Panie prezydencie, premier Leszek Miller w wywiadzie dla „Polityki” pytany, co czuje po zapowiedzi swojej rezygnacji odpowiedział, że przede wszystkim ulgę. A co poczuł pan w tym momencie?

Dlaczego Miller poniósł taką klęskę?

To klęska w rządzeniu, a w kierowaniu partią?

Czy ma pan żal do Millera, że zmarnował panu SdRP?

A teraz znów jest partia Janika, czyli aparatu, oraz Borowskiego, czyli tych, którzy są bardziej ideowi?

Utracił pan wpływ na bieg rzeczy w SLD?

Dlaczego właśnie teraz postawił pan na Marka Belkę?

Panie prezydencie, politycy SLD też myślą racjonalnie: kluczem do odzyskania społecznego poparcia może być tylko dobry rząd, dlatego potrzebny jest popularny polityk Sojuszu, który po Millerze da nam szansę. Belka to dla nas cios w plecy; Józef Oleksy to nasza szansa, on może dać nam nawet sejmową większość - razem z PSL - i odsunąć wizję szybkich i przegranych wyborów.

Ale teraz na lewicy mamy trzy partie: stare SLD, Unię Pracy oraz nową SdPL Marka Borowskiego. Co z tego się ostanie?

Czy partie na lewicy potrafią go odzyskać?

Jak po konsultacjach ocenia pan szansę na powstanie gabinetu prof. Belki?

Sierpniowe wybory podczas wakacji uważa się za pomysł, najdelikatniej mówiąc, kuriozalny.

Czyli jesienne wybory są w zasadzie przesądzone?

No właśnie, Samoobrona oraz Andrzej Lepper w notowaniach zwyżkują, a inni tracą, ostatnio nawet Platforma Obywatelska.

Panie prezydencie, 1 maja odbędzie się ceremonia wejścia Polski do Unii lecz – także wskutek politycznego zamętu - coraz bardziej brakuje nam radości z tego powodu.

Czy żądanie, by przeprowadzić referendum w sprawie traktatu konstytucyjnego nie jest jednak strzałem w nogę, gdyż sprzyjać będzie kolejnemu ożywieniu antyeuropejskiej retoryki i w efekcie jeszcze bardziej osłabi owego ducha europejskiego?

Tymczasem jednak pana popularność w sondażach spada.

Czy przed końcem pańskiej prezydentury wojsko polskie wróci z Iraku?