Menu rozwijane

06 grudnia 2021

W Kancelarii Prezydenta RP mamy dużo prorodzinnych rozwiązań, potrzebnych tym bardziej, że połowa pracowników to kobiety i połowa kadry kierowniczej to także kobiety. Mamy np. pokój dla rodzica z dzieckiem, można tam pracować, a dziecko może się bawić. Bywają przecież różne awaryjne sytuacje rodzinne.

Z Grażyną Ignaczak–Bandych, szefem Kancelarii Prezydenta RP, rozmawiała Dorota Łosiewicz.

Dlaczego szef, a nie szefowa Kancelarii Prezydenta?

Grażyna lgnaczak–Bandych: Jestem szefem Kancelarii Prezydenta, tak mówi bowiem art. 148 Konstytucji RP, dlatego konsekwentnie trzymam się konstytucyjnej formy. Prezydent stoi na straży konstytucji, zatem szef urzędu prezydenckiego powinien przestrzegać ram konstytucyjnych, także w zakresie nazewnictwa.

Jednak dziś toczy się bój o feminatywy. Część kobiet będących w polityce walczy o żeńskie formy ich funkcji.

Wiele zawodów ma formę żeńską od dawna, bo od dawna kobiety te zawody wykonują. W przyszłości nowe zawody i nowe aktywności kobiet będą nazywane za pomocą żeńskich końcówek. Język będzie się rozwijał. Natomiast zupełnie niepoważne wydaje mi się tworzenie żeńskich form post factum, tam gdzie tych form nie było. Jedną z dziwniejszych form, które ostatnio słyszałam jest określenie kobiety powstańca mianem „powstańczyni”. Te kobiety tak o sobie nie mówiły ani nie myślały, a używanie takiej formy zniekształca język. Warto się wystrzegać śmieszności, próbując tworzyć formy żeńskie na siłę, jak w przypadku słów: premiera, gościni, ministra, nurkini. Czy też w odniesieniu do słów, gdy feminatyw oznacza coś zupełnie innego. Myślę, że dla większości Polek walka na polu języka ma drugo lub trzeciorzędne znaczenie.

Czy Prezydent docenia zawodowo kobiety?

Warto podkreślić, że kobiety, które pełnią w Kancelarii swoje funkcje, nie zostały powołane ze względu na płeć i jakiś parytet, tylko ze względu na swoje wysokie kompetencje, doświadczenie życiowe i zawodowe. Od pierwszej kadencji w Kancelarii trzy bardzo ważne funkcje pełnią właśnie kobiety. Szefem Kancelarii jest kobieta, od początku dyrektorem generalnym jest kobieta, ministrem nadzorującym kwestie prawnokonstytucyjne też jest kobieta. Od niedawna kobieta jest odpowiedzialna także za dialog społeczny. Proporcja kobiet do mężczyzn w kierownictwie Kancelarii wypada całkiem nieźle.

Trzeba mieć grubą skórę do tej pracy?

Ważniejsze w mojej ocenie jest zaangażowanie i wytrwałość. Kancelaria Prezydenta to organ obsługujący głowę państwa. Nie da się tego robić bez wiary w sens pracy i osobistego zaangażowania. Niektóre działania wymagają czasu, bo sukces nie jest widoczny od razu. Zanim zostałam szefem Kancelarii Prezydenta, byłam przez pięć lat dyrektorem generalnym. Po przejęciu urzędu musieliśmy uporządkować wszystko to, co opisaliśmy w raporcie otwarcia, a bałagan był niemały. Chodziło nam o takie uregulowanie spraw, żeby można było przygotować rzetelny raport zamknięcia w chwili, gdy obecnie urzędujący prezydent będzie zdawał urząd.

Gdy została Pani pierwszym w historii dyrektorem generalnym, w jakim stanie zastała Pani Kancelarię?

