• Panie Prezydencie. Jeszcze kilka dni temu mówił Pan, że bardzo prawdopodobne jest to, że ordynację Pan zawetuje. Co się stało przez te kilka dni, że podjął Pan zupełnie inną decyzję?

  • Czy to była jedyna rzecz?

  • Panie Prezydencie. Leszek Miller, lider SLD, nie ukrywał, że liczy na to, że Pan tę ustawę zawetuje. Pan ją podpisał. Czy to jest kolejny konflikt, a przynajmniej napięcie między Panem a SLD?

  • Pojawiły się takie opinie, że akurat przy tej ustawie udałoby się zyskać sejmową większość zdolną do odrzucenia Pańskiego weta i że to by była taka pierwsza prestiżowa porażka Aleksandra Kwaśniewskiego.

  • A nie bał się Pan tego, że gdyby Pan zawetował ordynację, czyli działał na korzyść swego obozu politycznego, to znowu pojawiłyby się opinie, że Aleksander Kwaśniewski jest prezydentem lewicy a nie wszystkich Polaków.

    Prezydent RP: Nie mam żadnych wątpliwości, że ta ordynacja jest napisana w związku z sytuacją, z sondażami. Nikt z tych, którzy choćby wypowiadali się w tej sondzie nie ma tu nic do powiedzenia naprawdę. Dobry zwyczaj powinien mówić, że 12 miesięcy przed końcem kadencji parlamentu ordynacji nie zmieniamy, ona już obowiązuje jako stałe reguły gry i zasady akceptowane przez wszystkich. A ja w swojej propozycji zgłoszę jeszcze dwie rzeczy. Pierwsza - jednomandatowe okręgi w wyborach do Senatu, bowiem uważam, że w tej ordynacji ordynacja senacka zbyt zbliżyła się do sejmowej. Te wybory stają się po prostu nadto podobne. Natomiast druga - to byśmy wrócili do metody d`Hondta, ona się sprawdziła w 1993, 1997 roku. Raz przyniosła zwycięstwo lewicy, raz prawicy, czyli wykazała swoją apolityczność. Natomiast w Polsce powinniśmy mieć interes w tym, żeby jednak zwycięzca miał ułatwione zadanie w kształtowaniu rządu. Ostatnie lata pokazują, że koalicja dwupartyjna jest lepsza niż koalicja trójpartyjna, trójpartyjna jest lepsza niż siedmiopartyjna. To mamy za sobą.

  • Ale podpisując ordynację utrudnił Pan tworzenie się koalicji.

  • Panie Prezydencie. Dzisiaj ogłosił Pan też termin wyborów - 23 września - i już pojawiły się opinie, że to za wcześnie bo przed zakończeniem wakacji akademickich, a więc utrudnia Pan studentom wzięcie udziału w wyborach

  • Panie Prezydencie. Z całą pewnością nie ma wątpliwości, że są tacy politycy, którym się Pan naraził podpisując dzisiaj nową ordynację, ale wygląda też na to, że być może naraził się Pan części wyborców. Dziś CBOS opublikował sondaż w sprawie Jedwabnego, z którego wynika, że 48% uważa, że nie powinniśmy przepraszać narodu żydowskiego za zbrodnię w Je4dwabnem. Mało tego - 53% badanych nie podpisałoby listu wyrażającego żal i przeprosiny. Czy nadal Pan uważa, że należy tam jechać?

    Prezydent RP: Ono nie zmieni istoty problemu. Ja myślę, że jeżeli 60 lat po tej tragedii chcemy zachować się uczciwie i zbudować coś, o czym cały czas mówimy, czyli pomost ku pojednaniu, ku zrozumieniu i prawdzie, to trzeba po prostu w Jedwabnem być, powiedzieć słowa żalu, przeprosi. Przecież nie za cały polski naród, w tym narodzie były postaci nadzwyczaj szlachetne, oni mają swoje drzewa w Jerozolimie, oni są na kartach różnych wspomnień, są liczne dowody heroizmu Polaków. Ale też były obszary podłości, nienawiści, antysemityzmu, obszary, gdzie mogła taka zbrodnia się dokonać. I trzeba tej prawdzie spojrzeć w oczy. Myślę, że dobrze, że ta debata o Jedwabnem jest tak otwarta. To strasznie trudne i bolesne doświadczenie dla nas wszystkich. Nie sądziłem, że pokłady tych nieporozumień - nie chcę tego nazywać mocniej - są tak głębokie. Myślę, że wszyscy w Polsce - nie tylko politycy, ale także intelektualiści, duchowni, dziennikarze, ci wszyscy, którzy zajmują się edukowaniem opinii publicznej, współpracą z ludźmi, powinni się zastanowić, co czynić żebyśmy jednak z pewnych schematów, stereotypów, najpierw siebie wyleczyli. O nas się mówi źle, ale zobaczmy, ile w nas jest takich samych stereotypów wobec innych. Mówiłem to na spotkaniu z Polonią: żeby Polska była szanowana, musimy uszanować samych siebie, to jest oczywiste. Czyli nie przeprowadzić sporów, które nas wyniszczają. Musimy mieć wiele szacunku nie tylko dla siebie, ale i dla innych, być otwarci wobec innych. Po trzecie wobec bliźnich zachowywać się tak samo, jak oczekiwalibyśmy, że oni będą się zachowywać wobec nas. Tu musi być równowaga.

  • Powiedział Pan, że się nie spodziewał, że debata o Jedwabnem posunie się tak daleko, że Edward Moskal po tym, jak Jan Nowak - Jeziorański powiedział , że Polacy powinni przeprosić za zbrodnię w Jedwabnem oskarży go o współpracę z nazistami. Edward Moskal jest w Warszawie, jest na Zjeździe Polonii. Pan był w Chorwacji, kiedy ten kongres się zaczynał, ale na uroczystości otwarcia nie było też nikogo z Kancelarii Prezydenta. To była Pańska decyzja?

  • Czyli Pana zdaniem dobrze się stało, że ten Kongres przebiegał tak, jakby nic się nie stało?
    Prezydent RP: Taka była sytuacja i w sumie dobrze się stało, żeśmy nie eksploatowali tego problemu, to wynikało choćby z naszej kurtuazji wobec gości, którzy zjechali z całego świata. Byłoby źle gdyby spotkanie z reprezentantami milionów Polaków z zagranicy było sądem nad opiniami jednego człowieka. Myślę, że skrzywdzilibyśmy i Polonię, i naszych rodaków, i myślę, że tego też człowieka, który otrzymał w związku z tym odpowiednią porcję krytyk i to bardzo zdecydowanych. Prezes Moskal w swoim wystąpieniu kongresowym był bardzo umiarkowany, wstrzemięźliwy i jeżeli jego działania dalej będą w tym duchu, a nie wrócą do punktu wyjścia, tym lepiej. Ale pamiętajmy też, że istnieje otoczenie, które ja czasami traktuję jako złe duchy tej całej sytuacji. Ja wiem, kto witał prezesa na lotnisku, kto klaskał najgłośniej i kto stara się wygrywać tego rodzaju poglądy, stanowiska. To powrót do starych, niepotrzebnych stereotypów.