalności. Wynika z nich, że mimo wzrostu gospodarczego coraz więcej polskich przedsiębiorstw bankrutuje. Czym to tłumaczyć?

 

- Rozpocznę od stwierdzenia, że bankructwo jest wręcz naturalnym zjawiskiem w gospodarce rynkowej. W każdej gospodarce przedsiębiorstwa bankrutują. Jedne bankrutują, ale jednocześnie nowe powstają. To nie przypadek, że w biznesie mówi się, iż celem przedsiębiorstwa w sensie ogólnym jest przetrwanie i rozwój. Nie wszystkim udaje się przetrwać. Jak w dłuższym okresie przedsiębiorstwo nie wygeneruje zysków, a w rezultacie nie zapewni oczekiwanej stopy zwrotu właścicielowi -musi upaść W tym wypadku można mówić o niedostatecznej efektywności ekonomicznej, a tej przedsiębiorstwo może nie mieć z różnych powodów, na przykład produkuje za drogo albo jego oferta pro-duktowa jest gorsza od konkurentów. Przyczyn jest bardzo wiele. Jeszcze jedno, w mojej wypowiedzi świadomie pomijam gamę przyczyn związanych z wszelkiego rodzaju nieuczciwościami, a i one prowadzą czasami do bankructw.

 

A właśnie! Polskich przedsiębiorców szczególnie bulwersują takie sytuacje. Zwłaszcza gdy do bankructwa prowadzi ich udział w inwestycjach finansowanych przez instytucje państwowe. Czy problem, który szczególnie mocno dotknął polskie firmy budujące jako podwykonawcy w naszym kraju autostrady, to już przeszłość?

 

- Jesteśmy w naszym kraju w trakcie realizacji Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Można to rozumieć i w ten sposób, że instytucje państwowe będą dokładać starań, aby tego typu sytuacje maksymalnie ograniczać. Ale także w takich sytuacjach, w których państwo nie uczestnicy w projekcie. Na pewno państwo musi wprowadzać odpowiednie rozwiązania prawne służące skutecznemu egzekwowaniu płatności, w tym w wypadku dysproporcji sił między partnerami biznesowymi. Jednocześnie chciałbym podkreślić, że i przedsiębiorstwa, w tym działający jako podwykonawcy, muszą zawsze pamiętać, że ich działalności towarzyszy ryzyko, w tym związane z wiarygodnością czy wypłacalnością partnera biznesowego. Powinni to ryzyko identyfikować i nim zarządzać.

 

Liczba firm deklarujących problemy z przeterminowanymi płatnościami w Polsce waha się między 80 a 90 proc. Z czego wynika tak wielka skala problemu?

 

- Przeterminowane płatności to rzeczywiście istotny problem, dodam - nie tylko polski problem. Odsetek przedsiębiorstw mających problem z terminowym otrzymywaniem zapłaty od kontrahenta niestety nie zmniejsza się, a wręcz przeciwnie - ostatnio wręcz wzrasta, sięga niecałe 90 proc. Do tego trzeba dodać, że zwiększa się odsetek przedsiębiorstw, dla których problem przeterminowanych płatności narasta, a jednocześnie zmniejsza się odsetek przedsiębiorstw niemających z tym problemem do czynienia. Niestety i nastroje przedsiębiorców co do zatorów płatniczych nie są optymistyczne. Dlaczego zatory płatnice stały się tak dużym problemem? Zapewne niejedna przyczyna o tym zadecydowała. Zwróciłbym uwagę, że narastanie problemu zatorów płatniczych trochę wynika z efektu domina, jak mi nie płacą terminowo, to i ja nie jestem w stanie uczynić tego samego. Pewnie na skalę problemu wpływ ma skala rozwoju gospodarki. W dynamicznie rozwijającej się gospodarce może zwiększać się problem przeterminowanych płatności, bo tych płatności jest więcej. Ale oprócz skali zjawiska ważne są jego konsekwencje, zarówno w skali mikro, jak i makro. Przedsiębiorstwo nieotrzymujące zapłaty w terminie ponosi dodatkowe koszty, wszak musi sobie zapewnić środki pieniężne z innych źródeł. Przedsiębiorstwo takie mniej odważnie podchodzi do wspomnianych w tym wywiadzie inwestycji.

 

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii skierowało do konsultacji publicznych Zieloną Księgę w sprawie zatorów płatniczych. Czy te propozycje poprawią sytuację uczciwych przedsiębiorców?

 

- Dobrze, że podejmuje się działania pod kątem zmniejszenia zatorów płatniczych. Zatory płatnice stwarzają przedsiębiorcom istotne bariery rozwojowe. Rzeczywiście Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii skierowało do dyskusji propozycje rozwiązań pod kątem ograniczenia problemu zatorów płatniczych w Polsce. Co ważne, w Zielonej Księdze starano się uwzględnić postulaty przedsiębiorców. Możliwe rozwiązania dotyczą takich kwestii jak: większe uprawnienia wierzyciela w transakcji handlowej, podwyższenie rekompensaty w transakcjach „asymetrycznych", uznanie wydłużonych terminów zapłaty za naruszających konkurencję, ujawnianie informacji o stosowanych praktykach płatniczych i terminach zapłaty, zapewnienie krótkiego terminu zapłaty w transakcjach, w których stroną jest podmiot publiczny, oraz w transakcjach asymetrycznych, podniesienie sankcji za powodowanie zatorów płatniczych. Oczywiście, jak to najczęściej bywa, to szczegóły decydują o efektach wprowadzanych zmian. Co do zasady są to propozycje mające bardziej chronić uczciwych przedsiębiorców.

 

Czego jeszcze potrzebują polskie małe i średnie przedsiębiorstwa, aby przetrwać na rynku i się rozwijać?

 

- Pytanie dotyczy małych i średnich przedsiębiorstw, a tych mamy najwięcej w naszej gospodarce. Dopóki przedsiębiorstwo będzie w stanie regulować na bieżąco swoje zobowiązania, będzie trwało. Ale to nie wystarczy, nie może w dłuższym okresie nie generować zysku, bo inaczej „skonsumuje" kapitał właściciela i ostatecznie nie przetrwa. Aby tak się nie stało, musi się rozwijać, a to z kolei wymaga wprowadzania innowacji oraz woli przedsiębiorcy do ich wprowadzania. Innowację należy traktować jako impuls do zmian, które mogą polegać na przykład na: wprowadzaniu nowych produktów, wdrażaniu nowych metod produkcji, wchodzeniu na nowe rynki zbytu, sięganiu do nowych źródeł materiałów i surowców. Duże znaczenie mogą mieć także zmiany organizacyjne. Innymi słowy, polskie małe i średnie przedsiębiorstwa powinny być otwarte na zmiany o charakterze innowacyjnym i je wdrażać. Z czasem takie małe i średnie przedsiębiorstwa będą zwiększały swoją zdolność do ekspansji. Z racji, że jestem w Kancelarii Prezydenta RP obserwuję podejście pana prezydenta Andrzeja Dudy do tej kwestii. Pan Prezydent stara się wspierać innowacyjność, w tym małych i średnich przedsiębiorstw. Niektóre z nich to tzw. przedsiębiorstwa zalążkowe, czyli „start-upy".

 

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Tomczyk

Poleć znajomemu