Panie Prezydencie, dziś prawie wszystkie gazety piszą o tym, jak Pan zamierza spędzić Sylwestra. Ja nie mogę Pana, w drugi dzień po świętach nie zapytać o to, jak Pan spędził święta?

A prezenty były?

I prezenty Pan dostał?

A o prezentach dla najbliższych Pan pamiętał?

A czy ktoś taki, jak Prezydent RP sam kupuje prezenty?

Pomocników Świętego Mikołaja?

Ale powiedział Pan o tym miejscu w którym mógł się Pan wyciszyć, przygotować do nadchodzącego roku. Ten nadchodzący rok łatwy nie będzie. I także nastroje społeczne wskazują na to, że najlepiej nie jest. Według ostatnich badań 70 proc. Polaków uważa, że sprawy w naszym kraju idą w złym kierunku. Spada poparcie dla rządu. Ludzie uważają, że SLD nie dotrzymuje przedwyborczych obietnic. Polacy są po prostu rozczarowani. Czy Pan też jest rozczarowany tymi 70 dniami rządu L.Millera?

A w kraju rzeczywiście będzie lepiej w 2002 roku?

To Pan kilka dni temu powiedział, że ten rząd póki co koncentruje się na sprawach mało ważnych, a najważniejsze wyzwania są ciągle przed nim?

Wspomniał Pan o RPP. Czy jeśli rząd przychyli się do koncepcji przedstawionej przez PSL i UP, to dojdzie do jakiegoś poważnego konfliktu między Panem a premierem Millerem?

Ale to nie koniecznie znaczy poszerzać ilość członków RPP?

Błędne koło

A powiedział Pan to premierowi Millerowi?

To znaczy, że nowelizacji ustawy o NBP raczej Pan nie podpisze?

Powiedział Pan, że na początku lutego należy spodziewać się planu rządowego naprawy gospodarki. Tylko jest pytanie, czy po 12 latach reform Polacy będą gotowi jeszcze przystać na jakiekolwiek wyrzeczenia?

To jest ogromne wyrzeczenie

No tak, a jak w lutym usłyszymy o kolejnych wyrzeczeniach?

Premier w swoim expose powiedział, że jesteśmy w sytuacji najtrudniejszej od 1989 r.. Ale ja pytam o ten program w lutym nie bez przyczyny. Jest tak, że ludzie wiązali ogromne nadzieje z tym rządem, że liczyli na to, że po 23 września, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się zmieni. Natomiast w tej chwili socjologowie mówią, że to pogorszenie nastrojów społecznych wynika głównie z tego, że ten rząd przedstawia wyłącznie czarne scenariusze, że jest bardzo źle, że nie spodziewaliśmy się, że jest tak źle i właściwie tego planu, o którym dzisiaj Pan powiedział w lutym nikt tak naprawdę o nim jeszcze nie usłyszał. Pan to powiedział dzisiaj po raz pierwszy, że rząd taki plan przedstawi w lutym?

2002 rok, to jest też rok, w którym mamy zakończyć nasze negocjacje z UE

A ma taką realną szansę?

Wierzy Pan, że zdołamy przekonać społeczeństwo do tego, że nie ma innego kierunku dla Polski a jednocześnie, że nie jest tak, że idziemy do Unii na kolanach?

Niespecjalnie.

Ale najbardziej, gdy wygrywamy

Tylko to Pan, Panie Prezydencie, powiedział o demagogicznych i populistycznych głosach, które mówią o tym, że idziemy do Unii na klęczkach. Mam pytanie, czy w sytuacji złych nastrojów społecznych, w sytuacji, kiedy te demagogiczne i populistyczne głosy są w Sejmie, czy takie głosy nie zwyciężą w sytuacji tak złych nastrojów społecznych?

Ale w tym parlamencie niekoniecznie uda się to wyłączyć?

Ale będzie Pan jeździł od wioski do wioski i przekonywał ludzi, że warto?

A gdyby referendum odbyło się jutro, to miałby Pan...

I nawet dzisiaj nie ma Pan żadnej wątpliwości, że byłoby 50 plus?

No i kiepska pogoda

Panie Prezydencie mówiliśmy wielokrotnie, że ten rok był dla Pana rokiem szczególnym jeśli chodzi o Pańską prezydenturę. Minęło 60 lat od zbrodni w Jedwabnem, minęło 20 lat od wprowadzenia stanu wojennego. W obie te rocznice zabrał Pan w sposób istotny głos. Czy dziś, minęło właśnie pół roku od wystąpienia w Jedwabnem, minęło dwa tygodnie od wystąpienia w sprawie stanu wojennego uważa Pan, że z obu tych spraw wyszedł Pan zwycięsko?

Mówił Pan, muszą to wziąć jakoś na siebie

W obu tych wystąpieniach apelował Pan o wzajemne wybaczenie i pojednanie. W sprawie Jedwabnego ten apel jest dość oczywisty, tyle w sprawie wprowadzenia stanu wojennego już tak nie jest. Kto się ma jednać, czy jak mają się jednać ci, którzy stali po obu stronach barykady w 1981 roku

I wierzy Pan w to, że dzisiaj to jest możliwe?

Powiem szczerze, wszyscy byliby ciekawi. Panie Prezydencie zaczęliśmy od tego, właściwie Pan powiedział o tym, że ten 2002 rok może być lepszy dla świata, bo jest szansa, że wojna z terrorem zakończy się sukcesem. Po raz pierwszy w tej wojnie tak blisko współpracuje z Zachodem Rosja. Za dwa tygodnie do Polski przyjeżdża prezydent Putin. Czy jest szansa na to, że mówiąc egoistycznie, my skorzystamy na tym, że po raz pierwszy Rosja tak blisko współpracuje z Zachodem?

Przy bardzo chłodnych stosunkach polsko-rosyjskich

Co zrobić z rosyjskim gazem?

Z pominięciem Ukrainy?

To my się na to nie zgodzimy

Panie Prezydencie kończyliśmy nasz felieton sukcesami sportowymi. Pojedzie Pan na Puchar Świata do Zakopanego 19 stycznia?

A do Korei i Japonii?

Ale jeśli wierzy Pan, że wejdziemy do ósemki i wtedy Pan leci. Panie Prezydencie spotykamy się u progu nowego roku. Koniec roku ma to do siebie, że sprzyja takim noworocznym postanowieniom. Ma Pan jakieś postanowienia na ten nowy rok?

Niekoniecznie

A gdyby Pan miał dokończyć zdanie: Ja Aleksander Kwaśniewski w 2002 roku postanawiam...

I to jest bardzo dobre zakończenie

No chyba, że tak jak mówią niektórzy w 2005 r. prezydentem zostanie Jolanta Kwaśniewska, czego chce 62 proc. Polaków aczkolwiek Pan do tej myśli podchodzi bardziej sceptycznie

...będę budował dom

To życzymy powodzenia w budowaniu domu w 2002 roku

Wszystkiego dobrego Panie Prezydencie.