Ostatnie dwa wyroki uniewinniające Sądu Okręgowego w Warszawie w głośnych sprawach kryminalnych znów poruszyły opinię publiczną. Znów zaczęły podnosić się głosy: "co za sprawiedliwość", "co za sądy". Jak Pan Prezydent to odbiera?

Warto tu może zauważyć, że Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności bardzo chroni powagę i niezawisłość sądu. Jest to jedna z tych nielicznych wartości, która upoważnia nawet do ograniczenia wolności słowa. Czy nie uważa Pan Prezydent, że u nas mało chroni się powagę i niezależność sądu?

Ludzie reagują nerwowo na łagodne wyroki, gdyż w takich przypadkach mają poczucie zagrożenia swojego bezpieczeństwa.

Korzysta Pan Prezydent z prawa ułaskawiania?

Występuje Pan wtedy w roli sędziego. Jakie ma Pan wtedy samopoczucie?

Wrócę do pytania poprzedniego, jak się Pan czuje w roli sędziego?

Przejdźmy do innej tematyki. Minęły właśnie dwa lata od wejścia w życie Konstytucji RP. Jak Pan Prezydent, jeden z jej twórców, ocenia - sprawdziły się czarne proroctwa przeciwników, potwierdziło przekonanie o wartości ustawy zasadniczej jej zwolenników?

Życie, w tym i życie Prezydenta pokazuje, że Konstytucja ma mankamenty, a nawet pułapki, na przykład niedoprecyzowanie kompetencyjne w tak ważnych kwestiach jak zwierzchnictwo nad armią i odpowiedzialność za politykę obronną państwa. Czy w tym przypadku to wada Konstytucji, czy styl uprawiania polityki?

W ogóle, co by Pan dziś zmienił w Konstytucji jako głowa państwa i jako jej współtwórca?

Czy można powiedzieć, że staliśmy się już społeczeństwem konstytucyjnym, to znaczy traktującym Konstytucję jako punkt odniesienia zachowań i działań?

Skoro mówimy o Konstytucji, o świadomości konstytucji... Czy nie uważa Pan Prezydent, że dzisiejszy system wychowawczy nazbyt wypłukany jest z treści propaństwowych, że nie przygotowuje młodego człowieka do życia w państwie konstytucyjnym? W kręgu redakcyjnym rozważaliśmy myśl, by uczeń, wraz z legitymacją szkolną, otrzymał tekst Konstytucji, by ten fakt włączyć do ceremoniału szkolnego. Co Pan na to?

Pan Prezydent obiecał sądownictwu pełnienie roli jego orędownika w realizacji konstytucyjnych zadań i w relacjach z pozostałymi władzami - ustawodawczą i wykonawczą. Sędziowie przyjęli tę deklarację z zadowoleniem. Na czym pełnienie tej roli ma polegać?

Funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości określają: stan prawa, poziom orzecznictwa i wydolność sądownictwa. Wszystkie te elementy wzbudzają krytykę i spory. W odniesieniu do sądownictwa używa się określeń dramatycznych: "kryzys", "stan zapaści". Jak Pan Prezydent, konstytucyjny strażnik praw ocenia wymiar sprawiedliwości w naszym kraju?

Przynajmniej na budowę i umacnianie jednego z filarów wymiaru sprawiedliwości - stanowienie dobrego prawa Pan Prezydent ma realny wpływ. Może Pan wadliwą ustawę nie podpisać, skierować do Trybunału Konstytucyjnego, wystąpić z inicjatywą legislacyjną. Czy stan realizacji tych prerogatyw satysfakcjonuje Pana Prezydenta?

Pomińmy orzecznictwo, które jest wyłączną domeną stanu sędziowskiego, zatrzymajmy się na sądownictwie - jego statusie, możliwościach i samopoczuciu ludzi w nim pracujących. Czy zdaniem Pana Prezydenta obecny status i otoczenie polityczne sądownictwa gwarantuje mu pełną realizację zasady niezawisłości? Sędziowie mówią: mamy konstytucyjne zabezpieczenie niezawisłości, ale jednocześnie istnieje zbyt duże i realne uzależnienie organizacyjno-decyzyjne od władzy wykonawczej, żeby nie powiedzieć urzędniczo-administracyjnej (podczepienie pod budżet Ministerstwa Sprawiedliwości, uzależnienie struktur kierowniczych sądownictwa od struktur resortowych).

Pozostańmy przy tej sprawie. Czy polskie sądownictwo nie dojrzało już do większej samodzielności, w większym samorządzeniu się, w regulowaniu spraw wewnętrznych w zakresie swojej "władzy"? Niech istotnie podlega tylko ustawom, a w pewnych funkcjach zewnętrznych zwyczajowo Prezydentowi RP jako jedynej władzy wolnej od wpływów partyjnych i z nadania całego społeczeństwa. Prezydent byłby właśnie orędownikiem sądownictwa przy ustalaniu jego budżetu w ramach budżetu państwa.

Przejdźmy do innych spraw nurtujących środowisko sędziów. Mówią oni: orzekamy niezawiśle, ale często pod presją, już nie tylko społeczeństwa, co jest zrozumiałe, ale i polityków. Bywa, że krytykują oni wyroki kierując się argumentami pozaprawnymi. Ostatnio, w przypadku spraw lustracyjnych kwestionowano publicznie, i to z najwyższych pięter władzy, podstawę nowoczesnego wymiaru sprawiedliwości - zasadę domniemanej niewinności, łączono kuriozalnie funkcję prokuratora z funkcją sędziego. Czy nie uważa Pan Prezydent, że polityki jest za dużo przy wymiarze sprawiedliwości?

W raportach o stanie sądownictwa, które Pan Prezydent zna, wyłania się obraz materialnej i technicznej mizerii, urągającej powadze "trzeciej władzy" w państwie prawa, ale przede wszystkim stanowiący barierę w korzystaniu przez obywateli z prawa do sądu. Politykę naprawy w tej dziedzinie cechuje doraźność: doda się trochę etatów, innym razem podniesie pensje administracji sądowej, w jakimś sądzie pojawią się komputery. Tymczasem zjawisko ma charakter strukturalny i wymaga działań systemowych. Czy nie byłoby wskazane, aby Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej mocą swojego autorytetu ogłosił stan kryzysu w tej dziedzinie, groźnego dla państwa i stanął na czele lobby wymuszającego szybką poprawę sytuacji właśnie drogą działań systemowych, rozwiązujących problemy kompleksowo?

Czy nie obawia się Pan Prezydent, że ten krytyczny stan polskiego sądownictwa utrudni nam wejście do Unii Europejskiej?

W II Rzeczypospolitej stworzono nowoczesne polskie prawo oraz dość sprawną strukturę sądownictwa. Dziś przeżywamy podobny proces, którego dodatkową stawką jest dostosowanie i prawa i procedur, a także struktur sądownictwa do wymagań i standardów Unii Europejskiej. Jakie przesłanie przekaże Prezydent Rzeczypospolitej w obliczu tych wyzwań sędziom, całemu polskiemu sądownictwu?