Tak się zastanawialiśmy, od czego zacząć - od wczorajszej rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem czy też może od piłkarskich Mistrzostw Świata? Co z większym trudem Panu przyszło: obserwowanie wyczynów naszych piłkarzy czy rozmowa z rosyjskim przywódcą?

W to nie wątpimy

Pogratulował Pan prezydentowi Korei Południowej zwycięskiego meczu, tak? A co przy tej okazji udało się załatwić w Korei Południowej z powodu, że przegraliśmy?

Może Koreańczycy byli bardziej otwarci na nasze propozycje?

Ile potrzeba czasu, by dowiedzieć się już szczegółów?

Czyli by Pan uspokajał tych, którzy jeszcze pracują na Żeraniu?

Następny krok w powrotnej drodze do kraju, czyli Moskwa. Wczoraj komentatorzy zwrócili uwagę, kiedy podczas powitania na Kremlu z prezydentem Putinem panowie się witali, prezydent Putin jakoby miał być nieco spięty, nieskory do żartów. Czyżby obawiał się rozmowy z Panem?

Oni też byli smutni.

Do tych prywatnych apartamentów szli panowie korytarzem, jak rozumiem?

Popularne słowo ostatnio się zrobiło w stosunkach polsko-rosyjskich - "korytarz".

A dlaczego nie? Trzeba jakoś podejść do tego.

A nie chcą?

Czyli Rosja i Kaliningrad muszą być traktowane w sposób identyczny w przypadku wprowadzenia wiz?

To już było w historii.

Krótko mówiąc, Panie Prezydencie, żadnych korytarzy, żadnych dróg eksterytorialnych, normalny obowiązek wizowy w momencie wprowadzenia wiz.

Do Białorusi.

Postawi się coś na kształt muru. Dobrze, Panie Prezydencie, poza tą sprawą związaną z wizami, wręczył Pan prezydentowi Putinowi pewien dokument, w którym spisane były sprawy do załatwienia, sprawy w stosunkach polsko-rosyjskich. Rozumiem, że gospodarczych, aczkolwiek nikt nie chce powiedzieć, co było w tym liście, piśmie. Jakie sprawy są najważniejsze, bo są takie ogólniki, że może gaz, może ropa?

Na pierwszym miejscu spraw do załatwienia co jest?

A w drugą stronę listy żadnej nie było? Prezydent Putin nie przekazał Panu żadnej listy ze sprawami z punktu widzenia rosyjskiego ważnymi do załatwienia?

Czyli godziny szczytów w dyplomacji.

No i wrócił Pan wczoraj do Warszawy, do domu, Panie Prezydencie, i dowiedział się Pan oto, że główny temat, temat dnia to posłowie Samoobrony na warszawskim Żeraniu wysypujący zboże z wagonów, importowane z Niemiec, a przecież rolnictwo jest w kryzysie, magazyny są pełne, zbliżają się żniwa, a tymczasem my sprowadzamy z Niemiec zboże, my, Polska.

On ma odpowiedź prostą: jest tańsze.

Bywają entuzjaści tego gatunku.

Ale wracając jeszcze do posła Komorowskiego. On twierdzi, że tylko 3% ze skupowanego przez niego zboża pochodzi z importu, reszta to jest Mazowsze, Kujawy i tak dalej. To jest żadna ilość, śladowa w jego przypadku.

Ale jednak notowania Samoobrony idą w górę przy takim, a nie innym sposobie uprawiania (nie wiem, czy to właściwe słowo) polityki.

A może to jest jakiś objaw bezsilności wobec tego, co się dzieje?

Jeszcze jedna sprawa, Panie Prezydencie. Najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu zwoła Pan Radę Gabinetową na prośbę premiera Leszka Millera. Czy to przypadkiem nie jest tak, że efektem tego spotkania ma być opowiedzenie się Pana po którejś ze stron konfliktu - bądź to rządu, bądź Rady Polityki Pieniężnej, Narodowego Banku Polskiego?

Ale w całości, czy tylko trzech swoich reprezentantów?

Czy na tym etapie sporu przyznaje Pan większą rację którejś ze stron?

Czyli z drugiej strony wartości złotego też nie można bagatelizować?

Kiedy przewiduje Pan zwołanie Rady Gabinetowej?

Panie Prezydencie, dziękujemy ogromnie za spotkanie i za rozmowę. Chociaż jeszcze nie, jeszcze jedna kwestia. To też była sprawa w naszym kraju najważniejsza w pewnym momencie, kiedy Pan był za granicą, choć Pan był świadkiem tego wydarzenia - Hymn Rzeczypospolitej Polskiej podczas meczu Polska-Korea Południowa. Skandal w ogóle się z tego zrobił.

A, to tam był tenor koreański?

Ale przed meczem Polska-Portugalia hymn chyba nie będzie śpiewany, przynajmniej w wersji solo?

Panie Prezydencie, dziękujemy za rozmowę