Panie prezydencie, co oznacza dla prezydenta Putina rozszerzenie NATO?

Ale myślę, że duch Związku Radzieckiego cały czas jest w Rosji, przykładem może być wprowadzanie cenzury przez władze rosyjskie. Tak że ten duch chyba pozostaje.

Panie prezydencie, skoro mówimy o młodym pokoleniu... Jesteśmy w Warszawie, jak by pan skomentował pytanie Sylwii Pusz, posłanki SLD, która zapytała, gdzie ma prezydent serce, bo podobno choruje na serce i serce mu się przesunęło z lewej strony na prawą.

No właśnie, młodzi posłowie SLD są krytyczni wobec SLD, gorzej jest z posłami starszej daty.

A może ryba psuje się od głowy, bo premier Leszek Miller nie mówił, czego nie zrobił, jakoś nie zrobił rachunku sumienia.

W każdym razie dokonano takiej analizy, że ci, którzy zawiedli i są przywódcami lokalnymi, powinni podać się do dymisji.

A czy według pana nie za długo zwleka minister sprawiedliwości z podaniem się do dymisji z władz lokalnych? To trwa i trwa.

Ale pana problemem jest referendum. Posłowie prawie wszystkich partii nie chcą się zgodzić na to, żeby parlament zadecydował...

Dlaczego nie mają racji?

Tak, ale posłowie mówią, że o tak ważnej sprawie jak wejście do Unii Europejskiej musi decydować naród, a nie parlament.

To może być kolejne referendum.

Po prostu się boją, bo jeżeli będzie w referendum „nie”, to nie chcą...

Ale wyobraża pan sobie to, panie prezydencie - zakładamy hipotetycznie - że będzie „nie” w referendum i posłowie PSL powiedzą „tak” w parlamencie?

Czyli nie wyobraża pan sobie sytuacji, że wtedy posłowie by powiedzieli „tak”, gdyby naród odpowiedział „nie”?

No tak, ale jak będzie czterdzieści dziewięć i jeden albo czterdzieści osiem i osiem?

Czy cieszą pana prezydenta słowa arcybiskupa Muszyńskiego, który powiedział, że Kościół nie będzie namawiał ani na tak, ani na nie w referendum, bo Kościół nie jest od rozkazów?

Ale te słowa papieża nie odbijają się w Radiu Maryja ani też w Lidze Polskich Rodzin.

Dobrze, a może pana problemem jest, panie prezydencie, to, co robi minister finansów. Minister finansów po werdykcie Trybunału Konstytucyjnego mówi, że Trybunał nie jest nieomylny. Powiada, że dla niego jest to dziwne, że nie powinno być sprzeczne z Konstytucją to, co jest zgodne ze zdrowym, ekonomicznym rozsądkiem, interesem społeczeństwa. Tak komentuje werdykt Trybunału, nie ma w sobie w ogóle pokory.

Ale podziękował panu?

Słyszałam, że powiedział, iż utrącił pan jego idee.

Tak, ale według opozycji osłabiony jest minister finansów, bo to świadczy o jego porażce, to świadczy o porażce rządu. Opozycja chce zdymisjonować ministra finansów.

Tak, ale w sprawie abolicji też wykonywał wielką pracę i straszył opozycję, żeby nie krytykować.

To nie jest osobisty problem, to jest problem chyba rządu, który przedstawia parlamentowi jakiś projekt ustawy, a parlament jak maszynka do głosowania akceptuje ten projekt.

Ale może oryginalne metody przynajmniej trochę powinny być zgodne z Konstytucją, a według Trybunału w ogóle nie były zgodne.

Rozumiem, że ma pan cały czas niezachwianą wiarę w ministra finansów.

Skoro sam minister finansów nie mówi, to dlaczego oni mają mówić?

Rozmawiała Monika Olejnik