Panie Prezydencie, świadomy udział w wyborach, tak już nieodległych, zmusza nas do podjęcia bardzo odpowiedzialnych decyzji, do zadania sobie wielu pytań, udzielenie na nie odpowiedzi. Problem tylko w tym, czy jako społeczeństwo, według Pana, mamy wystarczającą wiedzę, by świadomie, odpowiedzialne wziąć udział w tych wyborach?

Z badań socjologicznych, Panie Prezydencie, wynika, że za główną cechę demokracji uznajemy równość wszystkich wobec prawa, ale tuż, tuż, wskazujemy na równe szanse w kształceniu dzieci, finansowaniu ochrony zdrowia, dostępie do dóbr kultury, wskazujemy wreszcie na konieczność zapewnienia przyzwoitych warunków życia najbiedniejszym, dbania o dobro obywateli. I Teresa Bogucka, znakomity publicysta, nie ma wątpliwości , marzymy o opiece państwa, o rozdawnictwie, ciągle.

Tak Pan woli myśleć? Z badań wynika coś innego

Jesteśmy w dość dramatycznym punkcie naszej historii. Gospodarka, finanse - to właśnie powinno nas skłaniać, do myślenia nie tylko o własnym gospodarstwie domowym, ale o naszym kraju, jako o gospodarstwie nas wszystkich i w związku z tym, czy w kraju, w którym jest tak dużo biedy, państwo może, czy powinno, według Pana Panie Prezydencie, rzucić koło ratunkowe. Może czy powinno?

A do brzegu powinniśmy dopłynąć już o własnych siłach, skoro rzuciło nam koło ratunkowe państwo?

No to idźmy krok dalej. W takim razie proszę odpowiedzieć na pytanie, czy w związku z tym nasze dochody powinny zależeć od wkładu i jakości pracy?

Szkoda, że nie wszystkie komitety wyborcze tak to podkreślają.

A kiepska praca nie powinna być wynagradzana w ogóle?

Otóż to. Dochodzimy do kolejnego problemu - myślę o bezrobotnych. Wszystkie komitety wyborcze podkreślają, i trudno się dziwić, jaki to ważny problem, bolesny, ciągle nie rozwiązany. Ale jakoś, przyznam przygotowując się do spotkań wyborczych od jutra, nie zauważyłam, żeby ktokolwiek postawił sobie pytanie: jak to się dzieje, że blisko 700 tys. bezrobotnych rocznie odmawia podjęcia jakiejkolwiek pracy. Nie zadajemy sobie pytania: dlaczego? I nie próbujemy na te pytania odpowiadać. Choć odpowiedź jest dla wielu analityków jasna.

Może poziom świadczeń zbliża się do poziomu wynagrodzeń i się nie opłaca podejmować pracy, a wtedy jest błąd w systemie?

Ale z drugiej strony, skoro tak intensywnie szukamy oszczędności, to nie możemy zapominać jak bardzo źle nakierowana w wielu regionach naszego kraju jest pomoc społeczna, że to ciągle nie jest dobrze rozwiązany problem i że utapia się miliony nie tam gdzie powinno. Na przykład nie wiem czy Państwo przypominają sobie, Pan Panie Prezydencie na pewno to wie, okazało się ku zdumieniu wielu, że w pierwszym półroczu, mówię oczywiście o tym roku, wzrost płac nawet nie dogonił inflacji i w związku z tym trzeba sobie wreszcie odpowiedzieć na pytanie, ja w programach tego nie widzę partii wyborczych, jak prowadzić politykę społeczną, gdy zatrudnieni zarabiają mniej, a ustawy o pomocy społecznej i zatrudnieniu zakładają inflacyjną waloryzację i ciągły wzrost świadczeń. Może wreszcie trzeba zmienić ten mechanizm?

Bo to jest poważny problem?

Niektórzy kolokwialnie powiadają, że "doszliśmy już do ściany" nie możemy się cofnąć?

Weźmy jeszcze jeden poważny choć szczegółowy problem świadczący o naszym myśleniu o gospodarce: problem byłych pracowników PGR-ów, od tylu lat nie rozwiązany. To się wręcz wydaje nierozwiązywalne, sądząc jak zmieniają się kolejne ekipy, a problem trwa. Pan Panie Prezydencie, zgłosił pod rozwagę rządu i Sejmu propozycję rent socjalnych dla tych osób, dla tych rodzin. I teraz pytanie: czy według Pana jest to dobra propozycja i czy obejmować by miała również tych 40-50-latków, czy tylko tych starszych?

Ale jeśli mają 40, 50 lat? Renta socjalna w tym wieku?

Dlaczego nie? A gdzie te programy?

To mają stać z wyciągniętą ręką mając 40 lat, 50 lat?

