Proszę zdecydować, czy poddaje Pan swoje opinie osądowi telewidzów?

Panie Prezydencie dzisiaj odbyła się w Sejmie bardzo ważna debata na temat polskiej polityki zagranicznej. Przyznam, że moją uwagę zwróciła m.in. bardzo charakterystyczna zmiana akcentu, która się pojawiła w wystąpieniu pana ministra Cimoszewicza. Zmiana w stosunku do jego wczorajszego oświadczenia, kiedy powiedział, że bez względu na decyzje Rady Bezpieczeństwa będziemy wspierać interwencję amerykańską. Dzisiaj już nie usłyszeliśmy tego.

O tym mówił dzisiaj poseł Jaskiernia

Bo to jest zwyczajnie również i nasza wojna, dobrze żebyśmy sobie z tego zdali sprawę jak to niebezpieczna dla nas sytuacja

Niepokoją jednak informacje, że nasilają się rozbieżności między zachodnimi sojusznikami, sprzymierzeńcami, to ośmiela z kolei Irak. Proszę zauważyć na transparentach czytamy – nie chcemy umierać za ropę, nie będziemy umierać, Francuzi deklarują – zrobimy wszystko żeby do interwencji nie doszło, Niemcy, Rosja też mówią ..

Czy sądzi Pan, czy jest uprawnione przywoływanie, jak to dzisiaj w debacie uczynił poseł Kaczyński, przywoływanie syndromu monachijskiego, właśnie ze względu na stanowisko Francji, niechęć Niemców, Rosji do interwencji zbrojnej?

Warto zadać sobie i takie pytanie, bo ich nie ma

I tutaj właściwe trzeba sobie postawić następne pytanie. Pojawia się tak sądzę problem nowego zdefiniowania pojęcia obrony, bo przecież w tej chwili to co obserwujemy terroryści nie atakują, nie zamierzają zaanektować obcych, wrogich sobie terytoriów, głównym zagrożeniem nie są jak pamiętamy z historii mocarstwa, państwa silne, które doszły do potęgi, tylko właśnie słabe, mówi się wręcz o państwach upadłych. W związku z tym pytanie Panie Prezydencie, czy jesteśmy przygotowani instytucjonalnie, prawnie, instytucje międzynarodowe, czy są przygotowane do tej nowej sytuacji?

Co innego znaczy obrona w tym momencie

W tym kontekście zagrożeń, o których teraz mówimy i decyzji, które trzeba podejmować niesłychanej wagi nabiera konieczność równomiernego rozkładania przez nasz kraj, przez Polskę akcentów amerykańskich i europejskich. Czy według Pana Prezydenta udaje nam się to właściwe rozgrywać, to rozkładanie akcentów?

To teoria, a czy w praktyce udaje nam się to realizować.

Ale pojawiają się napięcia Panie Prezydencie, bardzo charakterystyczne, oczywiście myślę o samolocie wielozadaniowym. Czy napięcia, no zobaczmy konsekwencje – bardzo charakterystyczny tytuł nadała swemu komentarzowi „Polityka”, pisząc, że przetarg, który wygrali Amerykanie, teraz trzeba udobruchać Europejczyków. Oczywiście mówię o Francuzach, którzy poczuli się zlekceważeni…..

A jednak Francuzi mówią – nielojalni, nieuczciwi

Ale właśnie oni na to zwracają uwagę, że skoro jesteśmy sprzymierzeńcami, skoro tak nam zależy na Unii Europejskiej, to jak powiedzieli lojalność wymaga, żeby wybrać producenta z Europy. Panie Prezydencie w tym kontekście lojalność...

Pan zadał pytanie, co by się stało. Ale może Panie Prezydencie nie stracilibyśmy kontraktu na Peugeota. Straciliśmy na rzecz Słowacji – to jest, jak czasami w kuluarowych komentarzach się słyszy – prosta konsekwencja naszej decyzji wyboru F-16. Mogą być dalsze konsekwencje.

Tym bardziej, że straciliśmy Toyotę w zeszłym roku.

No właśnie, chciałam o to Francuzów zapytać...

No właśnie – czy będziemy w stanie wykorzystać szansę, jaką nam daje F-16. Pamięta Pan, Panie Prezydencie, w ubiegłym roku, po Pana wizycie w Stanach Zjednoczonych, pojawiły się komentarze, zapowiadające możliwość bardzo ścisłej współpracy, szanse dla polskiego przemysłu, dla polskich naukowców i w efekcie – między innymi „Gazeta Wyborcza” pisze - i nic nie ruszyło z miejsca, straciliśmy cały rok. Więc jak będzie teraz? Czy jest miejsce dla strategów w gospodarce?

..na przyszłość, nie na teraz.

