Tak się przez chwilę zastanawiałem, Panie Prezydencie, czy wczoraj nie zamieniłby Pan funkcji prezydenckiej na poselską.

A Pan Prezydent potrafi określić, które siły są demokratyczne, a które nie są demokratyczne w tej chwili w polskim Parlamencie przy takim nastawieniu do wydarzeń, które miały miejsce wczoraj?

Marszałek Sejmu bagatelizować sprawy nie chciał. Usunął posła Gabriela Janowskiego z sali, próbując umożliwić obrady, i tymczasem ma problem – jest wniosek o odwołanie Marszałka z funkcji. Mówi się a) o kryzysie marszałkowski, a dwa – o kryzysie parlamentarnym. To są chyba najczęściej powtarzane zwroty w dzisiejszej prasie.

Rozumiem, że wczoraj sytuacja była bardzo gorąca, niektóre opinie były może zbyt mało wyważone, prezentowane przez polityków z różnych stron, ale pojawiła się również opinia, że także, być może, potrzebne będą przedterminowe wybory, jeśli sytuacja będzie wyglądała tak, jak wyglądała wczoraj i przedwczoraj.

Ten wariant wchodzi w grę.

Wspomniał Pan, Panie Prezydencie, o większości parlamentarnej. Czy koalicja w tej chwili to kwestia zapisu w umowie koalicyjnej, czy ona rzeczywiście istnieje? Czy to jest kwestia tego, co Pan powiedział przed chwilą – jest to kwestia gry, zobaczymy, ile uda się utargować przy okazji tych wydarzeń, to wtedy będziemy współpracowali, będziemy tworzyli koalicję?

A jak Pan sądzie, Panie Prezydencie, czy takie zachowania, takie sposoby działania w Parlamencie mogą się spodobać wyborcom? Obawiam się, że mogą się trochę spodobać, i to części nie takiej małej.

Z jednej strony mamy posłów mówiących o sobie, że są wybrańcami narodu – to, co padało wczoraj bardzo często po wznowieniu obrad – a z drugiej strony mamy sceny z usunięcia posła Gabriela Janowskiego i widzimy posła bodaj Ligi Polskich Rodzin, który cwałuje po blatach stołów w kierunku drzwi. Panu się udaje połączyć oba te zjawiska – wybraniec narodu i tego typu zachowanie?

Ale trzeba było się znaleźć w tym towarzystwie?

Przypominam sobie, Panie Prezydencie, że przed poprzednimi wyborami w związku ze zmianami ordynacji wyborczej sugerował Pan, żeby wprowadzić przepis mówiący o tym, żeby ordynacji nie należy zmieniać – czy nie wolno wręcz zmieniać – bodaj na 100 dni przed wyborami. A może wprowadzić taką poprawkę, która mówi o tym, że nie można organizować posiedzeń Sejmu np. na miesiąc przed wyborami parlamentarnymi czy samorządowymi?

To może być jedyna ochrona przed tym, by nie dochodziło do takich zachowań.

Paradoksalnie na tej całej sytuacji chyba najbardziej traci telewizja publiczna i Polskie Radio, Panie Prezydencie, bo z jednej strony posłowie stanowczo domagają się transmisji, nieprzerywanej transmisji z posiedzeń Sejmu, a z drugiej strony okazuje się, że być może nie należy tego transmitować, bo wtedy widzowie czy słuchacze są świadkami takich właśnie wydarzeń. No i teraz co zrobić? [...]

Swoją drogą, paradoksalnie rzecz biorąc, najmniej dowiedzieliśmy się o mimowolnym bohaterze całych tych wydarzeń, czyli o Stołecznych Zakładach Energetycznych STOEN. Podobno wszyscy chcieli wiedzieć, w jaki sposób zostały sprywatyzowane, za jaką cenę, na jakich warunkach, a tymczasem im bliżej było do wyjaśnienia, tym mniej osób było chętnych, by tego słuchać.

A czy rząd, prywatyzując w ten sposób, czyli od dystrybutora, a nie od producenta, nie popełnia błędu? Czy to w ogóle nie ma znaczenia w tej sytuacji?

Czy Pan Prezydent nie odnosi takiego wrażenia, że części przynajmniej posłów mylą się role, tzn. z tych funkcji ustawodawczych chcieliby od razu wejść bezpośrednio w funkcje wykonawcze? A to nie jest jednak zadaniem Sejmu podstawowym.

