Zaniechanie planu byłoby katastrofą

  • Maria Wągrowska: Czy Pan Prezydent nie ma obaw, że pierwszy człon "planu Komorowskiego", polegający na przebudowie redukcji armii - pod warunkiem konsekwentnego przeprowadzenia "wypali", natomiast źle wygląda drugi, czyli unowocześnianie?

  • Janusz B. Grochowski: Poprzedni wywiad, którego udzielił pan "PZ" zatytułowaliśmy "Przezwyciężyć krąg niemożności". Czy uważa Pan, że obecne posunięcia rządu przerwą ten krąg?

  • Janusz B. Grochowski: Pańska rola, jeśli chodzi o powodzenie reformy, jest kluczowa, bo obecny rząd kończy swoją kadencję, ale program będzie realizowany tak naprawdę dopiero od przyszłego roku, czyli przez nowy rząd. Jedynym elementem ciągłości jest osoba Pana Prezydenta.

    Prezydent RP: Bardziej zwróciłbym uwagę na potencjał. Polska w strukturach natowskich musi być porównywana do Hiszpanii, a biorąc pod uwagę czynnik geopolityczny, dochodzą dodatkowe oczekiwania. A armii wyposażonej na poziomie hiszpańskim nie mamy.

  • Tadeusz Wróbel: Napawa obawą fakt, że jeżeli my nie wykonamy naszych zobowiązań wobec NATO, zostanie to wykorzystane jako znakomity pretekst, by zrezygnować z dalszego rozszerzenia?

  • Ryszard Choroszy: Testem finansowym będzie przyjęcie przez parlament ustawy o finansowaniu sił zbrojnych. Co by się stało, gdyby do tego nie doszło?

  • Ryszard Choroszy: Część kadry nie ukrywa, że przy głosowaniu będzie brała pod uwagę proponowany program osłonowy. Czy można liczyć, że w obecnej kadencji pańskie działania będą na tym polu aktywniejsze?

  • Wojciech Kiss-Orski: Jak Pan takie ataki odpiera?

  • Artur Goławski: Czy Pan będzie weryfikował proces restrukturyzacji, ponieważ zdarzają się ewidentne błędy, np. dowódców, mimo że minister ostrzega dowódców rodzajów sił zbrojnych, generałów, mówiąc: panowie, wymagam od was, żebyście oszczędzali ludzi.

  • Maria Wągrowska: Jak Zwierzchnik Sił Zbrojnych skomentuje fakt, że 1/3 armii ma w dającym się przewidzieć czasie osiągnąć natowskie standardy? Co ma się dziać z pozostałymi 2/3?

  • Wojciech Kiss-Orski: Czy nie najwyższy już czas, by ustawowo uregulować tzw. spór kompetencyjny?

  • Tadeusz Wróbel: Panie Prezydencie, czy nie sądzi Pan, że znaczna część społeczeństwa w ogóle nie ustosunkowała się w jakikolwiek sposób do kwestii obronności państwa?

  • Artur Goławski: Żeby w ten sposób tworzyć elitę wojskową?

  • Maria Wągrowska: Czy takim najpoważniejszym tematem jest Kaliningrad?

  • Maria Wągrowska: Nawiązując do tematyki, bezpieczeństwa pragnę zapytać, jak - w polskich realiach oczywiście - widzi Pan relacje między artykułami III i V Traktatu Waszyngtońskiego? Dla wojskowych jest bardzo ważne, w jakim stopniu Polska musi liczyć sama na siebie, a w jakim może oczekiwać natychmiastowej pomocy ze strony sojuszników?
    Prezydent RP
    : Traktat waszyngtoński ma to do siebie, że nie da się czytać osobno artykułu III i artykułu V. I to nie jest tak, że w zależności od sytuacji stosujemy bardziej artykuł III albo V, V albo III. Czytać je należy razem. Jedno nie ulega wątpliwości: artykuł V mówi o gotowości do udzielania pomocy krajowi, który znalazł się w niebezpieczeństwie i o tym, że parasol ochronny jest, działa. Nie może być żadnych wątpliwości co do determinacji naszych sojuszników, żeby w sytuacji dramatycznej udzielić nam wsparcia. Natomiast oczywiście są oczekiwania również wobec nas i one składają się - najprościej - z dwóch punktów: żebyśmy w pierwszej fazie jakiegoś niespodziewanego konfliktu dali sobie radę, to znaczy nie byli zupełnie bezradni, co wymaga przygotowania, wysiłku, odpowiednich strategii, żeby przetrwać czas jakiś niezbędny do udzielenia pomocy. Jest to sprawa ważna ale jednocześnie nie dramatyczna - dlatego że we współczesnym świecie żadne konflikty nie wybuchają tak naprawdę z dnia na dzień. A drugi punkt to jest nasze przygotowanie, jakość polskiego wojska, a także nasza gotowość do udzielenia wsparcia innym członkom NATO, czy zaangażowanie w regionach trzecich, co stało się nową, jak się okazuje bardzo ważną praktyką NATO - weźmy na przykład Kosowo, Bośnię i Hercegowinę. Oba elementy trzeba pojmować wspólnie, czyli: z jednej strony mieć silną, dobrze zorganizowaną i zmodernizowaną armię, dopasowaną do całej struktury NATO. A z drugiej strony trzeba rozwijać bardzo istotne działania polityczne, które będą lokowały Polskę jako kraj ważny przy podejmowaniu decyzji, taki, z którym się liczy ogół, a sekretarz generalny sojuszu wie, że przebywa w Warszawie a nie gdzie indziej.