przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 27 lutego 2019

Szef Gabinetu Prezydenta był gościem Radiowej Trójki

Szef Gabinetu Prezydenta Krzysztof Szczerski w radiowej Trójce odniósł się do kwestii zwiększenia obecności wojsk amerykańskich w Polsce.

 

– Nie mogę ujawniać szczegółów negocjacji. Niektórzy próbowali budować obraz Polski, jako kraju, który nie potrafi z Ameryką wejść w realne negocjacje – to jest nieprawda. To są realne negocjacje. Z naszego punktu widzenia ważne jest, aby ich efektem był jasny sygnał do naszego zewnętrznego otoczenia, że Ameryka inwestuje w bezpieczeństwo Polski, a poprzez bezpieczeństwo Polski inwestuje w bezpieczeństwo regionu – powiedział, dodając, że to wszystko odbywa się w ramach sojuszu północnoatlantyckiego na podstawie dwustronnej umowy.

 

Krzysztof Szczerski przyznał, że "jesteśmy bliscy osiągnięcia tego celu, jakim było hasło Fort Trump, czyli pokazanie, że Polska będzie bezpieczniejsza w ramach NATO i w regionie poprzez dwustronną, polsko-amerykańską umowę wojskową". - To jest dzisiaj przedmiotem negocjacji. (…) Są różne warianty tej obecności – z naszego punktu widzenia ważne jest to, żeby było to realnym wzmocnieniem. Forma i metoda zależy od wojskowych.

 

Zobacz także: Min. Szczerski: Nie kupujemy Fortu Trump, negocjujemy z Ameryką zwiększoną obecność wojsk w Polsce Dodał, że zarówno konferencja bliskowschodnia i obecność amerykańska w Polsce sa przejawami tego samego, pozytywnego zjawiska czyli rosnącego zaufania Ameryki do pozycji Polski w regionie i na świecie. To dwa zyski, a nie koszt, który ma się przełożyć na późniejszy zysk.

 

Zdaniem ministra wzrost napięcia w relacjach naszego kraju z Izraelem, nie ma wpływu na toczące się rozmowy z USA. – Nie należy tego absolutnie łączyć.

 

- Napinając strunę z Polską, Izrael napina też strunę, która sprawi, że może potencjalnie stracić ważnego sojusznika w Europie – podkreślił.

 

Krzysztof Szczerski mówił też o kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego.
- Jeszcze cztery lata temu każda z partii miała nadziej, że samodzielnie może wygrać wybory. Dziś taką nadzieję ma tylko Prawo i Sprawiedliwość, bo tylko ono wystawiło własne listy, a reszta musiała się zjednoczyć, żeby w ogóle mieć jakieś szanse.

 

Jak dodał: - Trochę jest tak, jeśli chodzi o korzenie, że Polacy stają przed wyborem między: dobrą zmianą i nocną zmianą. Jak zobaczymy listę osób, które siedziały przy stole dokonując obalenia rządu Olszewskiego, to są to niemal te same osoby, które zasiadły do podpisywania Koalicji Europejskiej. (...) Mamy dobrą zmianę i nocną zmianę, flagę biało-czerwoną i flagę tęczową. To są jasne wybory.

 

Minister zaznaczył, że Koalicja Europejska jest o tyle demoralizująca, że pokazuje obywatelom, że programy są kompletnie nieistotne. Że wartości, idee, to, co głosiliśmy, tożsamość czy korzenie partyjne, jak np. dla PSL Wincenty Witos, to wszystko kompletnie nie ma żadnego znaczenia.

 

Prezydencki minister był pytany w radiowej Trójce o "kolejne zamieszanie w związku z brexitem" i o to, kto jest według niego za nie odpowiedzialny.


- To jest przede wszystkim kryzys przywództwa w ogóle europejskiego; to nie jest tak, że tylko jedna strona jest winna temu chaosowi, bo rzeczywiście jesteśmy dzisiaj w stadium chaosu. Temu winne są też elity brukselskie, które nie potrafiły zarządzić tym procesem. Przy rozwodach nie tylko jedna strona jest winna - powiedział Szef Gabinetu Prezydenta RP.


Zaznaczył, że po stronie Brukseli "popełniono bardzo dużo błędów i Donald Tusk - jako przewodniczący Rady Europejskiej i szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker - nie potrafili zarządzać tym procesem". - To będzie ich dziedzictwo, chaos brexitowy będzie dziedzictwem także obecnych liderów Unii Europejskiej - powiedział minister Szczerski.


Jak podkreślił, strona brukselska przyjęła w pewnym momencie strategię "ukarania Wielkiej Brytanii". - To było motywowane politycznie. Chodziło o to, żeby wszystkim innym krajom, które miały kiedykolwiek taki pomysł wyjścia z UE - a taki pomysł pojawia się we Francji, żeby referendum w tej sprawie zorganizować - pokazać, że to będzie tak straszna droga cierniowa, żeby po prostu nikt takiej idei nie miał na poważnie w głowie - powiedział prezydencki minister.


Ocenił, że to, co się obecnie dzieje w relacjach Bruksela-Londyn obciąża Donalda Tuska, jako szefa Rady Europejskiej. - On nie wytrzymał testu przywództwa na poziomie europejskim, bo nie przyczynił się do rozwiązania tego przypadku, tylko pogłębiał kryzys, swoimi nieodpowiedzialnymi wypowiedziami, z których potem się musiał wycofywać. Na ostatnim etapie całkowicie się pogubił w tym procesie, to jest także jego obciążenie - podkreślił.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.