Panie Prezydencie według ostatnich danych przekazanych przez PKW frekwencja nie przekroczyła 20 procent. Kto zawinił?

Prezydent RP: Myślę, że trudno tu szukać winnego, to jeszcze jeden dowód, że daleko nam do społeczeństwa obywatelskiego. Z frekwencją mamy od początku demokracji ogromny kłopot.

Tak, ale zaczynaliśmy z 60 procentową frekwencją, potem była w granicach 40. 20 jeszcze nie było nigdy.

Prezydent RP: Tak, ale wyborów europejskich jeszcze nie mieliśmy nigdy.

Ale dziś na liście jesteśmy na ostatnim miejscu, może nas wyprzedzić Słowacja.

Prezydent RP: Nie ma się z czego cieszyć. Moim zdaniem jest to dowód na słabość społeczeństwa obywatelskiego, partii, mediów.

A dlaczego mediów również?

Prezydent RP: Dlatego, że nie umieją w sposób atrakcyjny i obiektywny przedstawiać tego, co powinno ludzi interesować, co powinno skłonić do głosowania. Nie da się skłonić jeżdżeniem na wiece i ściskaniem rąk. To praca dużo poważniejsza.

To bardziej wina polityków, a nie mediów.

Prezydent RP: Ja kocham jak dziennikarze, kiedy wymawia się słowo media, zaczynają drapieżnie patrzeć i bronić swoich zasług. Ja proponuję również i to moja propozycja skromna i nieśmiała wręcz, by media zastanowiły się nad swoimi zasługami, czy winami.

A politycy nie powinni?

Prezydent RP: Politycy oczywiście, że tak, ale politycy podlegają ocenie, czyli część już została ukarana, a druga cześć wkrótce będzie zrecenzowana przez wyborców.

A kto został ukarany w głosowaniu?

Prezydent RP: Jeśli poparcie, mimo że to na poziomie procentowym nieźle wygląda, ale w sensie liczbowym tak niskim to jest to dowód, że to jest problem. Gdyby frekwencja wyniosła 40 procent, czyli dwa razu więcej to te słupki mogłyby wyglądać zupełnie inaczej.

Ale ci, którzy się znaleźli pod progiem to np. SdPl, za co ją ukarali wyborcy?

Prezydent RP: Jej nie ukarali, to ugrupowanie jest na starcie, myślę, ze to głosowanie było swoistą lekcją pokory, że partię polityczną trzeba budować z mozołem, że to trwa. Nie zawsze sukces taki spektakularny, medialny przekłada się na wynik w głosowaniu.

Izabela Sierakowska mówi - nowym trudno się przebić.

Prezydent RP: W jakimś sensie, na pewno tak jest, a na pewno trudno zbudować struktury. To wymaga czasu, to nie jest żadna odkrywcza teza, natomiast to była lekcja pokory, chociaż ja powiem, że szkoda, ciągle łudzę się, że może po policzeniu tych wszystkich głosów te 5 procent uda się im zyskać.

4,7 mają

Prezydent RP: To jest zaledwie 0,3 których im brakuje, bo taka partia jest potrzebna i w europarlamencie, byłaby również pożądana na polskiej scenie politycznej.

A niespełna 9 procent dla SLD-UP.

Prezydent RP: Zależy jak na to patrzeć. Z punktu widzenia wyborów 2001, to jest to dramat. Z punktu widzenia sondaży to jest lepiej.

Dużo lepiej nie, bo tam było zaledwie 7 procent.

Prezydent RP: Niech Pani będzie obiektywna, mówiło się nawet o tym, że nie przekroczy 5 procent, że może znaleźć się poza progiem. Myślę, ze to jest dotknięcie dna i moment, w którym można już tylko odbijać się do góry.

I będzie się odbijać SLD-UP do góry.

Prezydent RP: Sądzę, że tak.

A dlaczego?

