• 4 czerwca 1989 r. Moment, który zmienił oblicze Polski. Z perspektywy 12 lat, jakie minęły od tamtego czasu, co Pan zapamiętał najmocniej?

  • Senat to pomysł właśnie Aleksandra Kwaśniewskiego?

  • ...a mandaty uzyskiwało 100 senatorów.

  • Czy wyciągnął Pan z tego plebiscytu istotne wnioski

  • Jak na wyniki wyborów reagowali politycy? Po ówczesnej stronie rządowej i po stronie "Solidarności"?

  • A większość ekipy, która była wtedy u władzy?

  • A działacze Komitetu Obywatelskiego "Solidarności"?

  • Mógłby Pan porównać i ocenić ówczesnych działaczy po obu stronach barykady i polityków z roku 2001? Jak dalece zmieniła się polska klasa polityczna?

  • Niedoświadczeni politycy potrafili zatem wznieść się w 1989 r. na szczyty swoich możliwości, dali Polsce najlepsze z rozwiązań w tamtych warunkach. Dziś - jak Pan mówi - klasa polityczna już istnieje. Jest doświadczenie, którego nie było. Czyli - potencjalnie znacznie lepsze możliwości działania na rzecz dobra wspólnego. A jednak zwyczajni ludzie narzekają na polityków. Może nawet bardziej niż kiedyś...

  • Czyli ceni Pan profesjonalizm współczesnych polityków?

  • Jesteśmy na dobrej drodze?

  • Czy to na pewno dobrze w polskich warunkach?

  • Nie ma Pan wrażenia, że brakuje nam w Polsce politycznych autorytetów?

  • Jest Pan politykiem o najwyższych wskaźnikach popularności i zaufania. Specjaliści od kreowania wizerunku mówią, że to także efekt charyzmatycznej osobowości. Myśli Pan, że charyzma ma w dzisiejszej polityce duże znaczenie?

  • Pan nie stosował żadnych wyborczych tricków?

  • Misja, czyli co?

  • A kto zapisze się w ludzkiej pamięci?

  • Polityk bywa samotny? Czy Pan odczuwa coś takiego w swoim działaniu?

  • Taka świadomość nie męczy?

  • Nie ma miejsca na kroki podejmowane wbrew nastrojom społecznym?

  • Niektórzy mówią, że społeczeństwa nie dorastają do wyzwań czasu, że politycy muszą wybiegać daleko naprzód...

  • Polscy politycy różnią się od swoich zachodnich kolegów?

  • Czy politycy mają świadomość, że żyją w erze globalizacji?

  • Polscy politycy to rozumieją?

  • Zakłada Pan zasadniczą zmianę w układzie rządzącym po głosowaniu 23 września?

  • Możliwe jest zwycięstwo lewicy zapewniające ponad 50% miejsc w parlamencie?

  • A jeśli konieczna byłaby polityczna koalicja w nowym Sejmie?
    Prezydent RP: Za wcześnie na takie debaty. Jedno jest pewne. Dla budowania nowego układu rządowego zasadniczym kryterium powinien być stosunek konkretnego ugrupowania czy poszczególnych polityków do UE. Szansą na rozwój Polski jest bowiem nasze członkostwo w zjednoczonej Europie. Rozmawiałem na ten temat podczas niedawnej wizyty króla Hiszpanii w Polsce. Okazuje się, że Madryt na swoim członkostwie w Unii zyskuje netto 9 mld dolarów rocznie! Ta suma to jedna czwarta polskiego budżetu. Jako kraj o podobnej liczbie ludności i jeszcze większym opóźnieniu w rozwoju cywilizacyjnym mamy szansę na podobne pieniądze. Dlatego politycy, którzy wezmą władzę po wyborach, nie mogą mieć przed sobą ważniejszego zadania niż wejście do zjednoczonej Europy. I jeszcze jedno. Rząd, który powstanie po wyborach, musi być najlepszym zespołem ministrów, na jaki Polskę będzie w tym momencie stać. Powinni to być politycy-fachowcy, którzy dobrze będą wiedzieli, że przychodzą, by podejmować działania bardzo trudne, że nie będzie dla nich żadnej taryfy ulgowej ani okresu przejściowego. Po 12 latach transformacji nie ma już czasu na przyuczanie do tego zawodu.