„Gazeta telewizyjna”, 28 grudnia 2001 r.

Panie Prezydencie, chciałem zapytać Pana o kulisy przygotowywania orędzi noworocznych. Kiedy powstają? Jak są pisane?

Jak sięgnąć pamięcią, w grudniu niemal zawsze w polskiej polityce dzieje się coś tak ważnego, że nie można Pańskiego orędzia potraktować jako rytuału.

W Niemczech w latach 80. miał miejsce skandal polegający na zamienieniu taśm z noworocznym przemówieniem kanclerza Kohla – nikt się nie zorientował, że nadano przemówienie z zeszłego roku. W Polsce, przy naszym tempie wydarzeń, to chyba nie byłoby możliwe?

A co się dzieje później? Jak głowa państwa spędza sylwestra?

Ale czy miał Pan jako prezydent jakikolwiek lekki rok?

A czy zanim został Pan prezydentem, zdarzały się Panu sylwestry telewizyjne, bez balu czy prywatki?

A jaki był najlepszy i najgorszy sylwester w Pańskim życiu?

To dziwne, ja mam w każdego sylwestra uczucie, że przede mną coraz więcej możliwości!

Zawodowa ciekawość sprawia, że muszę zapytać o to, jaką muzykę puszcza u Pana Marek Sierocki?

Na przykład Karin Stanek?

A czy zdarzało się Panu realizować młodzieńcze marzenia - na przykład zaprosić do siebie na sylwestra Skaldów czy Niemena?

Jaki jest Pański przepis na idealny sylwester?

Chciałem nie zadawać żadnych poważnych pytań, ale rozmawiamy tuż po Pańskiej przełomowej wypowiedzi w sprawie stanu wojennego. No i to pytanie nasuwa się automatycznie - czy nie obawia się Pan na swoim przyjęciu zaciekłego sporu między różnymi pracownikami Pańskiej kancelarii w sprawie oceny 13 grudnia?

Rozmawiał Wojciech Orliński