W związku z tym, że rozmawiamy w Rzeszowie i przy okazji Szczytu Gospodarczego chcemy zaproponować rozmowę o stosunkach polsko-ukraińskich. Dla ludzi mieszkających tutaj, jest to niezwykle ważna kwestia. Musimy powiedzieć, że mamy pewną wątpliwość. Mamy wrażenie, że te znakomite stosunki polsko-ukraińskie, ta często manifestowana przyjaźń, to jest przyjaźń ale elit politycznych - prezydentów. Bardzo się obawiamy i mamy na to wiele przykładów, że to niekoniecznie jest pojednanie Polaków i Ukraińców.

Tu na pograniczu, obserwując różne zdarzenia do jakich dochodzi, mieliśmy okazję przekonać się, czy istotną rolę odgrywa tzw. czynnik psychologiczny. Pamięć o wczorajszym wrogu i tak nie do końca zakreślone granice polskiej racji stanu. Jakby je Pan zakreślił?

Jeśli popatrzeć na utarczki słowne między panem Huskowem a panem Przewoźnikiem to się okazuje, że ta racja stanu to jest kwestia centymetrów. To jest niepoważne.

Dziś okazuje się, że cała Europa zainteresowana jest, by tu na pograniczu panował pokój, spokój ale czy nie odnosi Pan takiego wrażenia, że przyjaźń polsko-ukraińska kupowana jest za unijne pieniądze. Obserwując różne zdarzenia, obserwując kontakty nawet polityków i zachowania polityków tutaj na tym terenie, na południu kraju i także po drugiej stronie granicy we Lwowie czasami odnoszę takie wrażenie, że ci ludzie grają jakby podwójną grę.

Panie Prezydencie, czy cała sprawa nie skpomlikuje się wtedy, kiedy Polska, miejmy taką nadziueję stanie się członkjiem UE. Ukraińcy mocno się tego boją.

Czy Polska może tego nie zrobić?

Jak wciągać Ukrainę do Europy nie zadrażniając stosunków z Rosją?

Mówimy Rosji jako imperium. Niedawno rozmawiałem z jednym z pana ministrów Stanisłaem Cioskiem, i on powiedział, że nie należy się bać Rosji jako imperium. Cz yPan również nie boi się Rosji?.