Panie Prezydencie, czy Pan, to co dzieje się w Kopenhadze, śledzi tylko tak jak my, za pośrednictwem moich kolegów, czy też ma Pan stały, otwarty kanał łączności z premierem Millerem?

Czyli zaskoczony Pan nie jest tym momentem, w którym w tej chwili się znaleźliśmy. Jak Pan w związku z tym może prognozować, co będzie dalej, czy wojna nerwów będzie trwała?

A czy gdy wczoraj tutaj żegnał Pan premiera Millera i dawał mu „błogosławieństwo” na drogę do Kopenhagi, to przewidywał Pan, że rozmowy będą aż tak twarde, że stanowisko Unii będzie aż tak sztywne?

Panie Prezydencie, dzisiaj 13 grudnia. Między innymi z uwagi na tę datę byli ludzie, którzy odmawiali Panu miana „Prezydenta wszystkich Polaków”. Czy nie obawia się Pan, że teraz, przy silnym zaangażowaniu w sprawę referendum unijnego znowu ktoś powie, że podziały w społeczeństwie polskim są coraz głębsze, są wykopywane wręcz?

Panie Prezydencie, referendum przed nami. Dziękuję pięknie.