Dobry wieczór Państwu. Witamy w specjalnym wydaniu programu „7 dni –świat”. Poprosiliśmy Pana Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego by w dzień po Szczycie w Kopenhadze, po zakończeniu negocjacji członkowskich stworzył nam możliwość rozmowy. Prezydent zaprosił nas do Pałacu Prezydenckiego, jesteśmy w Sali Niebieskiej. Dziękujemy.

Panie Prezydencie, wszyscy politycy mówią, że moment jest historyczny. Ale może żartobliwie, na początek przynajmniej, zapytam: czy wczoraj o 19.20, kiedy nadeszła wiadomość o zakończeniu negocjacji słychać było tutaj ten huk kamienia, który spadł Panu z serca? Czy też Pan, jako zawodowy dyplomata, Prezydent, wiedział oczywiście wcześniej jaki będzie finał tych negocjacji?

Ten pakiet duński to jest zbyt wiele jak dla pozostałej czternastki.

Jeden z europejskich dyplomatów powiedział do poprzedniej Kopenhagi, a potwierdzi tym bardziej tę opinię dzisiaj, że polscy negocjatorzy prezentują francuskie poczucie wyższości, brytyjski eurosceptycyzm i hiszpańską twardość. Czy Pan się cieszy z tej opinii?

Panie Prezydencie, dawno już media, a jeżeli w ogóle kiedykolwiek w historii, tak pozytywnie zareagowały na to co się w Kopehadze stało. Na sukces i Pana Prezydenta, rządu i negocjatorów. I my właściwie powinniśmy rozpocząć nie od pytań, ale od gratulacji zarówno dla Pana, jak i dla nas samych. Ten sukces, bo tego terminu używa się wszędzie, jest rzeczywiście ogromny. Gdybym jak, w czasach Żaka czy Hybryd, gdzie 30 lat spotykaliśmy się, powiedział Panu, że będzie Pan Prezydentem przełomu wieków, że za Pańskiej kadencji wejdziemy do NATO i Unii Europejskiej, to co by Pan sobie o mnie wtedy pomyślał.

21 lat temu.

Zawsze należeliśmy do Europy , ale z drugiej strony – może nie wszyscy – ale niektóre kręgi społeczne, niektóre grupy w Polsce żyją w pewnym kompleksie Europy Zachodniej. W toku dochodzenia do Unii te kompleksy dają o sobie znać.

To jest ciekawe. Jest wiele czynników, które przemawiają na rzecz bliskiego współdziałania Polski z Francją także w Unii Europejskiej.

Myśmy przeliczyli, to jest na głowę 25 euro rocznie.

Faktem jest, że ze względu na dekoniunkturę i recesję w świecie, to jest nie najlepszy, jeśli w ogóle można mówić o lepszości, momentu w którym się Unia poszerza, i rzeczywiście ten koszt poszerzenia to jest marny obiad dla obywatela Unii Europejskiej. Teraz jeśli idzie o takiego przeciętnego obywatela naszego kraju, myśmy już weszli do tej Unii, ale obywatel wygląda przez okno i nie widzi tego zupełnie i jeszcze nieprędko to zobaczy. Natomiast my musimy teraz jeszcze tego człowieka przekonać do tego, żeby poszedł po pierwsze do urny i oddał głos za Unią, bo to jeszcze nie jest proces zakończony. To znaczy teraz my musimy coś zrobić.

Jak będzie brzmiało pytanie?

Nie może być prostsza formuła?

Trochę w Unii można być, dlatego że będziemy uważnie monitorowani, obserwowani, jeśli nie wypełnimy pewnych obietnic złożonych w trakcie negocjacji, to pewne dziedziny ze współpracy unijnej mogą zostać wyłączone. Grozi to nam?

W funduszach strukturalnych musimy zaangażować swoje pieniądze, żeby dostać unijne.

Toteż niektórzy cyniczni ludzie twierdzą, że może byłoby lepiej, żeby w tych funduszach strukturalnych było więcej pieniędzy bo wtedy wiadomo na co one pójdą. A jak w budżecie będzie więcej pieniędzy unijnych to nie wiadomo. To jest przesada.

Może niewiara we własne możliwości i sukcesy?

Panie Prezydencie, nawiążę jeszcze do ratyfikacji. Mianowicie w opinii nie jest jeszcze oczywiste, że myśmy po raz pierwszy w historii, przynajmniej w ostatnich kilkuset latach, uzyskali coś własnymi siłami, bez żadnych nacisków z zewnątrz. Nikt nam tego nie zaproponował, nie narzucił, myśmy sami to wymyślili i samiśmy do Unii poszli.

Ale będą.

Nie wiadomo, jak Polacy by odpowiedzieli na pytanie: czy chcecie, żeby do Unii weszły Bułgaria i Rumunia za parę lat.

67 - 68 % w tej chwili.

Z tego punktu widzenia dotychczasowa kampania rządowa informacyjna nie przyniosła zbyt dobrego efektu, bo liczba zwolenników się nie powiększa.

Może już czas jest troszkę taką propagandę sukcesu związaną, że w Unii to rzeki zaczną płynąć mlekiem i miodem, stonować? Pierwsze lata naszej obecności w Unii nie będą zbyt łatwe.

Jest, ale trzeba ją zrobić.

Panie Prezydencie, wspomniał Pan o bezrobociu – ono rzeczywiście nie spadnie do zera, ale kiedy mówimy o tym przed referendum, musimy wyraźnie powiedzieć, że nie będzie żadnych dodatkowych kosztów społecznych przy akcesji, przy wejściu do Unii. Mało tego, jeżeli Holandia w tej chwili jest w stanie zatrudnić 20 tysięcy nauczycieli pod warunkiem, że znają język niderlandzki. Dla pewnej części ludzi w Polsce może to być szansa, chociaż ona wygląda zupełnie fantastycznie.

Ale tak będzie.

Panie Prezydencie, czy ma Pan sygnały o reakcjach naszych wschodnich sąsiadów?

Dużo tych pieniędzy było – 400 milionów.

Być takim przewodnikiem dla reszty Unii do Wschodzie.

Panie Prezydencie, a propos przyszłości, jakby Pan odpowiedział na to pytanie o granice Europy. Czy ona powinna się zatrzymać na naszej wschodniej granicy, czy też objąć z czasem nie tylko Białoruś i Ukrainę ale też Rosję. Mówię o granicach Unii Europejskiej.

Panie Prezydencie, która to rozmowa telewizyjna w tych dniach?