Panie Prezydencie, co Pan sądzi o zaproszeniu Pana na jubileusz 25-lecia „Solidarności” wystosowanym przez Lecha Wałęsę i czy pojedzie Pan na uroczystości?

Prezydent RP: Po pierwsze dobrze sądzę, po drugie jak tylko zaproszenie przyjdzie to oczywiście tak. Myślę, że to jest ogromnie ważna rocznica dla Polski, dla Europy i dla tych zmian, które się dokonały i im piękniej tę rocznicę będziemy obchodzić, im bardziej trafimy do świata ze wspomnieniem „Solidarności” sprzed 25-ciu lat , tym więcej pożytku dla Polski. Więc jeżeli moja osoba może być użyteczna jestem do dyspozycji, a za zaproszenie Panu Lechowi Wałęsie serdecznie dziękuję.

A pamięta Pan dokładnie co Pan robił 25 lat temu.

Prezydent RP: Pamiętam bardzo dokładnie, tym bardziej, że studiowałem w Gdańsku, w związku z tym to wszystko widziałem dość blisko. Co prawda już wtedy zacząłem pracę w Warszawie, ale krążyło się. To było zupełnie szczególne wydarzenie, to było zupełnie inne, niż wszystko poprzednio. Pamiętam również ten moment podpisywania Porozumienia i taką nawet łączność, którą sobie zorganizowaliśmy, żeby ze stoczni, z głośników, czy z radia stoczniowego można było przez telefon przekazywać to sobie tutaj do Warszawy. To było wydarzenie wielkie. Później jako działacze ZSP zebraliśmy się kilka dni później w Uniejowie i wraz ze znanym człowiekiem, bo był to Jerzy Koźmiński, napisaliśmy taką odezwę, deklarację, a zaczynała się od słów „wróciliśmy z wakacji zmienieni” . Wiem, że to dzisiaj brzmi nieco banalnie, ale to była prawda. To było oddanie stanu naszego ducha. Po kilkunastu latach znalazłem gdzieś ten dokument, z pewnym strachem spojrzałem co tam było napisane, ale to był bardzo rozumny dokument, który wtedy z Jurkiem Koźmińskim przez te noce w Uniejowie pisaliśmy. To było wydarzenie zupełnie niezapomniane i nieporównywalne z tym, co dziś przeżywamy. Była przecież blokada informacyjna, działała cenzura . Właściwie nie było stacji satelitarnych. Jedynym źródłem informacji były rozgłośnie, czy Wolna Europa , czy BBC , które donosiły o tym, co się dzieje. Ale ja miałem ten przywilej, ponieważ byłem z Gdańska, znałem Gdańsk , rodzina mojej żony cały czas mieszka w Gdańsku, więc mogłem to obserwować z bliska i było to rzeczywiście wydarzenie wyjątkowe.