Prezydent RP: Dlatego, że okazało się, że dysponuje elektoratem, jeśli nie popełni błędu, jeśli będzie wyciągała wnioski z tej przeszłości, jeśli wykaże odpowiednio dużo skruchy i pokaże ludzi innych gotowych do służby państwowej, a nie tylko działań partyjnych, to może powoli, ale odzyskiwać wyborców. To nie będzie proces nagły, ale na pewno dający ugrupowaniu nadzieję.

Drugie miejsce PLR, trzecie Samoobrona, czyli w czołówce dwie partie najbardziej eurosceptyczne, o czym to Pańskim zdaniem świadczy?

Prezydent RP: O zdyscyplinowanych elektoratach.

A nie o tym, że Polacy wcale się z Unii Europejskiej nie cieszą.

Prezydent RP:A jak można porównać wynik wyborów europejskich i procentową frekwencję z wynikiem referendum, które było równo przed rokiem, gdzie było 59 procent i 80 procent za. Czy ci ludzie wyparowali, czy przeszli na stronę LPR? Błagam, żeby nie mieszać tu informacji, bo można uznać, że mężczyzna jest kobietą, a dzień jest nocą.

Tak daleko aż nie idźmy.

Prezydent RP: Ale to ja apeluję o to, Polska powiedziała zdecydowane "tak" w referendum, niestety większość tych, którzy powiedzieli tak w referendum nie wzięła udziału w wyborach europejskich. Mam nadzieję, że moi rodacy wyciągną wnioski, następnym razem pójdą, bo potwierdzi się opinia, że nieobecni nie mają racji. To nie jest tak, że ktoś coś może załatwić za ciebie, jeśli nie pójdziesz to wygra LPR, będziesz miał posłów Samoobrony, trzeba wiedzieć, że tak właśnie ta logika wyborcza wygląda. Natomiast jestem przekonany, że gdybyśmy dziś powtórzyli referendum europejskie, gdybyśmy zapytali ponownie Polaków, czy chcą być w Unii Europejskiej to wynik byłby podobny do tego z referendum.

Profesor Andrzej Rychard mówi, że wynik jest alarmujący i może by rozpocząć dyskusję o obowiązkowym udziale w głosowaniu. To jest jakiś pomysł, czy nie?

Prezydent RP: Jest, z tym, że niewiele państw ma taki system. Poza tym to się tam kształtowało przed dziesiątkami lat, to nie są nowe pomysły. Poza tym w Polsce jest tak silna przekora, że niekoniecznie to musiałoby przynieść efekt.

Aż trudno sobie wyobrazić większą przekorę niż poniżej 20 procent.

Prezydent RP: Ja myślę, że to trzeba tłumaczyć, co to oznacza, jakie będą efekty, jak będzie wyglądała reprezentacja polska w Parlamencie Europejskim, dlatego, że po 15 latach doświadczeń demokratycznych w Polsce, że jedynym sposobem na to, by Polacy chcieli uczestniczyć w wyborach, w demokracji, to jest straszenie mandatem za brak udziału w wyborach to nawet dla mnie się to wydaje dziwaczne.

Ale ta reprezentacja będzie wyglądała tak, że PO będzie miała w sumie mniej eurodeputowanych niż LPR i Samoobrona razem wzięte.

Prezydent RP: Tak będzie, tak wygląda obraz elektoratu w 2004.

Do tej pory mówiło się o stabilnym elektoracie SLD.

Prezydent RP: Nie to nieprawda, każda partia ma, SLD na pewno ma wierny, na pewno nie można mówić o stabilnym elektoracie, bo mnóstwo ludzi zagłosowało, natomiast ma wierny elektorat, tą grupę, która mimo wątpliwości czy krytyki poszła głosować wczoraj, natomiast LPR, czy PSL mają bardzo zdyscyplinowane elektoraty.

A czy ta frekwencja może być argumentem, który będzie wykorzystany przeciwko nam w Unii Europejskiej, tak uważa pani profesor Staniszkis.

Prezydent RP: Na pewno nie pomoże nam. Na pewno siła argumentacji polskiej nie staje się silniejsza,tym bardziej gdybyśmy mieli występować z propozycjami kontrowersyjnymi.