Dotkliwie było widać i czuć, że wcześniej nie było takiej osoby, czyli kogoś, kto pilnowałby jakości funkcjonowania urzędu w oderwaniu od polityki. Okazało się, że nigdy wcześniej nie było jednej osoby, która odpowiadałaby za sprawne funkcjonowanie całej Kancelarii: za kompleksowe zarządzanie: kadry, finanse, administrację, nieruchomości. Brak takiej osoby doprowadził do nieprawidłowości, które zostały opisane w raporcie otwarcia: niegospodarności, nadmiernego wydatkowania funduszy czy braków w stanie rzeczowym Kancelarii po ustąpieniu Prezydenta Komorowskiego. Dziś już można pojechać do Klarysewa, wszystko wygląda tam, jak należy. Niestety nie udało się odzyskać wyniesionych mebli i trzeba było zakupić nowe. Dziś znów mogą się tam spotykać prezydenckie gremia. Mamy uporządkowane kwestie majątkowe. Kancelaria Prezydenta to takie miejsce, gdzie wszystko powinno działać na najwyższym poziomie. Opisaliśmy procesy tak, by zapewnić ciągłość działania organizacji. Tego wcześniej nie było, a tego wymaga powaga i interes instytucji. Zależało nam na pełnej profesjonalizacji zaplecza, które stoi za głową państwa, a którego na co dzień nie widać.

Dlaczego nikt o tym nie pomyślał wcześniej? Dlaczego było możliwe ogołocenie Klarysewa, wyrwanie szafek, wynoszenie obrazów?

Po prostu nie było jednej osoby, która by nad tym czuwała. Meble wyjeżdżały z Klarysewa jeszcze w dniu zaprzysiężenia Prezydenta Andrzeja Dudy. Ktoś podpisał protokół, ktoś zamówił transport, a ktoś nie skojarzył całości. Na dokumentach jest kilkanaście podpisów różnych osób. A cala operacja wcale nie jest taka prosta. Ktoś musiał zgłosić, że jakieś sprzęty nie są potrzebne. Nikt nie zareagował na to, że ktoś inny zgłasza, że niepotrzebne są właściwie nowe sprzęty. Ktoś inny jeszcze stwierdził, że nowe rzeczy nadają do likwidacji. Na szczęście udało nam się uporządkować ten bałagan: kwestie finansów, zamówień publicznych. Co roku mamy pozytywną ocenę NIK dotyczącą realizacji budżetu Kancelarii.

Czy w zarządzaniu Kancelarią kieruje się Pani ekologią?

Kieruję się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem, wiedzą i doświadczeniem. Troska o ochronę środowiska też jest ważna. Mamy ścieżki ekologiczne dla dzieci, pasiekę pszczół, panele fotowoltaiczne, które zasilają oświetlenie ogrodu prezydenckiego. Mamy też samochody elektryczne, które jeżdżą Traktem Królewskim między Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Prezydenta przy ul. Wiejskiej. Samochody są tak oznakowane, by promować elektromobilność. Rozwiązania proekologiczne pozwalają redukować koszty. Odkąd używamy samochodów elektrycznych (i zmniejszyliśmy liczbę samochodów pozostających w dyspozycji Kancelarii), znacznie spadły koszty eksploatacji. W raporcie otwarcia zapisaliśmy, że ograniczymy liczbę samochodów o ok. 20 proc. i to się udało.

Czy Prezydent jest prorodzinnym pracodawcą?

Prezydent (w polityce dużej i małej) dba o polskie rodziny, inicjuje i wpiera programy społeczne mające na celu poprawę jakości życia polskich rodzin. Z kolei w Kancelarii mamy dużo prorodzinnych rozwiązań, potrzebnych tym bardziej, że połowa pracowników to kobiety i połowa kadry kierowniczej to także kobiety. Większość z nich z sukcesem łączy życie zawodowe z życiem rodzinnym. Dbamy o to, by wszyscy pracownicy Kancelarii, nie tylko kobiety, mieli jak najlepsze warunki do łączenia obowiązków rodzinnych i zawodowych. Mamy pokój dla rodzica z dzieckiem, można tam pracować, a dziecko może się bawić. Bywają przecież różne awaryjne sytuacje rodzinne. Stosujemy rozmaite formy zatrudnienia, elastyczne godziny pracy, system ekwiwalentny i zadaniowy. Wdrożyliśmy model pracy zdalnej jeszcze przed pandemią. Mamy zakładowy fundusz świadczeń socjalnych, który jest obowiązkowy w każdej jednostce. Z tego funduszu finansujemy dopłaty do przedszkoli, żłobków i opiekę nad dziećmi. Przystąpiliśmy do programu PracoDawca Zdrowia. Rozpoczęliśmy propagowanie badań profilaktycznych wśród pracowników. W trosce o ich zdrowie zlikwidowaliśmy palarnie wewnątrz budynków.