Ale doszli wieku średniego ci, którzy byli nastolatkami

Dobrze zorganizowana. Znane są na pewno Panu Panie Prezydencie doświadczenia przedsiębiorców, którzy "na czarno" zatrudniają cudzoziemców w swoich przedsiębiorstwach?

Oczywiście, że wiedzą i czynią to z pełną świadomością. A wie Pan, dlaczego? To wcale nie jest mały problem, bo w tej chwili mówi się milion, półtora miliona osób tych pracujących właśnie "na czarno" zatrudniane jest przez Polaków. Więc oni powiadają, że zatrudniliby chętnie Polaków, szczególnie tych pracowników z byłych PGR-ów, gdyby ci pracowali i chcieli pracować jak cudzoziemcy, gdyby po podpisaniu dokumentu o przyjęciu do pracy nie znikali następnie na resztę miesiąca i pojawiali się na wypłatę. O czymś to świadczy. To nie są pojedyncze głosy?

Również i Polaków, tylko powiadają, że gdyby wyłącznie Polaków, to przyszłoby im ponieść bankructwo.

Czy jest Pan pewien Panie Prezydencie, wyłącznie przedsiębiorcach? Tu jest problem zatrudnienia pracowników byłych PGR-ów

Ani tych przedsiębiorstw, a dalej ci ludzie czekaliby na rentę socjalną przez Pana zaproponowaną

Bo nie chcą pracować.

Panie Prezydencie, to nie jest zły sygnał? To jest ciągle niestety rzeczywistość naszego kraju.

Może wreszcie po stanowczych słowach Pana Prezydenta doczekamy się nareszcie rozwiązania chociażby problemu bezrobocia na terenach byłych pegeerów. Te szczegółowe sprawy, o których teraz mówimy, nie wiem czy się Pan ze mną zgodzi, bardzo wiele mówią o ciągle licznych nieprawidłowościach funkcjonowania naszej gospodarki. Jednym z nie najlepiej ocenianych, jeszcze o tym nie mówiliśmy, jest obowiązujący system podatkowy. Teraz proszę pozwolić na cytat: Pan Jerzy Baczyński parę lat temu napisał, że "Polska miała wyjątkową szansę by uprościć, zmodernizować, oczyścić swój system podatkowy z niejasnych przywilejów politycznych, ulg, z takich obciążeń kosztów pracy". Pamiętają Państwo zgłoszoną i zawetowaną przez Pana Prezydenta ustawa o podatkach. I teraz pisze Pan Baczyński: "Wydaje się, że po prezydenckim wecie, tym z 1999 r. szansa na wiele lat bezpowrotnie minęła. Zostaniemy tam gdzie byliśmy i bez względu na polityczną i proceduralną argumentację, odpowiedzialność za ten wybór spada na Pana Aleksandra Kwaśniewskiego". Jak po 3 latach Pan ocenia tę swoją decyzję.

Ale minęło 3 lata i nic się nie dzieje

Właśnie, właśnie, dokładnie.

A argumenty?

A argumenty? Prawie 2 mln małych przedsiębiorców, którzy się rozliczają podatkiem od dochodów osobistych, powiadają, że zachowanie PIT-u przy redukcji PIT-ów dyskryminowało ich

I to jak, ale przecież tę drobną przedsiębiorczość

Już nie, chodzi o rozważenie problemu

Przyznał Pan w czerwcu ubiegłego roku Panie Prezydencie , że w czasie swojej poprzedniej kadencji podpisał Pan parę ustaw, których podpisanie było błędem. Myślał Pan wówczas o ustawie kominowej jak i pozostałych. Czy teraz w tej kadencji zechce Pan zgłosić inicjatywę, która by skłoniła do nowelizacji owych ustaw, jeśli jeszcze Pan o nie dba?

iedział dużo ostrzej - podpisanie ich było błędem
Prezydent RP:
pisanie ich było błędem, nie wracajmy już do dość zamierzchłej przeszłości dlatego, że chorobę chciwości leczyliśmy medykamentem pod tytułem populizm i to też nie było dobre, ale dzisiaj jesteśmy w sytuacji, w której mam nadzieję wszyscy uczestnicy życia publicznego będą po prostu oszczędzali, bo taki jest moment, taka jest konieczność. A jeśli chodzi o inne ustawy - zobaczymy. Część z nich w tej chwili będzie praktykowana, na pewno ostatnie miesiące są wyjątkowo trudne dlatego, że podpisałem kilka ustaw, które są słuszne i które są - powiedziałbym nawet - bardzo dobre i porządkujące nasze życie. Natomiast są drogie i nie wykluczam, że trzeba będzie na początku nowej kadencji zaproponować przesunięcie daty wprowadzenia tych ustaw, tj. chociażby ustawa o ustroju sądów powszechnych, prokuratorach, dziesiątki ustaw, których merytorycznie nie podważam