Z Prezydentem RP rozmawia Krzysztof Skowroński

Prezydent RP: W sensie symbolicznym na pewno. Należymy do tego szczęśliwego pokolenia, które może przełom wieków przeżyć, będąc aktywnym, czyniąc coś ważnego. Sylwester był tradycyjny. Od wielu lat w Pałacu spędzamy go w gronie przyjaciół. Sądzę, że wszyscy byli zadowoleni.

  • Czy czuje Pan, że się zaczęło nowe stulecie, że to jest już XXI wiek.

  • Potrafimy posługiwać się komputerem, telefonem komórkowym, internetem...

    Teoretycznie twarzą w twarz w telefonach nowej generacji będzie się Pan mógł spotkać...

    A czy Pan prezydent pisze ręcznie listy?

    Będzie zbór rękopisów wystawionych w Pałacu Prezydenckim?

    Czy wyobraża Pan sobie, jak będzie przebiegać rozmowa za sto lat?

  • Za kilkanaście lat może to będzie globalna wioska, jeden wielki organizm na całej kuli ziemskiej.

    Prezydent RP: Oczywiście będzie. Tych różnic, które mają swoje źródła w całej historii narodów, w niektórych krajach to jest tradycja kilku tysiącleci, nie da się zatrzeć. Dlatego cały czas będzie odrębny wątek narodowy. Mówiąc swoim językiem, będziemy musieli znać język obcy, wspólny język, którym zapewne będzie angielski. Konieczna będzie umiejętność dostępu do wszystkich instrumentów. Nie widzę zagrożenia w wyobrażalnej perspektywie dla państwa narodowego, dla odrębności językowej, odrębności kulturowej, bo one jednak stanowią istotny fundament. Nawet gdy chcemy to zwalczyć w sobie, czy chcemy stać się bardziej uniwersalni, czy kosmopolityczni, jak by kiedyś powiedziano, i tak to gdzieś pozostaje. Najtrudniej jest zmienić akcent. Po akcencie można poznać Słowian, Niemców, Japończyków. To coś, co się wnosi do całej cywilizacji i nie ma co z tego rezygnować, bo to jest bardzo ważne i potrzebne.

  • Akcent i duszę trudno zmienić.

  • Dusza jest związana też z tym, co zrobił D. Olbrychski w Zachęcie.

  • Na całym świecie widać, że jest coraz mniej różnic.

  • Jeszcze w ubiegłym wieku były środki masowego rażenia, masowej zagłady, czyli holocaust jest niemożliwy, ale w jedną sekundę można zniszczyć bardzo wiele.

    Prezydent RP: To jest dobry przykład. Czy tam broń jest czy nie, to wiedzą przede wszystkim Rosjanie. Po drugie, biorąc pod uwagę ich deklaracje o włączaniu się w obieg międzynarodowy, deklaracje Borysa Jelcyna, który ogłaszał Bałtyk strefą bezatomową, byłoby to w jawnej sprzeczności z oświadczeniem z przed paru lat. Gdyby się okazało, ze tego rodzaju działania są prowadzone potajemnie, że nie byli partnerzy NATO o tym poinformowani, to będzie to ogromny uszczerbek na zaufaniu do Rosji. W pełni zgadzam się z tym, co pisał L. Unger w "Gazecie Wyborczej", że to jest gol samobójczy. Jeżeli nawet stoi za tym jakaś mała polityka, mająca na celu poprawienie sobie pozycji w rokowaniach z Amerykanami w sprawie systemu obrony przeciwrakietowej, gorącego tematu, który istnieje od wielu lat między Stanami Zjednoczonymi a Rosją, a w ostatnim czasie jest bardzo często dyskutowany, to jest to polityka krótkowzroczna. Odebranie wizerunku kraju, który zaczyna zdobywać sobie międzynarodowe zaufanie, zaczyna być poważnym partnerem, zaczyna być krajem, z którym należy się liczyć. Sprawa zaufania w tej kwestii jest najważniejsza i może być tutaj pewien problem dla Rosji, gdyby się okazało, że to prawda.

  • Czy to jest tak, że świat ma zaufać deklaracjom rosyjskich polityków czy też świat powinien pojechać i sprawdzić czy ta broń jest?

  • A jeśli byłaby tam broń atomowa, to jakie byłyby tego konsekwencje?

  • Czy Pan prezydent został poinformowany o takiej możliwości przez naszych partnerów z NATO?

  • Co dla Polski oznacza zmiana prezydenta w Ameryce?

    Prezydent RP: Dobre pytanie. Myślę że w przypadku prezydenta Putina o tyle szansa jest większa, bo on już ma swój pierwszy rok za sobą, po drugie jeżeli nie nastąpią jakieś kolejne i to niepomyślne zwroty, a Kaliningrad może być jakimś kłopotem, to wierzę, że w pierwszym półroczu może dojść do takiej wizyty i że ona też leży w interesie rosyjskim. Rosja nie może uznać, że Europa Środkowa, szczególnie te trzy kraje, które weszły do NATO, w sensie aktywności politycznej Federacji Rosyjskiej nie istnieje. Ale zobaczymy. Pamiętajmy, że dla nas rok 2001 to jest rok wyborczy. Wizyty będą się odbywać w odpowiedniej odległości przed wyborami, a później odpowiednio po wyborach, kiedy już ukształtuje się nowy parlament i nowy rząd.