A to podobno miejsce socjalizacji. Czy w Kancelarii Prezydenta jest miejsce na przyjaźń i głębokie relacje międzyludzkie?

Jak wszędzie. To przecież normalne miejsce pracy, a Pan Prezydent jest bardzo przyjazny wobec swojego otoczenia. Spotykamy się na gruncie prywatnym, towarzyskim i zdarza się, że Głowa Państwa wraz z Małżonką przychodzi na takie spotkania. Niestety ostatnie lata nie sprzyjają takim kontaktom z uwagi na ograniczenia sanitarne.

Kto Panią inspiruje, kogo chciałaby Pani naśladować?

Za sprawą pani prof. Anny Sucheni–Grabowskiej zafascynowałam się kobietą polityk. Damą, którą cenię i podziwiam za zdolność poświęcenia się, za mądrość, roztropność, skuteczność – mam na myśli św. Jadwigę. Podziwiam też Ewę Błaszczyk. Cenię ją za determinację, skuteczność, upór, poświęcenie. Jeśli chodzi o mężczyzn, to najbliższy mi w tym, co robię, jest śp. Władysław Stasiak. Człowiek który potrafił być urzędnikiem w polityce, potrafił sprawować wiele funkcji i wszędzie zapisał się w pamięci ludzi jako odpowiedzialny, zaangażowany, kompetentny, dobry człowiek i przyjaciel. Do dziś wszyscy mówią o nim z sentymentem, ciepłem, a przede wszystkim z szacunkiem. Zawsze mi imponowało jego opanowanie, mądrość i umiejętność łączenia kompetencji urzędnika i polityka. Urzędnik może tyle, na ile pozwala mu prawo. Polityk ma przed sobą wyzwania. Urzędnik musi wstawić wyzwania w dozwolone ramy. Mam na myśli skuteczną administrację na rzecz rządzenia.

Nie kusi Pani duża polityka?

Zdecydowanie nie. Małą polityką zajmowałam się, będąc radną. Lepiej realizuję się w roli osoby zarządzającej. Zajmowałam się tym przez większość swojego życia. Moją ambicją jest to, by Kancelaria funkcjonowała na miarę godności urzędu. Mamy znakomity zespół, którego celem jest skuteczne wspieranie Głowy Państwa i Małżonki Prezydenta, która jest niezwykle aktywna i pracowita.

Część mediów zarzuca jej coś dokładnie odwrotnego.

Zadania Małżonki Prezydenta nie są nigdzie zapisane, każda pierwsza dama określa pola swojej działalności, ważna jest w tym działaniu wiarygodność. Pani prezydentowa Agata Kornhauser–Duda jest w tym, co robi, bardzo wiarygodna. Zajmuje się kwestią edukacji, którą zna, była przez wiele lat nauczycielką, przez lata – będąc już Małżonką Prezydenta – jako wolontariuszka prowadziła lekcje niemieckiego w warszawskich szkołach. Drugim tematem, któremu bardzo się poświęca, jest kwestia osób z niepełnosprawnościami – dorosłych i dzieci. Pani prezydentowa chce pokazywać, że takie osoby mogą się realizować, że należy na nie patrzeć nie przez pryzmat ograniczeń, ale przez pryzmat możliwości. Sama to obserwuje, odwiedzając liczne ośrodki terapeutyczne, pracownie zajęć dla dzieci i młodzieży, także dla osób starszych, domy pomocy społecznej. Wszędzie tam wspiera działania, które służą rozwojowi tych osób. Cały czas Pierwsza Dama bardzo aktywnie wspiera również bezdomnych. W pierwszym etapie pandemii patronowała akcji gotowania przez Kancelarię obiadów dla osób bezdomnych, ugotowano ich 10 tys. Nadal pracuje jako wolontariuszka w jednym z ośrodków dla bezdomnych, gdzie przygotowuje posiłki.