Kontrolne tak, zgoda.

No tak, ale to praktykuje w tych funkcjach, o których Pan Prezydent mówił, tego, co się nazywa władzą (kiedyś ładnie się mawiało, jeszcze za poprzednich czasów – „wadzą”, jeden z towarzyszy tak mawiał).

Może w związku z tym wydarzeniami w Sejmie wczoraj, przedwczoraj, część posłów odrzuca zasadę demokracji – tę chyba najważniejszą zasadę większości – że my takiej zasady nie uznamy. Po co nam taka demokracja, że większość ma rację i podejmuje decyzje?

Na 28-ego, czyli dzień po wyborach, planowane jest zwołanie kolejnego posiedzenia Sejmu. Tam ma dojść do głosowania nad odwołaniem lub pozostawieniem na funkcji Marszałka Marka Borowskiego. Ale to znowu jest termin przed wyborami, Panie Prezydencie, przed drugą turą wyborów. Może znowu dojść do jakichś niespodzianek.

No i co? Jak z tego wyjść, z tego pata?

Tylko w sytuacji odkładania posiedzeń wracamy do początku naszej rozmowy, czyli do trzymiesięcznego terminu uchwalenia Ustawy budżetowej.

Panie Prezydencie, co zdecydowało o tym – mimo wcześniejszych zapowiedzi, że raczej Pan zdecyduje się, raczej Pan podpisze Ustawę o abolicji podatkowej i deklaracjach majątkowych – że jednak skierował Pan sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Czy te ostatnie petycje do Pana [...]?

I może dysponować tymi pieniędzmi [...], chodzi o te zapowiadane 600 milionów. Co prawda, czy wpłyną, tego nikt nie wie, ale może.

Wspomniał Pan Prezydent, że ten wczorajszy dzień teoretycznie powinien być w jakiś sposób związany – przynajmniej w przypadku tak ważnej instytucji, jaką jest nasz główny ustawodawca, czyli Sejm – z jakąś taką może refleksją. Okazuje się, że nie każdego na to stać, ale przynajmniej z przypomnieniem sobie o tym, że pięć lat temu w życie weszła Konstytucja Rzeczpospolitej i Pan był swego czasu przewodniczącym Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego. U nas wczoraj w Sygnałach Dnia gościł prof. Marek Mazurkiewicz, który zastąpił Pana na tej funkcji.

Na końcu w każdym razie zamykał całą tę procedurę konstytucyjną. Rozmawiając z nim, pytaliśmy o aktualność Konstytucji po pięciu latach, gdzie pojawiają się te momenty, te miejsca, które trzeba będzie zmienić w związku z tym, że przecież czas płynie, sytuacja się zmienia, być może będziemy wkrótce członkami Unii Europejskiej. Gdzie trzeba dokonać zmian w naszej Konstytucji? I czy w ogóle trzeba w tej chwili?

No więc właśnie, obywatele naszego kraju często powołują się na tę właśnie Konstytucję, że ona chroni ich prawa.

Ale na każdym instrumencie, Panie Prezydencie, trzeba się nauczyć dobrze grać, żeby można było wyciągnąć z niego maksimum.

I jeszcze jedna sprawa, Panie Prezydencie, na zakończenie, związana z naszą przyszłością w Unii Europejskiej. Kryzys rządowy w Holandii, referendum w Irlandii, w których społeczeństwo irlandzkie ma zaakceptować lub odrzucić zapisy Traktatu nicejskiego. Wokół tego o pojawiły się opinie, że oba te wydarzenia mogą albo spowolnić, albo wręcz uniemożliwić w najbliższym czasie rozszerzenie Unii o 10 krajów, chociaż rzeczywiście my, jako kraj o największym potencjale, stanowimy, zdaje się, z punktu widzenia polityków holenderskich problem największy. Czy należy się tego obawiać, czy nie? Tych dwóch wydarzeń?

Zastanawiam się, co tu jest najlepsze z tych trzech wydarzeń.

Dziewiętnastego.

Bo to przyjemne uczucie, Panie Prezydencie.

Jest sposób na to, Panie Prezydencie.

Nie zwoływać posiedzeń Sejmu.

I tym apelem zakończyliśmy rozmowę z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, panem Aleksandrem Kwaśniewskim. Dziękuję bardzo.