  • "Polska traci kontrolę nad gazem", to są tytuły gazet. Co Pan prezydent sądzi o tych negocjacjach, światłowodzie, gazociągu, o tych wszystkich sprawach strategicznych dla Polski?

  • Ponieważ jest światłowód, który został położony i o którym rząd wiedział, albo nie wiedział, urzędnicy wiedzieli czy nie wiedzieli, bo do końca nie wiadomo, czy powinniśmy zmienić ustawę i zacząć kontrolować przepływ informacji, wysyłany przez ten światłowód, czy to zostawić?

  • Ale to jest między Rosją i Niemcami. To zawsze jest kłopotliwe historycznie dla Polski.

  • Ale światłowód a sprawa gazu troszkę się różnią. Bo przy okazji gazu, interes Gazpromu, może zdecydować o tym, że w Polsce będziemy więcej płacić za gaz

    Prezydent RP: Dlatego, że to jest kosztowne. Nasza największa słabość w tych projektach polega na tym, że mamy za mało pieniędzy na tego rodzaju inwestycje. Dzisiaj, gdyby Polska dysponowała odpowiednimi kwotami, które pozwalają nam ułożyć rury gazowe tak, żebyśmy stali się rzeczywiście miejscem tranzytu i z Morza Północnego na południe i odwrotnie, rozmowa byłaby inna. Natomiast korzystamy z sieci gazowej w ogromnej większości zbudowanej wcześniej, jeśli chodzi o przekaz naftowy to jesteśmy właściwie w sieci, która powstała jeszcze w latach 60-tych i 70-tych i na tym polega problem.

  • Co Pan sądzi o sukcesie Adama Małysza?

  • W czasie balu w Berlinie, będzie Pan miał taką okazję.

  • Im mniej śniegu w Polsce, tym dalej skaczą polscy narciarze.

  • Na kościele w Wadowicach jest napis: "Czas ucieka wieczność czeka". Kiedy wybory parlamentarne?

  • A prawdziwie?

  • Będą jeszcze jakieś konsekwencje kampanii? Sędziego Nizieńskiego?

  • Ile zostało wydane?

  • W czasie procesu lustracyjnego Pan powiedział, że ci, którzy zmontowali prowokację muszą ponieść konsekwencje i karę

  • Czy Pan prezydent coś zrobił w tej sprawie?

  • Czy wolałby Pan żeby wybory 2001 wygrał premier Jerzy Buzek czy Leszek Miller?

  • Nic się nie zmieniło? Powiedział Pan na Kongresie Kultury: "Jestem bezpartyjny"

  • Czyli Prezydent Aleksander Kwaśniewski jest niepolityczny, natomiast Aleksander Kwaśniewski wolałby żeby wygrał wybory Leszek Miller.

    Prezydent RP: I dlatego te wybory będą tak ważne. Dlatego decyzja czy to ugrupowanie wygra, czy nie, czy wygra tak, żeby mogło rządzić samodzielnie, czy będzie trzeba budować koalicję, to wszystko jest przed wyborcami. Jestem w tym miejscu jednym z wyborców, ale mówię moim rozmówcom-cudzoziemcom, którzy przychodzą do Pałacu i pytają co będzie, że będzie spokojnie. Polska demokracja jest na tyle dojrzała, że zmiana rządu, nawet tak istotna jak z prawicy na lewicę, ona nie grozi właściwie zasadniczymi zawirowaniami. To będą inne elementy polityki dotyczące gospodarki, spraw społecznych, inny może styl rządzenia, ale przecież to nie będzie oznaczało, że ktoś będzie kwestionował wejście Polski do Unii Europejskiej.

  • Który z momentów można poprawić, to znaczy co jest złego w polityce rządu premiera Jerzego Buzka?

  • To samo mówi premier Buzek.

  • Odwołując się do malarzy, to malarz sam może poprawiać swój obraz najlepiej, bo zna soje błędy.

  • Jakie nowe impulsy gospodarcze może dać nowa większość parlamentarna?

  • To są pytania, czy Pan Prezydent ma odpowiedzi?

  • Są takie analizy i komentarze polityczne, które stwierdzają, że jeśli przewodniczący L. Miller i SLD wygra zdecydowanie wybory parlamentarne, to wtedy prezydent A. Kwaśniewski przestanie odgrywać na scenie politycznej taką rolę, jaką chce odgrywać.

  • Patrząc na to, co się dzieje na scenie politycznej, jest takie wrażenie, że Pan prezydent chce wzmocnić centrum.

  • Czy mogę prosić o komentarz do ostatnich wypowiedzi L. Kaczyńskiego?
    Prezydent RP: Nie znam tych spraw i mogę powiedzieć jedno - jeżeli czytam, że L. Kaczyński ma poważne wątpliwości co do działalności służb specjalnych i ich roli, to ja się z nim zgadzam. Uważałem tak dużo wcześniej i jak widać są powody, czy pojawiają się co jakiś czas, by taką opinię formułować.