Kolejną grupą, która jest bliska jej sercu, są weterani, którym poświęca się z pełnym zaangażowaniem. Weteranom osobiście rozwoziła obiady. Bywało też, że troszczyła się o zdrowie, kondycję tych osób i wspierała we wszystkich możliwych sprawach. Bardzo ważna jest także inicjatywa pomocy Polakom na Wschodzie. Niedawno pani prezydentowa była z darami w Mołdawii, wcześniej na Ukrainie. Wszędzie, gdzie jest za granicą, spotyka się z uczniami i nauczycielami polskich szkól, wspiera środowisko szkól polonijnych, bo sytuacja w wielu miejscach jest coraz trudniejsza. Wsparcie Małżonki Prezydenta jest o tyle istotne, że to docenienie i podziękowanie dla tych organizacji za utrzymywanie polskości. Jedną z inicjatyw, która wyszła z Kancelarii, były legitymacje szkolne dla dzieci polskiego pochodzenia, aby podczas wizyty w Polsce mogły korzystać z systemu ulg komunikacyjnych. Pani prezydentowa wspiera także aktywnie koła gospodyń wiejskich, integrujące lokalną społeczność i będące niekiedy jedynym obok OSP miejscem inicjatyw obywatelskich. Najnowsza inicjatywa pani prezydentowej to wsparcie dla seniorów.

Pierwsza Dama jest zaangażowana także w tematykę zdrowotną, profilaktykę, edukację. Odwiedza dzieci w ośrodkach opiekuńczych, bywa na warsztatach terapii zajęciowej dla osób z niepełnosprawnościami. Odwiedza szpitale, domy dziecka. To jest ogrom działań, które dają radość jej i ludziom, którzy się z nią spotykają. Obecnie pani prezydentowa zaangażowała się w projekt Usłyszeć Dzieci, gdzie rozmawia z fachowcami o problemach dzieci przy wychodzeniu z izolacji pandemicznej. Dzieci przychodzą do Pałacu Prezydenckiego na lekcje historii. To są ciekawe zajęcia, zwłaszcza gdy przewodnikiem jest pani prezydentowa. Zdziwienie budzi zawsze informacja, że to właśnie w obecnym Pałacu Prezydenckim Fryderyk Chopin miał swój pierwszy publiczny koncert jako ośmiolatek. To są także lekcje patriotyzmu. Przed 11 listopada dzieci robiły kotyliony, które Pierwsza Dama osobiście zawoziła do weteranów. Niosła im ciepło i otuchę, czytała z nimi książki, gdy coś było nie tak ze zdrowiem, pilnowała, żeby przyszedł lekarz. To był ogrom pracy. I tak jest każdego dnia.

Skoro wywołała Pani temat pandemii, to w lutym 2021 r. została Pani powołana przez Prezydenta Dudę na członka Rady ds. Ochrony Zdrowia. Łatwy ten rok chyba nie był...