Jest szansa, ale przyzna Pan, że musi niepokoić informacja, że Polska traci swoją konkurencyjność inwestycyjną – i to nie byle kto mówi, bo prezes Państwowej Agencji Inwestycji Zagranicznych Antoni Styrczula. Na pewno wierzyć mu można?

Czy może Pan powiedzieć, że zanosi się na to?

Pan minister finansów potwierdza?

Mówi Pan – jesteśmy krajem otwartym, a jednak zdobyłam wyniki badań, z których wynika, że zajmujemy dopiero 32 miejsce w rankingu krajów o największym stopniu globalizacji, jak to określono przy czym brano tam pod uwagę – ustawiając ten ranking – takie cztery subrankingi: ekonomiczny, życie społeczne kraju, wagę polityczną kraju i zaawansowanie technologiczne. I ku przerażeniu nas wszystkich przypuszczam, wyprzedziły nas nie tylko, co oczywiste Stany Zjednoczone i potęgi europejskie, ale również Malezja, Panama i Słowacja, zaraz za nami jest afrykańska Botswana.

Prestiżowy, jak powiada się, dwumiesięcznik „Foregin Policy” o tym pisał między innymi.

Pól golfowych na przykład.

Sushi dla Japończyków.

Nie, nie ma. W Radomsku pól golfowych póki co ...

Francuzom bardzo by się przydały.

Skoro o Unii właśnie – nasza szansa to nie tylko Amerykanie. Słusznie Pan mówi – Unia Europejska. W takim razie, Panie Prezydencie – jedyna okazja, jak odpowiedzieć tym, którzy uważają, że Unia to fascynująca przygoda dla góra 15% obywateli, że pierwsze miesiące i lata po wejściu do Unii przyniosą szok podobny do tego, jaki towarzyszy naszej transformacji od samego początku i powiadają – jeszcze raz Polacy będą, jak tu jest powiedziane, pić szampana ustami swoich przedstawicieli.

Pan powiedział, że 1 maja trudno się spodziewać, żeby z dnia na dzień deszcz podarków na nas spadł.

Nie zmieni się sytuacja tysięcy bezrobotnych i to pewnie oni formułują tego typu wątpliwości. Teraz rodzi się ważne pytanie dla menadżerów gospodarki, dla szefa rządu, ministra finansów, jak zwiększyć konkurencyjność naszej gospodarki jednocześnie utrzymując wysokie koszty polityki społecznej, dyscyplinować budżet – trzeba to uczynić. A jednocześnie jest problem bezrobocia.

Tak by się zapewne mogło szybciej stać niż nam się wydaje gdyby nakłady na edukację i naukę w naszym budżecie były wyższe niż te, które są teraz, czyli 0,45% PKB. Bez tego nie ma szans na rozwój, właśnie nie ma szans na nazwijmy to, używając Pana przykładu, na Nokię.

Pan mówi, Panie Prezydencie, o słabościach, jest jeszcze chyba jeszcze jedna słabość, kto wie, czy nie bardzo istotna, ten problem jest rzeczywiście poważny – z badań wynika, że rozpowszechniły się w naszym kraju postawy, jak to się może niespecjalnie pięknie określa, ale jakże prawdziwie, żebraczo – roszczeniowe. Te badania przeprowadzone przez OBOP zaledwie parę miesięcy temu ujawniły, że na pytanie, kto powinien troszczyć się o rodzinę, o byt materialny aż 65% odpowiedziało „państwo” i 50% spośród badanych, spośród nas, stwierdziło, że ważniejsze są wydatki państwa na socjalne cele, niż na rozwój gospodarki – to niepokojące dane.

50 proc.

W każdym razie pewna część tej młodej części społeczeństwa...

Faktem jednak jest, że ogromne rejony kraju o których Pan chwilę temu wspomniał, są objęte dziedzicznym bezrobociem, co podkreślają z przerażeniem socjolodzy. To jest sytuacja, która nie ma wyjścia.

Regionalnej.

Ciągle to nam się nie udaje.

Bezrobocie

Tak to się określa: kim chcesz być? Bezrobotnym, jak mój tata

Co Pan, Panie Prezydencie sądzi o tym, że jak pisze „Rzeczpospolita”, rząd Leszka Millera .... pozytywne rezultaty referendum w sprawie przystąpienia Polski do Unii i wstrzymuje prace nad ustawami, które, jak pisze dziennik „mogą spotkać się z negatywnym odbiorem społecznym”. I tu następuje szereg wymienionych reform, reforma finansów, zmiany w pomocy społecznej, system zasiłków, nowego Kodeksu Pracy, kształtowanie ustroju ..... Istotne problemy, które podobno czekają aż będzie po referendum.

No właśnie....

