Narzędzia dostępności

Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Dodatkowe narzędzia

Piątek, 24 stycznia 2020

Min. Szczerski: Nie podpiszemy się pod kłamliwą wersją historii

Decyzja Prezydenta, by nie jechać na Światowe Forum Holokaustu była słuszna. Brak możliwości zabrania głosu legitymizowałby kłamliwą wersję II wojny światowej przedstawioną przez Prezydenta Rosji Władimira Putina; pod nią się nie podpiszemy – podkreśla Szef Gabinetu Prezydenta RP Krzysztof Szczerski.

 

Zobacz także: Prezydent o Holokauście: Prawda, która nie może umrzeć Prezydent w TVP: Musimy walczyć o prawdę historyczną Prezydent: Moja nieobecność w Jerozolimie to protest przeciwko niesprawiedliwości historycznej – Uroczystości przebiegły dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy, tak też –  jaki miał być ich sens – ocenił minister. Jak mówił, sens słów Putina miał być taki, by opowiedzieć historię już nie roku 1939, tylko '45 i '44 – już bez Polski. – Tam Polski w ogóle miało nie być (...) Tego polskiego państwa podziemnego, tego wysiłku zbrojnego. Polski jako jednego z krajów alianckich – powiedział Krzysztof Szczerski.


– Pomysł był taki, żeby mówić o aliantach bez Polski i gloryfikować Jałtę – bo tam bardzo wyraźnie Putin opowiadał, że porządek jałtański był porządkiem, który przyniósł Europie stabilność. To jest dokładnie rosyjska narracja od A do Z, tam w Jerozolimie przedstawiona. Dokładnie to, na czym zależy władzom rosyjskim, żeby pokazywać, zgodnie z tym, co mówił Władimir Putin, że rozpad Związku Radzieckiego, układu takiego, w którym Związek Radziecki dominował nad naszą częścią Europy, był katastrofą geopolityczną. Że okresem stabilności był właśnie porządek jałtańskim, a Polska w ogóle nie powinna zabierać głosu, bo jej nie było – dodał.

 

Krzysztof Szczerski podkreślił też, że Prezydent Duda nie chciał sankcjonować swoim milczeniem wersji historii przedstawianej przez Prezydenta Putina. – My pod taką wersją kłamliwą historii nie podpiszemy się, bo ona uwłacza i godzi w pamięć wszystkich tych, którzy bohatersko zginęli czy to ratując Żydów, czy walcząc w państwie podziemnym w Armii Krajowej, czy ramię w ramię z Armią Czerwoną, czy armiami zachodnimi na frontach południowym i zachodnim – powiedział Szef Gabinetu Prezydenta.

 

Dodał też, że „drastycznym elementem” w czasie obchodów w Jerozolimie było przedstawienie mapy sytuacji wojennej w 1945 roku, gdzie granica Polski wynikała z ustaleń Paktu Ribbentrop-Mołotow. –  To było pokazane jako rzeczywistość polityczna, która była uznawana przez organizatorów tej uroczystości, czyli pana Mosze Kantora jako rzeczywistość trwała, która miała miejsce w '45 roku – powiedział Krzysztof Szczerski.

 

Jego zdaniem wydźwięk tych uroczystości miał być taki, że Polska nie istniała, a Polacy podczas II wojny światowej „nigdy nie wykonali żadnego czynu heroicznego. Po prostu byli bez znaczenia” – powiedział. Dodał, że wydarzyła się także inna bardzo zła rzecz. A to, że nie padły bezpośrednie oskarżenia z ust Prezydenta Putina o niczym nie świadczy, bo atak był „podprogowy”.

 

– Wydarzyło się coś bardzo złego, bo pomysł był zrealizowany od A to Z taki, jaki miał być zrealizowany (...) Przewidywaliśmy, że nie będzie ataku werbalnego, ale podprogowy – powiedział.

 

Z drugiej strony jednak – zdaniem ministra Szczerskiego – Putin mógł się spodziewać, że gdyby zaatakował słownie Polskę, to jego wypowiedź spotkałaby się z odpowiednią reakcją innych uczestników tego spotkania.

 

– Wszystkie stolice, które uczestniczyły w tym spotkaniu, były przez nas poinformowane o kontekście całej sytuacji, dlaczego Prezydent Duda nie może wziąć w nich udziału (...). Z powyższym strona rosyjska musiała kalkulować także to, że w przypadku ostrego, brutalnego ataku mogłaby się spotkać z reakcją któregoś z przywódców występujących na miejscu – powiedział.

 

***

 

– Spodziewaliśmy się, że słowa Władimira Putina w Jerozolimie będą właśnie takie, jakie padły: gloryfikowanie Armii Czerwonej i Związku Radzieckiego, bez otwartego ataku na Polskę – powiedział minister Błażej Spychalski w porannym programie #Jedziemy w TVP Info.


– Decyzja Prezydenta Andrzeja Dudy, o tym, żeby nie jechać do Jerozolimy, była jedyną możliwą i dobrą decyzją, którą pan prezydent mógł podjąć – ocenił.


– Byliśmy przekonani, że atak na Polskę wczoraj z ust pana Prezydenta Putina nie padnie, natomiast były inne kwestie na przykład mapa, spot, który był na początku wyświetlony i to były rzeczy, które miały w Polskę w pewien sposób uderzyć, ale byliśmy na to gotowi. Dzisiaj prasa międzynarodowa, także dzięki naszym zabiegom dyplomatycznym (...) pisze o tym, jakie jest nasze stanowisko i dlaczego polskiego Prezydenta nie ma w Jerozolimie, prezydenta kraju, który poniósł największe straty podczas II wojny światowej, w którym zamordowano ponad 6 milionów obywateli polski, z czego trzy miliony to byli obywatele polscy pochodzenia żydowskiego – powiedział minister Spychalski.

(PAP)

 

Poleć znajomemu