Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Wtorek, 11 września 2018

Minister Kolarski: Ta szkoła wydała dwóch Prezydentów Polski

 

Zapis rozmowy z Wojciechem Kolarskim, podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta

 

Prezydent Andrzej Duda weźmie dziś udział w obchodach 135-lecia II liceum ogólnokształcącego w Krakowie im. Sobieskiego. To powrót do własnej szkoły i uczczenie 335. rocznicy Odsieczy Wiedeńskiej. Wszystko w jednym?

− Tak. To wydarzenie sentymentalne dla Pana Prezydenta i dla Pierwszej Damy, która wiele lat tam uczyła. Powrót do szkoły, która w swojej historii ma dwóch Prezydentów: Andrzeja Dudę i Edwarda Raczyńskiego. Oni ukończyli tę szkołę. Absolwentów jest tam szereg. Dla społeczności „Dwójki”, dla Krakowa to powód do dumy i satysfakcji.

 

Kto weźmie udział w tych uroczystościach? To będzie grono pedagogiczne i uczniowie? Pytam w kontekście tego, co kilka dni temu wydarzyło się w Gdyni.

− Tak. To uroczystość organizowana przez szkołę. Prezydent i Pierwsza Dama zostali zaproszeni. Przyjęli je. Tej uroczystości będzie towarzyszyło odsłonięcie postumentu Jana III Sobieskiego.

 

W „Dwójce” takich wydarzeń jak w Gdyni Prezydent się nie spodziewa?

− Prezydent przyjmuje zaproszenie do swojej szkoły. To powód do radości. Dla szkolnej społeczności to powód do dumy i podzielenie się radością, że kiedyś te szkolne mury opuścił przyszły prezydent RP.

 

Wspomniał Pan postument Jana III Sobieskiego. Co zrobić z pomnikiem Sobieskiego, który jutro miał stanąć na wiedeńskim Kahlenbergu, ale władze stolicy Austrii się rozmyśliły?

− Źle by się stało jakby ten postument w „Dwójce”, który jest kopią przygotowanego pomnika, który miał stanąć na Kahlenbergu, był jedyną pamiątką tego jubileuszu. To wielkie wyzwanie dla władz miasta, które współpracują z władzami Wiednia i prowadziły tę sprawę. Gdy reprezentowałem prezydenta tam dwa lata temu, widziałem miejsce, które zostało przygotowane na pomnik. To jest w naszym interesie, żeby tę sprawę doprowadzić do końca. Musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że to decyzja władz Wiednia. Po zmianie władzy w tamtejszym magistracie, ta nowa władza niechętnie na to patrzy. To taki przyczynek do rozmowy o upamiętnieniach. Historia jest domeną sporu, przedmiotem debaty międzynarodowej. Jeśli my nie będziemy robili wszystkiego, żeby te wielkie wydarzenia upamiętniać, nikt tego za nas nie zrobi.

 

Władze Wiednia proponują, żeby pomnik Jana II Sobieskiego stanął w Krakowie. Władze Wiednia nawet chcą to sfinansować.

− Tak, ale idea upamiętnienia wiąże się z budową pomnika w Wiedniu, miejscu wiktorii. Źle by się stało jakby fatum nad tym pomnikiem wisiało. Takie upamiętnienie miało mieć miejsce jeszcze w XVII wieku. Zostało wybrane miejsce usytuowania pomnika Sobieskiego, ale do tego nie doszło. Teraz jest kolejna taka sytuacja. Finał nie może się wydarzyć. Jestem jednak dobrej myśli. Była wizyta marszałka Senatu i rozmowy ze stroną austriacką. Decyzja jest w rękach Austriaków. My musimy robić wszystko, żeby dbać o naszą historię. Jeśli my tego nie zrobimy, nikt tego za nas nie uczyni.

 

Zwraca Pan uwagę na wagę historii. Jeszcze jeden pomnik, którego jeszcze nie ma. Chodzi o pomnik AK na Bulwarze Czerwieńskim. Środowiska kombatanckie domagają się od władz miasta drugiej procedury przetargowej. Z pierwszej nic nie wyszło. Kontrowersje wciąż budzi miejsce, prokuratura bada podpisy związane z konsultacjami społecznymi. Co powinny zrobić władze Krakowa?

− Wspomniał Pan o wielu szczegółach, które nie są mi znane. Z perspektywy Kancelarii, sprawę znam pobieżnie. Znów uważam, że taka rzecz ma dwa wymiary. Jest wymiar formalny – zgody, uzgodnienia, decyzje władz samorządowych co do miejsca, finansowania. Drugi wymiar to wymiar społeczny, w którym wyraża się idea upamiętnienia. Źle się dzieje, że wokół pomnika AK – jednego z najważniejszych zjawisk historycznych – jest spór. To zły znak.

 

To miejsce budzi jakieś wątpliwości Pana Ministra?

− Mamy sytuację, w której od lat była dyskusja. Były nawet uzgodnienia. Gdy sprawa wraca do punktu wyjścia, budzi to zdziwienie. Moment podjęcia decyzji co do miejsca był. To zaskakujące, że ta sprawa nie znajduje finału. Rozumiem jednak głosy oponentów tego miejsca. Gdy ta dyskusja toczy się w momencie, w którym próbuje wyłonić się wykonawcę, rodzi się pytanie – dlaczego nie wcześniej? Jest wrażenie, że problemem nie jest miejsce, ale kwestia upamiętnienia AK. To źle wygląda.

 

Dokładnie za tydzień rozpoczyna się wizyta Prezydenta Andrzeja Dudy w USA. To wizyta związana ze 100-leciem odzyskania niepodległości. Wizyta ma jednak przynieść także konkrety. Czyli co?

− Ta wizyta odbywa się podczas 100-lecia odzyskania niepodległości. Ten wymiar będzie obecny, ale to tylko jeden z elementów. Będzie spotkanie w Kongresie, spotkanie z waszyngtońską elitą. To wizyta o ogromnym znaczeniu politycznym. To będzie zaraz po szczycie Trójmorza. Prezydent przywiezie do Waszyngtonu ustalenia Trójmorza. Rozmowa z Prezydentem Trumpem, rozmowa Prezydentów i rozmowa delegacji będzie dotyczyć spraw bilateralnej współpracy i spraw międzynarodowych i gospodarczych. Chodzi o obecność USA w tej części świata. Można się spodziewać ważnych ustaleń. Anonsował to już Minister Krzysztof Szczerski.

 

Za zmianą na stanowisku rzecznika Prezydenta stoi „frakcja krakowska” w Kancelarii Prezydenta? Cóż to jest ta „frakcja krakowska”?

- Rozpoczęliśmy od wizyty Prezydenta w szkole. Prezydent jest z Krakowa. Niektórzy jego współpracownicy stąd są. Czytam o „dworze”. Ja jednak cały czas wychodzę na pole.

 

W tym ta frakcja się przejawia?

- Jakiś czas temu żartowałem, że w Kancelarii mamy podział na tych, którzy chodzą na pole i tych, którzy chodzą na dwór. Ja wychodzę na pole.

 

Radio Kraków, 11 września 2018

 

Poleć znajomemu