Panie Prezydencie czy A.Lepper powinien być odwołany z funkcji wicemarszałka Sejmu?

A czy nie lepiej by było, gdyby w ogóle na to stanowisko nie był powołany?

Panie Prezydencie, przypomnę, Pan mówił o nadziejach związanych z osobą A.Leppera i o tym, że należało uszanować trzecią siłę w Parlamencie. W "Monitorze Wiadomości" 4 października, czyli w dniu desygnowania premiera L.Miller mówił: Ja bardzo się cieszę, że pan A.Lepper deklaruje tak daleko idące poparcie dla nas, bo daje o sobie znać jako polityk o instynkcie propaństwowym. Człowiek, który rozumie trudną sytuację państwa jest gotów wziąć współodpowiedzialność za rozwiązanie naszych polskich problemów". Pan mówił o A.Lepperze, że "Samoobrony nie należy skreślać, nawet mimo brzydkich, ostrych słów wypowiedzianych w przeszłości". Czy dzisiaj Pan to zdanie potwierdza?

Panie Prezydencie, Pan mówi o tym, że nie może być norma stosowana nie tylko na stanowiskach państwowych, ale także w stosunkach międzyludzkich. Natomiast bez wątpienia to co się stało jest rysem na układzie politycznym, który został wyłoniony po wyborach. Pańskim zdaniem nie zaszkodzi to autorytetowi państwa?

Panie Prezydencie mówi Pan o wyzwaniach, które przed nami stoją. Mówi Pan o trudnościach w jakich jesteśmy. Wiadomo, że sprawa A.Leppera ma szerszy kontekst. On tłumaczy, że zarzuca min. Cimoszewiczowi to, że o stanowisku negocjacyjnym Polski w sprawie ziemi dowiedzieliśmy się w Brukseli, a nie w Warszawie. Czy nie uważa Pan, że w tej sprawie rząd popełnił błąd?

No właśnie Panie Prezydencie, sam Pan zadał to pytanie, co zrobić, bo mamy sytuację w której zdarzył się taki sondaż, gdzie poparcie dla Unii spadło poniżej 50 proc. Ta sprawa, która się dzieje w tej chwili, sprawa drażliwa - sprzedaży ziemi z pewnością budzi tych, którzy są naszej integracji z Unią przeciwni. Co rząd powinien zrobić w tej chwili, żeby im te argumenty wytrącić z ręki, żeby udowodnić, że lepiej wejść do tej Unii niż być poza nią?

Lęk...

Ale wróćmy do tego domu rodzinnego 180 km od Berlina. Jak by Pan pomyślał dzisiaj o swoich sąsiadach, którzy mieszkali tam w okolicy i oni by powiedzieli: no tak, nas nie stać na to, żeby pojechać i kupić sobie domy we Francji czy w Hiszpanii, ale mogą przyjechać Niemcy i kupić te nasze domy, które są dookoła Pańskiego rodzinnego domu, to co by Pan im powiedział?

Panie Prezydencie mówiliśmy o tym poparciu dla naszej integracji z Unią, które ostatnio spadło. Kiedy pytałam o to naszego głównego negocjatora, ministra Truszczyńskiego, mówił, że to jest normalna sytuacja w końcówce negocjacji, bo wtedy jest najtrudniej, ale jednocześnie jest tak, że jutro zaczynamy negocjacje w bardzo trudnym rozdziale: sprawiedliwość i polityka wewnętrzna. Wiemy, że Unia chce od nas sprawniejszej policji, że chce, abyśmy lepiej walczyli z korupcją, chce reformy sądownictwa. Wiemy, że na to wszystko potrzeba pieniędzy. I wiemy, z tego co mówił minister Janik w sobotę, że tych pieniędzy nie ma. To czy nie jest tak, że nas może po prostu na to wejście do Unii tak szybkie nie stać?

Panie Prezydencie, na rozpoczynającym się jutro posiedzeniu Sejmu minister finansów na prośbę premiera przedstawi informację na temat finansów państwa. Wiemy, że ta sytuacja jest bardzo zła. Wiemy, że przyszłoroczny budżet będzie bardzo dotkliwy i bardzo trudny w realizacji, także dla ludzi. Wiemy, że będzie to budżet, który jednocześnie może podzielić koalicję przede wszystkim z dwóch powodów: z powodu 22 proc. podatku VAT na budownictwo, którego nie chce PSL i z powodu braku podatku importowego, którego chce PSL. Czy Pan ten budżet poprze?

Profesora Belkę?

Ale przejście bardzo bolesne Panie Prezydencie i na to trzeba być przygotowanym. Czy nie obawia się Pan takiej sytuacji w której odwołany prawdopodobnie jutro, czy pojutrze A.Lepper, czy M.Krzaklewski, stojący na czele "Solidarności" wyprowadzą ludzi na ulicę?

Panie Prezydencie w zeszłym tygodniu podjął Pan decyzję o wysłaniu polskich żołnierzy do Afganistanu. Z taką prośbą zwrócili się do nas Amerykanie. Kiedy rozmawiałam z szefem Sztabu Generalnego, on mówił o tym, że to jest pierwsza grupa żołnierzy, ale jest przygotowywana druga, a nawet i trzecia. Pańska zgoda opiewa na pół roku. Czy jeśli będzie taka potrzeba, to Pan tę zgodę przedłuży?

Amerykańskie media nie wykluczają, że wkrótce prezydent Bush ogłosi rozszerzenie tej wojny. Wymienia się tutaj Irak, Jemen, Somalię, Sudan. Czy Polska wtedy też tę wojnę wesprze?

Ale rozumiem, że jeżeli będzie prośba od Amerykanów, to będzie Pan gotowy na prośbę rządu żołnierzy wysłać w każde miejsce na świecie, gdzie będzie taka potrzeba?

A damy to co mamy najlepszego. Dziękuję za rozmowę