Minister finansów powiedział, że do końca stycznia będzie przygotowany projekt reformy. I nie ma. No, nie mamy końca stycznia. Czy zdąży?

Są zapewne tu domniemania

Kształtowanie ustroju rolnego. Nie załatwiona....

Trzeba poznać nastroje wyborców.

Rząd się raczej wmanewrowuje w cyniczną politykę, która...

Która jest nakierowana na utrzymanie władzy, przetrwanie

No tak jak w tym kontekście oceniałby Pan, Panie Prezydencie, rekonstrukcję rządu? Testem dla niektórych komentatorów była sprawa p.Andrzeja Szarawarskiego. Powiadano, że jeśli wróci do rządu to ten test dla premiera Millera będzie przegrany. Nie miał dość siły politycznej, żeby się pozbywać takich ludzi. Powiadają przegrał i nie zdał testu pan premier

Co Pan o tym sądzi?

Wolna wola kto z kim chce pracować.

Ponieważ o tym bardzo wiele się mówi, to nic dziwnego, że takie pytanie paść musiało. Jeszcze jedno dotyczące rekonstrukcji rządu – tu raczej nie idzie o personalia, raczej idzie o ideę. Zmiana na stanowisku ministra Skarbu była podyktowana, jak usłyszeliśmy, koniecznością odpolitycznienia procesu prywatyzacji. Czy po prostu nie byłoby prościej sprywatyzować. Preferować inwestorów instytucjonalnych, strategicznych i większościowych. Jak to powinno być? Nie tych a tych. Problem byłby rozwiązany.

Nie sposób by nie zapomnieć o jeszcze jednym kontekście, kto wie czy przez niektórych uznany za najważniejszy: dlaczego właśnie tak się dzieje, bo to jest właśnie znakiem firmowym lewicy. Minister, przecież wszyscy o tym wiemy, ma bezpośrednią kontrolę nad kilkuset dużymi spółkami Skarbu Państwa, a poprzez z kolei wojewodów rządzący, aktualnie rządzący kontrolują z kolei kilka tysięcy spółek. Mianują w nich Rady Nadzorcze, zarządy. No i to jest właśnie ten prawdziwy powód. Swoi ludzie na jak największej liczbie urzędów, stanowisk.

No to teraz za wcześnie mówić czy na lepsze czy na gorsze.

Jedną z największych chorób, które trawi nasze społeczeństwo to partyjniactwo. Sam Pan zwraca na to uwagę, jak się z tym uporać?

Czyli walczy o władzę, o jej przejęcie

To na pewno czytelna scena polityczna

I czytelna.

A to dobry moment to przejdźmy do słynnej trzeciej kadrowej. Pan prezydent, nie wiem czy Państwo czytali ten wywiad, bardzo interesujący. Kiedy mówił o SLD, mówił, że jest tam problem tak zwanej trzeciej kadrowej. To są ludzie nieobecni przez 10 lat, nie wnoszący ani idei jak mówił Pan Prezydent ani wartości do życia publicznego za to bardzo sprawni we wszystkich grach organizatorskich, wyborczych. Prawda, teraz to wszystko się ujawniło. Jest problem, choć partia jako SLD jest czytelną partią.

Ale jednak pojawiła się trzecia kadrowa i uaktywniła.

Nie mówmy o prawej stronie politycznej bo to tam jest jeszcze ciągle wiele niewiadomych, natomiast mówmy o tym co rozpala ostatnio emocje . przecież nie trudno zauważyć, że właściwie pustka jest w centrum. Ciągle nieustające, prawie 50% spośród nas, które nie chodzi na wybory nie ma tego centrum. Jest próżnia. Nie była w stanie żadna z dotychczasowych partii tych ludzi do siebie przekonać, sądzi Pan, że teraz może się to udać?

Ani naturalnym procesem.

Dotarcie ?

Jakaś nowa formacja?

Generacja to już jest gotowa...

No tak oni fizycznie istnieją czyli jest nowa generacja

Jedną z najważniejszych jak powiadają wyzwań dla naszej demokracji, testem wręcz co inni zauważają dla instytucji demokratycznych jest tak zwana sprawa Lwa Rywina. Czy to rzeczywiście test dla demokracji? To wielkie słowo.

Na razie nie mają ochoty

Do końca i ostatecznie. Wierzy Pan w to?

Przyznać trzeba, że trudny test los nam zesłał

I uważa Pan, że zdaliśmy je?

No właśnie ci którzy się obawiają o ten test dla naszych instytucji demokratycznych powiadaja, że właśnie te wszystkie lata tak nas zmieniły, że mamy aferę Rywina.

Panie Prezydencie minęła prawie godzina, wyłączamy audiotele. 38748 poparło Pana poglądy, 29304 osoby były odmiennego zdania.