Pan Prezydent przywiązuje wielką wagę do zdrowia Polaków. Dlatego zdecydował o obecności szefa Kancelarii w tej Radzie. W pierwszej kadencji Prezydent przygotował trzy projekty ustaw zdrowotnych. Jeden dotyczył zakazu korzystania z solariów przez osoby poniżej 18. roku życia, drugi projekt to strategia onkologiczna, a trzeci – Fundusz Medyczny. Fundusz Medyczny to bardzo ciekawy projekt finansowania usług zdrowotnych w sposób nieschematyczny, można powiedzieć nieobciążony wszystkimi ograniczeniami, nowoczesny. To możliwość szybkiego i skutecznego zorganizowania leczenia dzieci i dorosłych za granicą wtedy, kiedy w Polsce nie można tego zrobić. To leczenie chorób rzadkich, to także finansowanie terapii lekowych, zazwyczaj bardzo kosztownych. 1 grudnia Prezydent Andrzej Duda zapoznał się, w obecności premiera Mateusza Morawieckiego i ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, ze stanem realizacji zadań Funduszu, zostały także omówione nowe propozycje, takie jak badania genetyczne. Fundusz Medyczny jest w stanie szybko reagować i umożliwiać chorym dostęp do najnowszych zdobyczy medycyny. Kolejne projekty z pogranicza ochrony zdrowia i pomocy społecznej są w przygotowaniu. W Polsce system ochrony zdrowia służy chorym. Tymczasem mamy dużą liczbę osób wymagających wsparcia na styku pomocy społecznej i zdrowia. Pan Prezydent uważa, że należy patrzeć na to holistycznie. Mamy już projekt po pilotażu, który dotyczy Centrum Usług Społecznych. Przez COVID–19 projekt nie rozwija się tak szybko, jakbyśmy chcieli. Chodzi tu o badanie przez władze samorządowe potrzeb społecznych i dostosowywanie działań do tych potrzeb. Bo w każdej gminie potrzeby są inne. Teraz z inicjatywy Prezydenta pracujemy nad kolejnymi projektami, których wdrożenie poprawi jakość życia osób niesamodzielnych z niepełnosprawnościami. Chodzi o to, żeby umożliwić chorym ludziom funkcjonowanie we własnym środowisku z instytucjonalnie zorganizowanym wsparciem w warunkach domowych. Mamy w planach Centra 75+, które łączą pomoc z zakresu społecznego i medycznego.

A jak będzie wyglądała służba zdrowia po pandemii?

To samo pytanie zadał Radzie ds. Ochrony Zdrowia Pan Prezydent. Z pandemią walczy rząd, a my mamy się pochylić nad tym, co dalej. Jak będzie wyglądała służba zdrowia, kiedy pandemia ustąpi. Z dotychczasowych analiz i referatów przedstawianych Radzie przez profesorów, konsultantów czy dyrektorów szpitali wynika jednoznacznie, że trzeba postawić na profilaktykę. Profilaktyka wychodzi taniej i lepiej. Tylko profilaktyka uchroni nas przed katastrofalnym spadkiem długości życia Polaków. Wzrost długości życia się zatrzymał, jednocześnie pandemia wiązała się niestety z wysoką śmiertelnością. W Polsce jest wiele bardzo dobrych programów profilaktycznych przygotowanych przez znakomitych specjalistów, praktyków. Problem w tym, że mało kto o nich wie, bo promocja nie jest silną stroną organizacji publicznych. Pracujemy nad włączeniem się w szeroki program promocji zdrowia. Chcemy zachęcić wszystkich do profilaktyki. Wśród Polaków krąży niestety bardzo wiele mitów, podawanych pocztą pantoflową, firmowanych niby przez lekarzy, którzy przed czymś ostrzegają, co de facto wyrządza szkodę naszemu zdrowiu. To trzeba obalić i przełamać.

I tu dochodzimy do tematu szczepień przeciw COVID–l9. Dlaczego tak wielu Polaków nie zdecydowało się zaszczepić?

 Sama się zastanawiam, jak to możliwe, że nawet tak wielu lekarzy nie przekonuje nauka i wiedza medyczna. Być może niechęć do szczepień to wynik kryzysu autorytetów i tego, że dość często zmieniały zdanie. Być może to wynik nieco jednostronnej debaty publicznej. Być może skutek tego, że w sieci można znaleźć wszystko na poparcie każdej tezy i łatwo błędnie zinterpretować dane. Wszystko to składa się na nie najlepszy wynik wyszczepienia Polaków. Liczę jednak, że to jeszcze uda się zmienić. Bo już się zmienia. Pan Prezydent jest zwolennikiem zachęcania do szczepień, ale nie przymusu.