Zacznijmy od sprawy jak najbardziej aktualnej – od tego, na czym skupiają uwagę wszystkie środki masowego przekazu na świecie, a więc od konfliktu, a właściwie wojny izraelsko-palestyńskiej. Wczoraj doszło do posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Cytujemy: „Gdyby w Warszawie chciano rozmawiać na temat pokoju na Bliskim Wschodzie, polskie władze złożyłyby taką ofertę”. Takiej oferty nie przyjmie, ale jak pan sądzi, jak może potoczyć się rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie, na Zachodnim Brzegu Jordanu, w Strefie Gazy?

A czy wizyta Collina Powella to szansa ostatnia, czy jedna z możliwych?

Ojciec Seweryn Lubecki, który jest w oblężonej Bazylice, powiedział nam, że to wszystko jednak za późno, że świat jakby zapomniał, że kto silniejszy, ten może decydować, a liczą się sprawy załatwione i później już będzie trudniej wycofać na przykład wojska izraelskie z tych terenów.

Dzisiaj Betlejem jest miastem zamkniętym, praktycznie bez możliwości wjazdu, dostępu.

Wydaje się, że jedyne, czego możemy być pewni, jest to, że pewnie dziś napłyną stamtąd kolejne informacje o kolejnych ofiarach.

Wróćmy do kraju, Panie Prezydencie, jeśli pan pozwoli. Wczoraj dyskusja w Sejmie na temat propozycji rządowych, a także poselskich nowelizacji zmian w Kodeksie pracy. Reakcje są takie jakie są. Związki zawodowe mówią zdecydowanie „nie” zmianom, chociaż nie wszystkim, jak się okazuje, bo wczoraj Marian Krzaklewski w tym Studiu z niektórymi propozycjami rządowymi zgadzał się. Opinia jest powszechna – zmiana w Kodeksie pracy, uelastycznienie Kodeksu pracy nie przyniesie 3 milionów nowych miejsc pracy, to jest w ogóle niemożliwe, ale być może coś zmieni. Jak pan sądzi, ile z tych propozycji rządowych może zyskać akceptację i jak długo może trwać proces legislacyjny? Czy będzie to przeciągane na wieczne nigdy?

No, najlepszy to chyba wzrost gospodarczy.

A czy zawsze musi być tak, że Polak mądry po szkodzie? Dziś mamy ponad 3-milionowe bezrobocie. Nie można było wcześniej zmienić tego Kodeksu pracy, który był przestarzały, zły, niedobry?

Dosyć chyba dziś niepopularna solidarność społeczna?

Czy Pana zdaniem, znając propozycje rządowe czy też propozycje Platformy Obywatelskiej, może w mniejszym stopniu te drugie, ale rządowe, jest to projekt bardziej propracowniczy, czy bardziej idący na rękę tym, którzy zatrudniają, a więc ułatwia zwolnienia? Bo taka jest opinia związkowców.

Ale działania równa się zwalniania?

A co zrobić z tym pomysłem ograniczania zatrudniania emerytów i rencistów? Czy to jest dobry pomysł? Opinia publiczna jest podzielona mniej więcej pół na pół. Jedni twierdzą, żeby ograniczyć, drudzy żeby nie ograniczać. A posłowie opozycji mówią wręcz, że jakaś liczba osób straci pracę, żeby jakaś inna mogła uzyskać, ale nie będzie więcej miejsc pracy, to jest bardzo niepokojące.

Donald Tusk, Platforma Obywatelska.

I co Pan zrobi w takiej sytuacji...?

Wypowie Pan układ zbiorowy?

Przy okazji emerytów i rencistów ten argument, że są już te świadczenia wypłacane, że już mają i tak dalej, to on nie jest taki za mocny, bo zaraz się niektórzy oburzą: „A cóż my mamy za świadczenia? W jakiej wysokości? Jak jest okazja dorobić, to dlaczego z tego nie skorzystać?”

Im więcej, tym lepiej, to prawda.

Tu nawet można być dwudziestym drugim i też nie byłoby pewnie źle.

Panie Prezydencie, bezpieczeństwo, policja, nowe zasady użycia broni. I od razu znowu dyskusja, kto ma rację – czy policjant może strzelać bez ostrzeżeń, które do tej pory wypowiadał, czy nie może?

Te dotychczasowe przepisy trzeba zmienić? One są złe?

Tymczasem podjęto, na szczęście, decyzje o wymianie broni w Policji. Na razie co 18. funkcjonariusz będzie miał nowy model pistoletu. Mam nadzieję, że pana oficerowie z Biura Ochrony Rządu nie dysponują modelem P-64, który nadaje się podobno bardziej do rzucania niż do strzelania.

A skoro o Policji rozmawiamy, jak Pan ocenia akcję – jedni mówią akcję, drudzy mówią brak akcji polskiej Policji w przypadku tych trzech bandytów, którzy uprowadzili dwie zakładniczki, przejechali przez kawałek Niemiec, Polskę, w końcu na Ukrainie udało się ich zatrzymać?

Swoją drogą jest również element zabawny w całej tej tragicznej w sumie sytuacji, bo zostali zatrzymani w pobliżu stacji benzynowej, która nazywała się „Siurpris”.

Mówiliśmy o nowelizacji Kodeksu pracy. Porozmawiajmy o próbie nowelizacji jeszcze jednej z ustaw, która wzbudza duże emocje w środowisku. Mianowicie nowelizacja Ustawy o radiofonii i telewizji. Pan premier miał spotkanie z przewodniczącym Krajowej Rady Radiofonii Juliuszem Braunem. Dziś po południu ma pan spotkanie z nadawcami komercyjnymi, właścicielami mediów, prasy, radia i telewizji. Co z tym fantem zrobić, według Pana?

Czyli koncentracja mediów w polskim wykonaniu nie jest rzeczą groźną?

To jest obawa, że krajowi nadawcy zostaną wykupieni, na przykład po wejściu naszego kraju do Unii Europejskiej.

Ale też o ojcach redemptorystach.

Agora by nie kupiła?

Czyli krótko mówiąc, gdyby otrzymał pan na swoje biurko tekst nowelizacji ustawy w proponowanym przez rząd kształcie, swojego podpisu by Pan pod tym nie złożył?

Kończąc naszą rozmowę, rozumiemy, że Pan będzie głównie spał, bo przed Panem daleka podróż – do Ameryki Południowej, trzeba tę różnicę czasu zniwelować. Zastanawia nas tylko jedno miejsce. Pojedzie Pan do Brazylii, do Peru, do Chile. Ale po co Pan jedzie do Kolumbii?

Nie żebyśmy mieli coś przeciwko Kolumbii, tylko tam sytuacja dosyć jest nerwowa polityczna.

Czy zdąży Pan na walkę Dariusza Michalczewskiego, do którego książki napisał Pan wstęp?

Za trzy tygodnie.

Oczywiście samolotem TU-154?

Życzymy miłego lotu, tylu samo startów, ilu lądowań.