Szczyt nadziei

Pana wizyta w Stanach jest dopiero drugą oficjalną wizytą głowy państwa w USA po ataku terrorystycznym 11 września. Skąd takie wyróżnienie?

A czy nie dlatego, że Polska jako jedno z ostatnich państw w Europie darzy Stany szczególną sympatią?

Panie prezydencie, czuje pan wsparcie dla poszerzenia NATO także ze strony państw europejskich?

Dlaczego Grzegorz Kołodko nie jedzie z panem do USA? Przecież Marek Belka miał panu towarzyszyć. Kto będzie uspokajać inwestorów zagranicznych, zaniepokojonych ewentualnymi zmianami w polityce gospodarczej?

Dlaczego nie ma Kołodki?

Pan daje Kołodce miesiąc na opracowanie programu, choć coraz więcej inwestorów zagranicznych wycofuje się z polskiego rynku. Zamieniają złote na dolary. Będą pytania ze strony biznesu amerykańskiego.

Osłabienie złotego jest efektem nie tylko rozchwiania Wall Street, ale w połowie niepewnością, w jakim kierunku pójdzie Grzegorz Kołodko.

Rynek nie jest o tym tak bardzo przekonany. Ekonomiści przestrzegają, że jeżeli Kołodko postawi przede wszystkim na wzrost gospodarczy, inflacja pójdzie w górę. (żachnięcie) - Słuchajcie, w sprawie inflacji osiągnęliśmy kolosalny sukces. Mamy ją poniżej poziomu, jaki występuje w wielu krajach europejskich. Ale istnieje niebezpieczeństwo...

Są. Polsce niezbędna jest reforma finansów publicznych, ale o tym ani nie mówi Kołodko, ani nie ma jej śladu w założeniach budżetowych na rok 2003. Za to mówi się o wzroście gospodarczym za wszelką cenę.

Chodzi właśnie o te mechanizmy. Spadek złotego może przyczynić się do wzrostu gospodarczego, ale na krótko. W dłuższej perspektywie słaby złoty i rozdęte wydatki sprawią, że nie odbijemy się od dna.

Mamy tego sygnały. Rząd już zamroził podwyżki czynszów. Akceptuje też pomysły: leki za złotówkę, oddłużenie szpitali. Po pierwszym posiedzeniu rządu z udziałem Kołodki wyasygnowano ponad 20 mln zł na wyprawki szkolne dla 103 tysięcy pierwszoklasistów. To prezenty lub ich zapowiedzi przed wyborami samorządowymi.

Minister finansów wciąż jednak milczy, a pytanie o jego stosunek do prowyborczych zachowań Leszka Millera najwidoczniej niepokoi inwestorów i ekonomistów.

Mieliśmy inne wrażenie

Może do trzech razy sztuka?

Rozmawiali Anna Bogusz, Tomasz Wróblewski